Centrum Informacji Europejskiej

REGIONALNE CENTRUM INFORMACJI EUROPEJSKIEJ
W RADOMIU


Ministrestwo Spraw Zagranicznych
Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Rolnictwa w Radomiu
Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie

Ministrestwo Spraw Zagranicznych
Polska w Unie Europejskiej



info@rcie.radom.pl
tel. (48) 384 53 53
tel. (48) 365 69 42
tel/fax (48) 365 49 70



<<<<

<<<< Aktualności z kraju


Aktualności ze świata

: : : Westerwelle apeluje, by cała UE uznała Kosowo
: : : UE: wycofanie tradycyjnych żarówek
: : : UE zawiesiła częściowo embargo na produkty z fok
: : : Pół tys. euro za sprowadzenie nowego pracownika
: : : Wspólna pamięć przeciw totalitaryzmom
: : : Belgia chwali polskiego komisarza za podatek
: : : Rzym chce liberalizacji polityki wizowej UE
: : : Rozmawy z UE o atomie po zakończeniu ramadanu
: : : Hazard: KE ma zastrzeżenia do Polski
: : : UE: Polacy krytykują posunięcia ws. Gazociągu Północnego
: : : Pomysł Belgii na Konwent ws. zarządzania w UE
: : : Jerzy Buzek na konferencji transatlantyckiej w Waszyngtonie
: : : KE odblokowała 5 mln euro na pomoc dla Kirgistanu
: : : Niemcy: Nie można wykluczać zmiany traktatów UE
: : : Założenia projektów budżetów narodowych będą oceniane na poziomie UE
: : : Dyrektywa o usługach medycznych przyjęta. Polska przeciw
: : : W Essen spotkanie prezydiów parlamentów Polski, Niemiec i Francji
: : : FTD: KE zaleca podniesienie wieku emerytalnego
: : : Buzek: PE przeciw homofobii wewnątrz i poza Unią
: : : Europa będzie przyjmować masy uchodźców?
: : : UE szkoli powstającą policję palestyńską
: : : Komisja UE: Polska europejskim liderem
: : : Wiadomo, ile można dostać za zgubiony bagaż
: : : UE: można zachęcać lekarzy, by przepisywali tańsze leki
: : : Na początku czerwca Tusk pojedzie do Brukseli
: : : Premier Ukrainy chce liberalizacji ruchu wizowego z UE
: : : Ceremonia ku czci ofiar katastrofy w PE
: : : Jose Manuel Barroso wpisał się do księgi kondolencyjnej
: : : Szefowie państw potwierdzają obecność na pogrzebie
: : : Szczyt UE: porozumienie ws. pomocy dla Grecji
: : : Tusk: opowiadam się za dyscypliną budżetową
: : : Polityka rolna i spójności w strategii UE 2020
: : : Topolanek zrezygnował ze startu w wyborach
: : : Buzek krytycznie o ofercie Ashton
: : : Saryusz-Wolski: to lepsza propozycja, ale brakuje kwot
: : : KE za zakazem handlu drogocennymi tuńczykami
: : : Sikorski: Ukraina ma prawo zgłaszać europejskie aspiracje
: : : UE zaniepokojona irańskim programem nuklearnym
: : : Unia Europejska kusi prezydenta Ukrainy
: : : Litwin przedstawicielem UE w Afganistanie
: : : W Brukseli otwarto Dom Polski Wschodniej
: : : Bruksela: Sikorski przedstawił nową propozycję Polski
: : : Unia zrobiła pierwszy krok w stronę przyjęcia Albanii
: : : Premier Danii chce efektywnego porozumienia w sprawie klimatu
: : : Europol: Bułgaria odgrywa ważną rolę w przemycie narkotyków
: : : Białorusini "chcą do UE z Łukaszenką"
: : : Marek Safjan sędzią Trybunału w Luksemburgu
: : : UE: opony z etykietkami jak na pralkach
: : : Los UE w rękach Irlandii
: : : KE szuka lepszego wskaźnika niż PKB
: : : Buzek promuje Traktat Lizboński w Irlandii
: : : TK potwierdza wynik wyborów w Mołdawii
: : : Wtrącanie się w nasze sprawy jest niedopuszczalne
: : : Niemcy: bliskie porozumienie kompetencyjne
: : : UE: Kosowo nie jest gotowe na podróże bez wiz
: : : Media litewskie: "człowiek z naszego regionu"
: : : Pierwszy wschodni Europejczyk na czele PE
: : : Dowgielewicz: Buzek będzie przewodniczył PE w trudnym okresie
: : : UE sfinansuje Ukrainie gaz
: : : UE chce się zabezpieczyć przed brudną bombą
: : : Szanse Buzka na fotel przewodniczącego PE coraz większe
: : : Czesi popierają reelekcje Jose Barroso na szefa KE
: : : Unia Europejska zaniepokojona sytuacją w Iranie
: : : Rośnie liczba Polaków deklarujących udział w wyborach do PE
: : : Rumunia zapewnia o poparciu dla członkostwa Mołdawii w UE
: : : Merkel przeciwna "rządowi gospodarczemu" UE
: : : Dalia Grybauskaite zwyciężyła w wyborach prezydenckich
: : : Irlandia: wzrosło poparcie dla Traktatu Lizbońskiego
: : : UE potępia wszelkie przejawy homofonii
: : : Klaus nie poda ręki Łukaszence
: : : Niemcy: mimo becikowego rodzi się coraz mniej dzieci
: : : Włochy zapoczątkowały w UE bojkot konferencji nt. rasizmu
: : : KE chce ułatwić leczenie w innych krajach UE
: : : Iran zadowolony z propozycji Zachodu
: : : Szef KE złożył kondolencje w związku z tragedią w Kamieniu Pomorskim
: : : Rosja łagodzi stanowisko ws. deklaracji gazowej Ukraina-UE
: : : Topolanek ma nadzieję na zatwierdzenie Traktatu z Lizbony do czerwca
: : : Moratinos: UE chce normalizacji stosunków z Białorusią
: : : Ile papierosów wypala Europa? - nowy sondaż
: : : Francja zakazuje przyznawania szefom firm gigantycznych premii
: : : Po masakrze w szkole UE może się zająć przemocą wśród młodzieży
: : : Sikorski za utrzymaniem zawieszenia sankcji wobec Białorusi
: : : Brytyjska prasa o "głębokich" podziałach w UE
: : : Rząd Czech przyjął projekt zmian proceduralnych dot. Traktatu Lizbońskiego
: : : Węgry i Austria przeciw genetycznie modyfikowanej kukurydzy
: : : Rozszerzać UE mimo kryzysu
: : : Serbia: Nie ma państwa Kosowo
: : : Sarkozy krytykowany za powrót Francji do NATO
: : : Historycznie słaby forint


ARCHIWUM


Westerwelle apeluje, by cała UE uznała Kosowo 31.08.2010
Berlin. Odbywający podróż po Bałkanach minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle zaapelował w piątek w do wszystkich państw UE o uznanie Kosowa, które się uniezależniło od Serbii. Z 27 państw Unii niepodległość Kosowa uznały 22. Na zakończenie z rozmów z władzami w Prisztinie Westerwelle powiedział, że niepokoje tych, którzy uważają, że niepodległość Kosowa może się stać precedensem, są bezzasadne. - Uznanie Kosowa jest sprawą szczególną i jest to oczywiste również dla Unii Europejskiej - powiedział szef niemieckiej dyplomacji w trzecim i ostatnim dniu podróży po państwach dawnej Jugosławii. Zdaniem Westerwellego niepodległość Kosowa, którą uznały 22 unijne państwa, to "rzeczywistość" potwierdzona w lipcu przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze. Haski trybunał uznał, że deklaracja niepodległości Kosowa, ogłoszona w lutym 2008 roku, nie stanowi naruszenia prawa międzynarodowego. - Pięć państw (UE) wciąż się waha - powiedział minister namawiając, by i one przyłączyły się do większości. - To większość wyraźna - dodał. Kosowa nie uznały dotąd Hiszpania, Słowacja, Rumunia, Grecja i Cypr. Ogółem niepodległość Kosowa uznało 69 państw na ogólną liczbę 192 krajów członkowskich ONZ. Belgrad, jak pisze AFP, wspierany zwłaszcza przez Moskwę, nie uznaje niepodległości Kosowa uważając je wciąż za swą prowincję.
^^^
UE: wycofanie tradycyjnych żarówek 31.08.2010
Bruksela. Od 01.09 w całej Unii Europejskiej zostają wycofane z produkcji tradycyjne, energochłonne żarówki o mocy 75 wat. Bruksela chce, by mieszkańcy Wspólnoty przestawili się na energooszczędne świetlówki, co ma doprowadzić do zmniejszenia zużycia energii elektrycznej i ograniczyć emisję dwutlenku węgla. Unijne rozporządzenie, które jutro wchodzi w życie, oznacza nie tylko zakaz produkcji, ale też importu do Wspólnoty starych żarówek o mocy 75 wat. Będzie je można natomiast kupić jeszcze w tych sklepach, które mają zapasy. Odejście od energochłonnych żarówek zostało rozpisane na kilka etapów - w ubiegłym roku wycofano stuwatówki, w przyszłym wycofane będą najpopularniejsze, 60-ciowatowe, w następnych latach kolejne o mniejszej mocy, a cały proces zakończy się ostatecznie w 2016 roku. Eksperci Komisji argumentują, że tradycyjne żarówki marnują ponad 90 procent prądu na emisję ciepła. Zastępując je nowoczesnym oświetleniem halogenowym, fluorescencyjnym, czy diodowym, Unia Europejska zaoszczędzi na zużyciu energii, a emisję dwutlenku węgla uda się ograniczyć o 15 milionów ton rocznie. Za energooszczędne świetlówki trzeba jednak zapłacić kilkakrotnie więcej niż za tradycyjne żarówki.
^^^
UE zawiesiła częściowo embargo na produkty z fok
Bruksela. Na wniosek Innuitów z Kanady oraz lobby przetwórczego, Sąd UE zawiesił częściowo obowiązujące od dziś w Unii Europejskiej embargo na produkty z fok wprowadzone, by walczyć z niehumanitarnym zabijaniem tych zwierząt. Komisja Europejska broni zakazu handlem foczymi skórami, mięsem czy preparatami witaminowymi z tłuszczu tych zwierząt. Na codziennym briefingu prasowym rzeczniczka Maria Kokkonen wyjaśniła, że embargo weszło w życie zgodnie z planem, a nie obowiązuje jedynie w odniesieniu do 16 organizacji i osób, które odwołały się do unijnego sądu pierwszej instancji w Luksemburgu. By zabezpieczyć ich interesy, prezes Sądu wydał w nocy z czwartku na piątek natychmiastową decyzję o częściowym wstrzymaniu wejścia w życie uchwalonego w ubiegłym roku zakazu. - Zakaz wchodzi w życie dzisiaj. Nie będzie się jednak stosował do stron skarżących dopóty, dopóki unijny sąd będzie miał możliwość wysłuchania wszystkich stron - wyjaśniła rzeczniczka. Chodzi nie tylko o organizacje innuickie, ale też o unijne instytucje oraz o Holandię, która skorzystała z możliwości przystąpienia do sprawy po ich stronie, broniąc zakazu. Wysłuchania stron mają się odbyć po 7 września i wtedy prezes Sądu zadecyduje, czy przedłuży tymczasowe, częściowe zawieszenie zakazu aż do wydana werdyktu co do meritum sprawy, czyli rozstrzygnie, czy UE mogła wprowadzić embargo, które godzi w interesy myśliwych, producentów i przetwórców fok. Skarżący reprezentują głównie Innuitów, czyli mieszkające na Północy ludy Alaski, Grenlandii, Rosji i Kanady. Są wśród nich jednak także firmy handlowe oraz organizacje futrzarskie z Kanady i Norwegii. Nie jest jasne, jakiej części eksportu do UE dotyczy decyzja prezesa Sądu; innymi słowy, czy embargo ma jeszcze zastosowanie wobec innych organizacji i firm, a więc czy de facto obowiązuje. Unijny zakaz zirytował w ubiegłym roku Kanadę, która jest głównym światowym eksporterem foczych produktów i przeniosła spór z UE na forum Światowej Organizacji Handlu (WTO). Na wieść o decyzji unijnego sądu rząd w Ottawie nie krył zadowolenia z "pozytywnego rozwoju wydarzeń". - Europejski sąd uznał, że Innuici mają prawo być wysłuchani - powiedziała minister rybołówstwa Gail Shea. To wielokrotne apele eurodeputowanych skłoniły w lipcu zeszłego roku Komisję Europejską do przedstawienia propozycji zakazu. Parlament Europejski miał ogromne poparcie europejskiej opinii publicznej, czego wyrazem były dziesiątki tysięcy listów słanych do Komisji Europejskiej. Kilka krajów UE wprowadziło zresztą wcześniej podobne embargo na poziomie krajowym: Belgia, Holandia, Włochy, Austria, Niemcy, Francja. Na świecie zakaz wprowadziły już wcześniej Stany Zjednoczone i Meksyk, czyli główni partnerzy handlowi Kanady. Organizacje ekologiczne argumentują, że myśliwi nie zawsze upewniają się, że foki są martwe, zanim przystąpią do ich oprawiania. Zdarza się, że zwierzęta nie giną od razu od strzału z broni albo ciosu specjalną pałką zwaną hakapikiem. Unijna Agencja do spraw Bezpieczeństwa Żywności alarmowała, że jedną z okrutnych metod polowań na foki są podwodne pułapki, w których te ssaki giną przez utopienie. Co roku na świecie ubija się około 900 tys. fok, z czego niemal dwie trzecie w Kanadzie, na Grenlandii (Dania) i w Namibii. Focze skóry są cenionym materiałem do wyrobu torebek, kapeluszy i rękawiczek, a przede wszystkim kombinezonów dla motocyklistów. Inne kraje, gdzie poluje się na foki, a więc dotyczy ich unijna legislacja, to Islandia, Norwegia, Rosja, USA, a w UE - Szwecja, Finlandia i Wielka Brytania, gdzie dozwolone są polowania na małą skalę w celu zarządzania zasobami morskimi.
^^^
Pół tys. euro za sprowadzenie nowego pracownika
Pół tysiąca euro brutto dostanie każdy pracownik narodowych kolei belgijskich SNCB, dzięki któremu firma wzbogaci się o nowe ręce do pracy. Akcja, wymyślona by zaradzić brakowi chętnych do pracy na kolei, ma trwać od 1 września do połowy przyszłego roku. Zasada, znana wcześniej jedynie w firmach prywatnych, jest prosta: każdy z 38 tys. pracowników SNCB może przynieść do szefa jeden albo więcej życiorys znajomego, członka rodziny albo po prostu osoby poszukującej pracy. Premia w wysokości 250 euro należy się, jeśli kandydat przejdzie rekrutację i zostanie zatrudniony. Druga połowa ma być płacona, jeśli nowozatrudniony przetrwa okres próbny. System ma pozwolić załatać braki w rekrutacji: SNCB zatrudnia co roku około 2 tys. nowych pracowników, ale brakuje wystarczającej liczby chętnych w niektórych sektorach, np. mechaników czy pracowników budowlanych, ale także specjalistów z zakresu nowych technologii i architektów. By uniknąć zarzutów nepotyzmu, prawa do premii nie będą mieli menadżerowie ani działacze zakładowych związków zawodowych. Być może z tego powodu pomysł się im nie spodobał. - Chyba taka akcja nie byłaby konieczna, gdyby firma po prostu lepiej płaciła - powiedział cytowany przez dziennik "Le Soir" Dominique Dalne z centrali CSC Transcom. - Dyrekcja lepiej by zrobiła, dając po 500 euro tym, których chce zatrudnić, bo to im potrzeba zachęty.
^^^
Wspólna pamięć przeciw totalitaryzmom
Bruksela. W rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek złożył dziś hołd ofiarom nazizmu i stalinizmu, podkreślając, że zachowanie pamięci o nich jest najlepszym sposobem na uchronienie się przed powtórką totalitaryzmu. "Zapomnieć o przeszłości byłoby jak wyrzec się własnej duszy" - oświadczył Buzek drogą komunikatu prasowego, wydanego z okazji ustanowionego przed dwoma laty przez PE Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. "Dziś składamy hołd ofiarom zbrodni stalinizmu i nazizmu, ofiarom masowych deportacji i eksterminacji. Nigdy o nich nie zapomnimy" - dodał przewodniczący PE, przypominając, że zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow 71 lat temu było aktem przymierza dwóch najgorszych totalitaryzmów w historii ludzkości. "Europejski dzień został ustanowiony, by przypominać nam, że wspólna pamięć jest najlepszą gwarancją przeciwko powrotowi do totalitaryzmów. Musimy pielęgnować lekcje wyciągnięte ze wspólnej historii, gdyż pomagają nam one pojednać nasz kontynent poprzez prawdę historyczną, wzajemne zaufanie i szacunek" - uznał Buzek. 23 września 2008 r. PE przyjął oświadczenie, pod którym podpisała się ponad połowa eurodeputowanych, ogłaszając dzień 23 sierpnia Europejskim Dniem Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Jak napisano w uzasadnieniu, nastąpiło to "celem upamiętnienia ofiar masowych deportacji i eksterminacji, a jednocześnie ściślejszego zakorzenienia demokracji i wzmocnienia pokoju i stabilizacji naszego kontynentu".
^^^
Minister broni podatku europejskiego 09.08.2010
Warszawa. Minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz bronił pomysłu komisarza ds. budżetu Janusza Lewandowskiego, by rozważyć wprowadzenie podatku europejskiego, który zasiliłby unijną kasę. Jak wyjaśnił, Polsce zależy na dużym i ambitnym budżecie UE. - Oczywiście musimy zobaczyć konkretne propozycje i wyliczenia, ale to dobrze, że Komisja Europejska chce zastanowić się, jak wzmocnić dochody UE. Jest przecież presja, aby ciąć składki - powiedział Dowgielewicz PAP we wtorek. Dodał, że Polsce jako głównemu beneficjentowi unijnego budżetu zależy, by był on duży. - Z perspektywy Polski, która korzysta z budżetu UE, ważne jest, by szukać sposobów zwiększenia budżetu UE - powiedział. Przyznał, że wśród propozycji zasugerowanych przez Lewandowskiego są "gorsze i lepsze" z punktu widzenia Polski. Warszawa nie zgodziłaby się na podatek w formie wpłat za prawa do handlu emisjami CO2. A to dlatego, wyjaśnił, że w ramach unijnego pakietu klimatycznego Polska i tak ponosi znaczne koszty, proporcjonalnie znacznie większe niż jej udział w składkach do unijnej kasy. - Ale niewykluczone, że zaakceptowalibyśmy inne warianty. Przestrzegam więc innych przed nadmierną krytyką. Zwłaszcza że komisarz Lewandowski mówi, że nie chce opodatkowywać obywateli - dodał, odnosząc się przede wszystkim do burzy, jaką zapowiedzi Lewand We wrześniu komisarz Lewandowski przedstawi przegląd budżetu UE. Wobec niechęci wielu państw do płacenia składek na UE, rozważa kilka opcji wraz z precyzyjnymi wyliczeniami, ile unijna kasa zyskałaby na wprowadzeniu takiego czy innego nowego źródła finansowania UE lub podatku. Wśród tych opcji będzie podatek od transakcji finansowych i opłat bankowych, wpływy z handlu prawami do emisji CO2, przejęcie części VAT (np. kilku punktów procentowych) czy podatek europejski w postaci tzw. opłaty lotniczej (płacony przy zakupie biletu). Lewandowski zastrzegł, że nie chodzi o całkowite zastąpienie składek, tylko wygenerowanie nowych 20-30 mld euro rocznie. Zdaniem polskiego komisarza najłatwiej byłoby przekonać opinię publiczną właśnie do podatku od transakcji finansowych. - Niezwykle niemodne jest mówienie o źródle własnym UE i o czymś na kształt podatku europejskiego. Ale ja widzę tendencję, że daje się obronić w opinii publicznej podatek od transakcji finansowych czy inna forma opodatkowania sektora finansowego. To by by Jego zdaniem, obecnie, kiedy kraje UE zmagają się z deficytami i tną wydatki publiczne, panuje klimat, by zmienić obowiązujący system finansowania budżetu UE. Obecnie w prawie 76 proc. opiera się on na składkach płaconych z budżetów narodowych, które obliczane są na podstawie zamożności kraju. Reszta to głównie dochody z ceł. - Nam potrzebne jest rocznie 130-140 mld euro i europejski podatek byłby wydajnym źródłem finansowania budżetu UE, wyręczającym wpłaty z budżetów narodowych. O ile ministrowie finansów - co widać - sami chcieliby mieć nowe źródło dochodu i położyć rękę np. na podatku od transakcji finansowych, to jednocześnie widać chęć zmniejszenia składek do unijnej kasy. Mówią więc KE: szukajcie, może coś znajdziecie, byle nam to zmniejszyło wpłaty z budżetów narodowych - powiedział. Dla biedniejszych krajów, w tym Polski, które są beneficjentami unijnej kasy, bardziej korzystne jest pozostanie przy wpłatach narodowych w postaci składek aniżeli wprowadzanie nowych podatków. - Jestem świadom, że kraje na dorobku chcą mieć system finansowania w proporcji do poziomu zamożności - przyznał Lewandowski. Ale z drugiej strony zmiana systemu finansowania budżetu UE może być jedynym rozwiązaniem, by go w ogóle obronić w obecnej wysokości, co umożliwi utrzymanie tak ważnych dla Polski polityk regionalnej czy rolnej. - To mnie motywuje do szukania nowych źródeł dochodu, bo wiem, jaki będzie impas w rozmowach budżetowych, jeżeli miałyby oznaczać one zwiększone daniny z Paryża, Berlina, Londynu czy innych miast. Dlatego warto szukać nowych rozwiązań i podejmować ryzyko - zaznaczył.
^^^
Belgia chwali polskiego komisarza za podatek 09.08.2010
Bruksela. Po krytyce Paryża, Berlina i Londynu, Belgia pochwaliła pomysł stworzenia podatku unijnego, który zasiliłby budżet UE, odciążając składki krajów. Polska jest otwarta na zapowiedzianą przez komisarza Janusza Lewandowskiego dyskusję o podatku. Po krytyce Paryża, Berlina i Londynu, Belgia pochwaliła pomysł stworzenia podatku unijnego, który zasiliłby budżet UE, odciążając składki krajów. Polska jest otwarta na zapowiedzianą przez komisarza Janusza Lewandowskiego dyskusję o podatku. We wrześniu komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski przedstawi przegląd budżetu UE. W poniedziałek w wywiadzie dla "Financial Times Deutschland", a potem powiedział, że wobec niechęci państw, w tym największych płatników jak Berlin, do płacenia większych składek na UE przedstawi kilka propozycji, w tym wprowadzania unijnego podatku, który zasiliłby unijną kasę. Pomysł poparł sekretarz ds. budżetu Belgii, kraju sprawującego w tym półroczu prezydencję w UE. - Zawsze byłem obrońcą idei utworzenia własnego źródła dochodu UE - powiedział Melchior Wathelet, cytowany przez agencję Belga. Przyznał, że obecny system finansowania budżetu UE, opierający się przede wszystkim na składkach płaconych przez kraje członkowskie z budżetów narodowych, obliczanych na podstawie zamożności kraju, "nie jest zdrowy", gdyż wiele krajów wywalczyło sobie z biegiem lat rozmaite rabaty, głównie Wielka Brytania. Zdaniem Lewandowskiego, obecnie, kiedy kraje UE zmagają się z deficytami i tną wydatki publiczne, panuje klimat, by zmienić obowiązujący system finansowania unijnego budżetu i rozpocząć debatę o ustanowieniu własnego źródła dochodu UE, tak by UE miała środki na realizację ambitnych projektów. Ale tą deklaracją komisarz wywołał burzę krytyki, zwłaszcza w mało euroentuzjastycznie nastawionej prasie brytyjskiej. - Rząd sprzeciwia się każdemu bezpośredniemu podatkowi, który finansowałby UE - oświadczył we wtorkowym komunikacie brytyjski podsekretarz stanu lord James Sassoon. - Wielka Brytania uważa, że polityka podatkowa musi być określana na poziomie narodowym krajów członkowskich, i zawetowałaby każdy projekt tego typu - dodał. Propozycja wprowadzenia podatku europejskiego jest sprzeczna ze stanowiskiem rządu, wpisanym w umowę koalicyjną - powiedział już w poniedziałek rzecznik niemieckiego ministerstwa finansów. Także Paryż, ustami sekretarza ds. europejskich Pierre'a Lellouche'a, uznał pomysł za "kompletnie nieszczęśliwy". "Każdy dodatkowy podatek jest dziś źle widziany i nadszedł czas, by nie tylko kraje członkowskie, ale i instytucje europejskie zaczęły oszczędzać" - powiedział we wtorek Lellouche AFP. Przed krytyką polskiego komisarza przestrzegł polski minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. "Oczywiście musimy zobaczyć konkretne propozycje i wyliczenia, ale to dobrze, że KE chce zastanowić się, jak wzmocnić dochody UE. Jest przecież presja, aby ciąć składki" - powiedział PAP. "Z perspektywy Polski, kraju korzystającego z budżetu UE, ważne jest, by szukać sposobów zwiększenia budżetu UE" - dodał. Lewandowski zapowiada, że przedstawi kilka możliwych opcji - wraz z precyzyjnymi wyliczeniami, ile unijna kasa zyskałaby na wprowadzeniu takiego czy innego nowego źródła finansowania UE. Wśród tych opcji będzie podatek od transakcji finansowych i opłat bankowych, wpływy z handlu prawami do emisji CO2, przejęcie części VAT (np. kilku punktów procentowych), czy podatek europejski w postaci tzw. opłaty lotniczej (płacony przy zakupie biletu). Zastrzegł, że nie chodzi o całkowite zastąpienie składek, tylko wygenerowanie nowych 20-30 mld euro rocznie. Widzę tendencję, że daje się obronić w opinii publicznej podatek od transakcji finansowych czy inna forma opodatkowania sektora finansowego. Z natury jestem liberałem, więc nie chcę widzieć w tym tylko aktywizmu politycznego pod publiczkę. Ale tego typu podatek, jeśli nie szedłby do kasy narodowej, mógłby zasilić budżet europejski i obronić się w oczach ludzi - powiedział PAP Lewandowski. "Nam potrzebne jest rocznie 130-140 mld euro i europejski podatek byłby wydajnym źródłem finansowania budżetu UE, wyręczającym wpłaty z budżetów narodowych. O ile ministrowie finansów - co widać - sami chcieliby mieć nowe źródło dochodu i położyć rękę np. na podatku od transakcji finansowych, to jednocześnie widać chęć zmniejszenia składek do unijnej kasy. Mówią więc KE: szukajcie, może coś znajdziecie, byle nam to zmniejszyło wpłaty z budżetów narodowych" - dodał. Konkretna propozycja budżetu UE na lata 2014-20 (Parlament Europejski apeluje o skrócenie siedmiolatki do pięciu lat, na lata 2014-2018) pojawi się w połowie przyszłego roku, czyli kiedy Polska będzie obejmować prezydencję w UE. "Będę intensywnie objeżdżał Europę w najbliższych miesiącach, ale wrażenie, które już dociera, jest takie, że klasa polityczna jest głęboko sfrustrowana, doświadcza sporych cięć w przywilejach i krzywo patrzy na rosnące budżety europejskie; zapowiadają presję na niskie budżety. Dla mnie to o tyle kłopot, że ja się z nimi zgadzam w tym, że o ile Europa ma mieć solidne budżety, to musi być bardzo wstrzemięźliwa w wydatkach na administrację. Dla mnie obrona europejskich budżetów musi łączyć się z wstrzemięźliwością administracyjną" - mówił Lewandowski.
^^^
Rzym chce liberalizacji polityki wizowej UE 23.07.2010
Rzym. Premier Włoch Silvio Berlusconi zapewnił prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, że jest zaangażowany na rzecz liberalizacji polityki wizowej Unii Europejskiej wobec Rosjan. Dodał, że jest świadom oporu państw Europy Wschodniej. Moskwa domaga się zniesienia wiz dla swych obywateli. Na konferencji prasowej po rozmowach w Mediolanie, dokąd Miedwiediew przybył z roboczą wizytą, włoski premier zapowiedział, że będzie zabiegał o włączenie dyskusji na ten temat do programu najbliższego spotkania szefów państw i rządów UE. - Jest opór ze strony państw Europy Wschodniej, który jest rezultatem ich historii jako byłych członków bloku radzieckiego - oświadczył Berlusconi. - Jest to opór zrozumiały z historycznego, ale nie z ekonomicznego punktu widzenia - dodał. Liberalizacja polityki wizowej jest - ocenił premier Włoch - "absolutnie kluczowa" dla współpracy między Rosją a Unią Europejską. Dmitrij Miedwiediew zachęcił zaś włoskie firmy do udziału w modernizacji rosyjskiej gospodarki. Wymieniając takie dziedziny, jak przemysł farmaceutyczny, technologia kosmiczna, telekomunikacja i produkcja energii nuklearnej. - Każda z tych sfer jest otwarta na włoskie inwestycje - powiedział. - Nasze gospodarki przezwyciężają kryzys. Premier Berlusconi powiedział mi, że we Włoszech odnotowano pewien wzrost gospodarczy, ale także w Rosji doszło do poprawy - zauważył Miedwiediew. - Liczymy, że pod koniec roku będziemy mieli 5 procent wzrostu - p
^^^
Rozmawy z UE o atomie po zakończeniu ramadanu 23.07.2010
Ankara. Turecki minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoglu poinformował w niedzielę, że Iran wyraził wolę rozpoczęcia rozmów z UE na temat programu atomowego, ale dopiero po zakończeniu ramadanu. Ramadan rozpoczyna się 11 sierpnia i trwa do 9 września. W Stambule trwają w niedzielę rozmowy ministrów spraw zagranicznych Iranu, Brazylii i Turcji na temat uzgodnionego w maju porozumienia w sprawie wymiany irańskiego uranu. Davutoglu zapewnił, że Ankara stara się zrobić wszystko, by jak najszybciej wznowić międzynarodowe negocjacje z Iranem, który Zachód podejrzewa o prace nad budową broni atomowej. Turecki minister dodał, że nikt "nie jest zasadniczo przeciwny spotkaniu", ale szef irańskiego MSZ Manuszehr Mottaki chciałby, by odbyło się ono po zakończeniu ramadanu. W ubiegłym miesiącu szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton zapraszała do wznowienia rozmów w liście skierowanym do irańskiego negocjatora ds. atomowych Sajeda Dżalilego. Zgodnie z porozumieniem zawartym w Teheranie z Brazylią i Turcją, Iran zgodził się na wymianę za granicą pewnej ilości swego uranu na paliwo nuklearne. Propozycja była zbliżona do tej, którą Iranowi złożyła we wrześniu roku 2009 tzw. grupa wiedeńska, czyli USA, Rosja i Francja. Teheran odrzucił wówczas tę ofertę. Umowa z Brazylią i Turcją nie uchroniła Iranu przed nowymi sankcjami, które Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła na początku czerwca, starając się skłonić Teheran do zgody na współpracę z inspektorami Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA).
^^^
Hazard: KE ma zastrzeżenia do Polski 14.07.2010
Bruksela. Komisja Europejska ma zastrzeżenia do polskiej ustawy hazardowej. Bruksela wysłała w tej sprawie list do Warszawy, bo uznała, że niektóre zapisy mogą być niezgodne z unijnym prawem - poinformował rzecznik Komisji Fabio Pirotta.
^^^
UE: Polacy krytykują posunięcia ws. Gazociągu Północnego 14.07.2010
Bruksela. Eurodeputowani komisji petycji Parlamentu Europejskiego skrytykowali Komisję Europejską za to, że wbrew apelowi PE sprzed 2 lat nie przeprowadziła własnej oceny wpływu na środowisko Gazociągu Północnego z Rosji do Niemiec, którego budowa trwa na Bałtyku. - Skutki tej inwestycji są trudne do przewidzenia bez profesjonalnej ekspertyzy. Nie jest określone, kto ponosiłby odpowiedzialność za skutki katastrofy na Morzu Bałtyckim. Które z zaangażowanych w budowę Nord Stream państw ma być odpowiedzialne za akcję Przedstawiciel Komisji Europejskiej obecny na posiedzeniu europarlamentarnej komisji tłumaczył, że przeprowadzenie analizy wpływu na środowisko było obowiązkiem inwestora, a nie KE. Podkreślił, że taka ocena została szczegółowo przeprowadzona. - KE nie ma żadnej roli instytucjonalnej na podstawie unijnego prawa. To zainteresowane kraje zezwalają na realizację inwestycji na podstawie dokumentacji przedstawionej przez Nord Stream. To kraje członkowskie ponoszą odpowiedzialność - powiedział. Te wyjaśnienia nie zadowoliły eurodeputowanych. W krótkiej debacie, w której głos zabrali przede wszystkim Polacy, skrytykowali oni stanowisko KE. - Wyjaśnienia ewidentnie pokazują, że KE stara się zamieść problem pod dywan. Dla nas ta analiza (Nord Stram) nie jest niezależna - ocenił Jarosław Wałęsa (PO). - Czy rezolucje PE mogą być traktowane przez Komisję Europejską tak swobodnie? - pytał Zbignie Przewodnicząca komisji petycji Erminia Mazzoni powiedziała, że nad wnioskiem Ziobry komisja zastanowi się na kolejnym posiedzeniu we wrześniu po przerwie wakacyjnej. - Na pewno podejmiemy jakieś działania - zapewniła, podkreślając niezadowolenie eurodeputowanych ze stanowiska KE. Debata ta była pokłosiem krytycznego raportu o Gazociągu Północnym przyjętego w lipcu 2008 r. przytłaczającą większością głosów przez Parlament Europejski. Jego sprawozdawcą był ówczesny eurodeputowany PiS Marcin Libicki. W sprawozdaniu posłowie zaapelowali, by budowa gazociągu Nord Stream była w pełni zgodna z prawodawstwem UE w zakresie oceny oddziaływania na środowisko oraz z postanowieniami wszystkich międzynarodowych konwencji. Już wtedy PE ubolewał nad marginalną rolą odgrywaną w tym projekcie przez UE, w szczególności przez Komisję Europejską. Gazociąg Północny będą tworzyły dwie nitki o długości po 1220 km. Gazociąg ten będzie się zaczynać od tłoczni Portowaja koło rosyjskiego Wyborga, a kończyć w okolicach niemieckiego Greifswaldu, w pobliżu granicy z Polską. Rura będzie przebiegała przez wody terytorialne bądź wyłączne strefy ekonomiczne Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Wszystkie te kraje wyraziły już zgodę na ułożenie gazociągu. Pierwsza nitka magistrali, której budowa się zaczęła, ma być gotowa w maju 2011 roku. Wtedy rozpocznie się układanie drugiej nitki. Do eksploatacji ma być przekazana w 2012 roku. Pierwszy gaz Gazociągiem Północnym powinien popłynąć we wrześniu 2011 roku
^^^
Pomysł Belgii na Konwent ws. zarządzania w UE 28.06.2010
Bruksela. Belgia ma pomysł, by jesienią zorganizować Konwent ws. zarządzania gospodarczego w UE z udziałem państw członkowskich, instytucji unijnych, narodowych posłów i partnerów społecznych. Chce ten temat połączyć z dyskusją o nowym wieloletnim budżecie UE. Na razie, jak zapewniły belgijskie źródła rządowe, to jeszcze niesformalizowany pomysł i "wcale nie oznacza to, że Konwent musiałby doprowadzić do zmian traktatowych w UE", co było celem Konwentu powołanego w 2002 roku. Ówczesny Konwent pod przewodnictwem Valery'ego Giscarda d'Estaing przyjął pierwszy zarys eurokonstytucji, która następnie, po porażkach ratyfikacyjnych we Francji i Holandii, została przekształcona w Traktat z Lizbony. Belgia chce wykorzystać obecny kryzys gospodarczy do tego, by UE dysponowała prawdziwym zarządzaniem gospodarczym. Zapewnia, że powinno to dotyczyć całej UE, liczącej 27 członków. "Z drugiej strony nie wyklucza to, byśmy w pewnych sprawach poszli dalej w gronie państw strefy euro i ewentualnie tych państw, które chcą do niej dołączyć. Zwłaszcza jeśli okaże się, że nie da się osiągnąć porozumienia w gronie 27 państw" - mówią źródła. Konwent, jeśli zgodziłyby się inne kraje, mógłby odbyć się już w październiku, po przyjęciu propozycji przez specjalną grupę "task force" pod przewodnictwem przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya. "Chodzi o to, by położyć na stole wszystkie nowe elementy, w tym także nową strategię gospodarczą wzrostu i zatrudnienia ťEuropa 2020Ť i otworzyć debatę z wieloma partnerami, w tym z narodowymi posłami na temat tego, co dokładnie ma się kryć za tym zarządzaniem gospodarczym" - tłumaczą źródła belgijskie. Jak dodały, debatę też należałoby powiązać z dyskusją na temat nowej perspektywy finansowej UE. Belgia popiera stary, ale nigdy niezrealizowany z powodu zbyt dużych kontrowersji pomysł podatku jako nowego źródła dochodu, który zasilałby budżet UE. I liczy, że tym razem przekona partnerów w UE. To mogłyby być wpływy z podatku od CO2 lub od transakcji finansowych - przekonywały źródła belgijskie. I tłumaczą, że nawet jeśli kraje nie zgodzą się, by wszystkie dochody z tych podatków szły bezpośrednio do unijnej kasy, to może przynajmniej część. Albo może kraje zobowiązałyby się, że nawet jeśli te dochody zasilałyby tylko budżety narodowe, to byłyby wykorzystane na finansowanie unijnych projektów, np. transeuropejskich sieci transportowych. Aby powstrzymać kryzys długów, przywódcy już na ostatnim czerwcowym szczycie UE zgodzili się na wzmocnienie zarządzania gospodarczego i dyscypliny budżetowej, w tym na nowe sankcje za nieprzestrzeganie Paktu Stabilności i Wzrostu oraz na prezentowanie swoich wieloletnich planów budżetowych Komisji Europejskiej wiosną każdego roku, począwszy od 2011 r. Belgia zgadza się z tymi propozycjami, ale liczy na znacznie więcej. Nie możemy ograniczyć się tylko do wzmocnienia dyscypliny budżetowej i kontroli. Musimy jednocześnie wzmocnić koordynację polityk socjalnych i zatrudnienia, mówią źródła w belgijskim rządzie. Przede wszystkim jednak Belgowie naciskają na wspólnotowy charakter zarządzania gospodarczego, a więc z centralną rolą Komisji Europejskiej i wzmocniony Eurostat, czyli unijny urząd statystyczny. "Powinniśmy dać dodatkowe kompetencje komisarzowi ds. walutowych i gospodarczych" - przekonują źródła belgijskie. Za tym samym opowiada się Parlament Europejski, który obawia się, że w razie gdyby za zarządzania gospodarcze miał odpowiadać Herman Van Rompuy i Rada Europejska, wówczas UE nabierze zbyt międzyrządowego charakteru, bez kontroli ze strony eurodeputowanych. Polska od początku poparła postulat wzmacniania dyscypliny budżetowej. Natomiast obawiając się podziałów w UE, też od początku sprzeciwia się francuskiemu pomysłowi większej instytucjonalizacji strefy euro i ograniczenia zarządzania gospodarczego tylko do 16 jej członków (17 od Nowego Roku, po przystąpieniu Estonii).
^^^
Jerzy Buzek na konferencji transatlantyckiej w Waszyngtonie 28.06.2010
Waszyngton. O działaniach Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej na rzecz promowania demokracji na świecie rozmawiano w Waszyngtonie podczas zakończonej we wtorek dwudniowej konferencji poświęconej dialogowi transatlantyckiemu. W spotkaniu zorganizowanym przez Narodowy Instytut Demokratyczny (NDI) wziął udział przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Szef PE w Stanach Zjednoczonych przebywał na zaproszenie byłej amerykańskiej sekretarz stanu Madeleine Albright, obecnie przewodniczącej NDI. - Rozmawiano o tym, jak wspólnie Amerykanie i Europejczycy mogą lepiej efektywnie współdziałać na rzecz promocji demokracji na świecie. Spotkanie miało też na celu ocenę skuteczności działań podejmowanych przez Europę i Stany Zjednoczonych - powiedział rz Jerzy Buzek podkreślał podczas konferencji w Waszyngtonie, że partnerstwo transatlantyckie nie może być długofalowo skuteczne bez udziału rozwijających się regionalnych sił, czyli takich państw, jak Brazylia, Afryka Południowa, Indie, Rosja czy Chiny. Według szefa PE udział każdego z tych państw jest potrzebny w rozwiązywaniu wyzwań XXI wieku. Jego zdaniem niezbędne jest także zaangażowanie społeczeństw zachodnich i ich instytucji. Przewodniczący PE stwierdził, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska muszą być przygotowane na podejmowanie nowych wyzwań w przyszłości, w kontekście finansowania programów pomocowych, współpracy w zakresie ustawodawstwa między amerykańskim Kongresem i Parlamentem Europejskim oraz współpracy w takich strukturach jak G8 czy G20. Przewodniczący PE Jerzy Buzek spotkał się podczas swoje wizyty w Waszyngtonie także z dyrektorem zarządzającym Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) Dominikiem Strauss-Kahnem. - Rozmowa koncentrowała się wokół przyszłości euro i działań, które są podejmowane na poziomie Unii Europejskiej w sprawie przeciwdziałania kryzysowi oraz wymianie uwag na temat europejskiego pakietu stabilizacyjnego, do którego ma się włączyć finansowo M Jerzy Buzek rozmawiał też z amerykańskim kongresmanem Bartem Gordonem, przewodniczącym Komisji ds. nauki i technologii.
^^^
KE odblokowała 5 mln euro na pomoc dla Kirgistanu 16.06.2010
Bruksela. Komisja Europejska odblokowała we wtorek 5 milionów euro na nadzwyczajną pomoc dla dotkniętego zamieszkami Kirgistanu. Według organizacji międzynarodowych setki ludzi zginęło w zamieszkach na południu tego kraju, a uchodźców są dziesiątki tysięcy. Komisarz UE ds. pomocy humanitarnej Kristalina Georgijewa oświadczyła, że KE "działa szybko", by zapewnić "kluczowe wsparcie" dla ofiar zamieszek. Wskazała, że "wiele osób zostało zabitych, a tysiące niewinnych cywili uciekło, by ocalić życie, lub też przekroczyło granicę z Uzbekistanem". Na południu Kirgistanu, w rejonach Oszu i Dżalalabadu, wybuchły w czwartek walki między Kirgizami a Uzbekami, trwające kilka dni. Oba regiony uważane są za bastion obalonego w kwietniu prezydenta Kurmanbeka Bakijewa Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, zastrzegając, że nie ma dokładnych danych, ogłosił we wtorek, że w zamieszkach zginęło kilkuset ludzi. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) ocenia, że wydarzenia na południu Kirgistanu spowodowały przemieszczenie około 200 tys. ludzi wewnątrz kraju, a dalszych 75 tys. schroniło się w Uzbekistanie. Unia Europejska wysłała w ostatnich dniach do Kirgistanu swego specjalnego przedstawiciela w regionie, Pierre'a Morela. W sobotę KE ogłosiła wysłanie do tego kraju również eksperta do spraw humanitarnych, który zajmie się na miejscu oceną sytuacji, zwłaszcza pomocą dla uchodźców.
^^^
Niemcy: Nie można wykluczać zmiany traktatów UE 16.06.2010
Berlin. Niemiecki rząd nadal przekonuje partnerów w UE, że w pracach nad reformą zasad strefy euro nie należy z góry wykluczać zmiany traktatów unijnych. Rządy wielu państw i Komisja Europejska sceptycznie podchodzą do niemieckiej propozycji. Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel Urzędu Kanclerskiego w Berlinie skrytykował we wtorek argumentację przeciwników zmian w traktacie UE, którzy obawiają się otwierania kolejnej trudnej dyskusji o reformie traktatowej. - Taka logika oznaczałaby, że Europa jest - co dawniej jej zarzucano - kontynentem w stagnacji, który przez 10 lat nie może się ruszyć z miejsca - powiedział urzędnik dziennikarzom Jak zaznaczył, nie chodzi o stworzenie całkiem nowego traktatu UE, ale ograniczone zmiany w niektórych obszarach. Wskazał, że modyfikacje traktatowe i tak będą konieczne przed przyjęciem do UE Chorwacji. Można sobie wyobrazić powiązanie tych dwóch spraw - ocenił. Konieczność wzmocnienia strefy euro, w tym zaostrzenia zasad dyscypliny budżetowej, uświadomił krajom UE kryzys zadłużenia w Grecji oraz kłopoty kilku innych państw członkowskich, stanowiące zagrożenie dla stabilności całego obszaru wspólnej waluty. Stan prac grupy zadaniowej ds. reformy unii walutowej pod przewodnictwem prezydenta Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya będą tematem czwartkowego szczytu Unii w Brukseli. Berlin zaproponował m.in., by najostrzejszą sankcją za notoryczne łamanie unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu było pozbawianie państwa członkowskiego prawa głosu w Radzie UE przynajmniej na rok. Jeśli okaże się, że wymaga to zmiany w traktatach UE, należy wziąć taką możliwość pod uwagę - oświadczyli w poniedziałek w Berlinie kanclerz Angela Merkeli prezydent Francji Nicolas Sarkozy, sygnalizując kompromis w tej sprawie. Niemcy i Francja osiągnęły też porozumienie w sprawie wzmocnienia zarządzania gospodarczego w UE. W ocenie obu krajów ma ono obejmować wszystkie państwa Unii, a nie - jak proponowała dotąd Francja - tylko 16 krajów strefy euro. Jednak "w razie potrzeby" zachowana powinna zostać możliwość spotkań szefów państw i rządów jedynie w gronie państw obszaru wspólnej waluty. Według źródeł w Berlinie, Francja zrezygnowała też z propozycji instytucjonalizacji zarządzania gospodarczego w formie powołania sekretariatu generalnego. Zarządzanie gospodarcze nie będzie żadną nową instytucją, lecz jedynie "ulepszeniem współpracy" w ramach Rady Europejskiej.
^^^
Założenia projektów budżetów narodowych będą oceniane na poziomie UE 08.06.2010
Bruksela. By wzmocnić dyscyplinę budżetową, ministrowie finansów państw UE zgodzili się co do zasady, by w przyszłości oceniać ogólne założenia projektów budżetów narodowych na poziomie Unii - ogłosił przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Chodzi o wczesną, dokonywaną już wiosną każdego roku, ocenę założeń projektów budżetowych, zanim będą one omawiane i przyjmowane przez parlamenty narodowe. Ma to służyć wzmocnieniu dyscypliny budżetowej. - Rząd, który przedłoży projekt budżetu z wysokim deficytem, będzie musiał wytłumaczyć się przed partnerami. Jak to będzie działo się wiosną, to będzie jeszcze wystarczająco dużo czasu, by wprowadzić niezbędne poprawki przed ostatecznym budżetem - powiedz W odpowiedzi na kryzys grecki ministrowie zgodzili się też na wprowadzenie sankcji, by wzmocnić przestrzeganie Paktu Stabilności i Wzrostu. - Poprawimy pakt, tworząc więcej sankcji już na wczesnym etapie - powiedział Van Rompuy. Jak donosi agencja AFP, sankcje mogłyby dotknąć nawet ten kraj, który nie przekroczył jeszcze progu 3 proc. deficytu. Inną nowością jest położenie większego akcentu na kontrolowanie długu publicznego, który nie powinien przekraczać 60 proc. PKB. Obecna procedura nadmiernego deficytu miałaby być uruchamiana na wczesnym etapie dla krajów, których długi się nie zmniejszają. Wciąż nie ustalono natury nowych sankcji: czy mają być finansowe, czy polityczne. Jednym z pomysłów zaproponowanych przez Niemcy jest pozbawianie niesubordynowanego i żyjącego ponad swe możliwości kraju prawa głosu w Radzie UE. Ale to wymagałoby zmiany traktatu UE. Polska nie zgłaszała sprzeciwu, by kraje członkowskie w pierwszej połowie roku poddawały pod dyskusję ministrów finansów UE (czyli rady Ekofin) najważniejsze makroproporcje swoich budżetów na kolejny rok. - My je normalnie przedstawiamy obecnie w maju. Na skutek nowej ustawy o finansach publicznych, która obowiązuje od 1 stycznia, do (31) lipca i tak musimy przedstawić ścieżkę deficytów przez następne 4 lata, a deficyt na następny rok jest wiążący, jeśli nie będzie wyjątkowych wydarzeń między lipcem a przedstawieniem budżetu we wrześniu. Dla nas to nie jest jakiś zasadniczy problem. Mamy jasność, że Komisji nie chodzi o szczegółowe zapisy, tylko o zasadnicze makroproporcje - powiedział minister Jacek Rostowski w drugiej połowie maja w Brukseli. W dyskusji o zwiększeniu dyscypliny budżetowej Polska nie wyklucza też zmian traktatu UE - jak powiedział minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. - Nikt z entuzjazmem nie podchodzi do zmian w traktacie, ale jeśli miałyby to być daleko idące zmiany, to nie wykluczamy - wyjaśnił. - Trzeba pilnie polepszyć zarządzanie ekonomiczne. Nie sprzeciwiamy się, by rozmawiać o budżetach narodowych (by lepiej koordynować ogólne wydatki w UE) i popieramy rozwiązania, które mogą wzmocnić prewencyjne ramię Paktu Stabilności i Wzrostu - powiedzia
^^^
Dyrektywa o usługach medycznych przyjęta. Polska przeciw 08.06.2010
Luksemburg. Przy sprzeciwie Polski ministrowie zdrowia krajów UE przyjęli dyrektywę o korzystaniu z usług medycznych w UE, dającą prawo do leczenia za granicą, a także swobody wyboru lekarza - także w kraju - powiedziała minister zdrowia Ewa Kopacz. Z tego powodu Polska dążyła do zablokowania dyrektywy. Minister tłumaczyła sprzeciw Polski tym, że dyrektywa daje prawo pacjentom w kraju wyboru lekarza czy ośrodka zdrowia niezależnie od tego, czy ma on podpisany kontrakt z NFZ, czy nie. NFZ w każdym wypadku musiałby zwracać koszty, na co nie ma wystarczająco dużo pieniędzy. - Przyjęcie w takim kształcie tej dyrektywy powoduje, że każdy, kto miałby ochotę na wizytę w prywatnym gabinecie, niekoniecznie raz w tygodniu, nakładałby na płatnika (NFZ) obowiązek zwrotu kosztów leczenia - powiedziała Kopacz. A tego jej zdaniem nie wy Wyraziła żal, że na wtorkowym posiedzeniu ministrów w Luksemburgu, Polsce nie udało się utrzymać mniejszości blokującej, by uniemożliwić zawarcie porozumienia w pierwszym czytaniu. Kopacz wyraziła nadzieję na wniesienie poprawek w pracach legislacyjnych w Parlamencie Europejskim. Polska nie protestowała natomiast przeciwko tym zapisom dyrektywy, które dają pacjentom prawo do korzystania z usług medycznych za granicą, z zastrzeżeniem, że zwrot kosztów jest ograniczony do wysokości kosztów danej procedury medycznej w kraju.
^^^
W Essen spotkanie prezydiów parlamentów Polski, Niemiec i Francji 27.05.2010
Essen. Prezydium Sejmu udaje do niemieckiego Essen, gdzie odbędzie się trójstronne posiedzenie władz parlamentów Polski, Niemiec i Francji dotyczące m.in. współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Sejm reprezentować będą m.in. marszałek Sejmu Bronisław Komorowski oraz wicemarszałkowie Stefan Niesiołowski (PO) i Ewa Kierzkowska (PSL). Obecni będą ponadto szef niemieckiego Bundestagu Norbert Lammert i przewodniczący francuskiego Zgromadzenia Narodowego Bernard Accoyer. Jak poinformowało biuro prasowe Kancelarii Sejmu, to pierwsze wspólne spotkanie prezydiów trzech parlamentów krajów współpracujących w ramach Trójkąta Weimarskiego. Komorowski zapowiedział, że spotkanie przedstawicieli parlamentów Polski, Niemiec i Francji ma służyć ożywieniu Trójkąta Weimarskiego. To leży w interesie Polski, leży także w interesie Unii Europejskiej - powiedział marszałek Sejmu. W Essen planowane jest przyjęcie przez trzech przewodniczących parlamentów wspólnego oświadczenia dotyczącego pogłębienia współpracy pomiędzy parlamentami Polski, Francji i Niemiec. O umocnieniu współpracy polsko-niemiecko-francuskiej Komorowski rozmawiał też na początku maja w Moskwie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Jest to formuła polityczno-prawna, która pozwala i w naszym przekonaniu pozwoliłaby nie tylko na umocnienie pozycji Polski w ramach UE, ale również na sprawniejsze podejmowanie decyzji politycznych w ramach UE przez porozumienie ważnych krajów stanowiących jedną z osi, która funkcjonuje w ramach struktury UE jako całości - mówił dziennikarzom Komorowski przed spotkaniem z Merkel. Tematami rozmów w Essen będą także m.in. kryzys gospodarczy i finansowy oraz wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa UE.
^^^
FTD: KE zaleca podniesienie wieku emerytalnego 27.05.2010
Bruksela. Komisja Europejska zaleca państwom członkowskim UE podnoszenie wieku emerytalnego - informuje w piątek niemiecki dziennik "Financial Times Deutschland". Jak pisze gazeta, zdaniem KE okres emerytury nie powinien być dłuższy niż średnio jedna trzecia dorosłego życia mieszkańców UE. Bez wyższego wieku emerytalnego państwom grozić będzie "bolesna kombinacja niższych świadczeń i wyższych składek" - cytuje "FTD" z projektu Zielonej Księgi KE w sprawie polityki emerytalnej. Bruksela wylicza, że średni wiek emerytalny w państwach UE wynosi obecnie nieco ponad 60 lat i jest niższy niż w krajach uprzemysłowionych należących do OECD - dla mężczyzn jest to 63,5 roku, a dla kobiet 62,3 roku. W UE na jednego emeryta przypadają jedynie trzy osoby zawodowo aktywne. W 2030 roku stosunek ten wyniesie jeden do dwóch, zaś w 2060 roku emeryci będą większością: trzy osoby zawodowo czynne będą musiały pracować na czterech emerytów - prognozuje KE. Wydłużenie okresów aktywności zawodowej może złagodzić ten problem. Jak pisze "FTD", w 2005 roku państwa UE powzięły zamiar podniesienia wieku emerytalnego do 65 lat. W swojej strategii gospodarczej UE 2020 Unia chce wyznaczyć cel, który zakładać będzie, że 75 proc. obywateli pomiędzy 18. a 65. rokiem życia będzie zawodowo czynna. KE proponuje również automatyczne dopasowywanie wieku emerytalnego do średniej długości życia mieszkańców UE. Szacuje, że w 2060 roku Europejczycy będą żyli przeciętnie o siedem lat dłużej niż obecnie. Oznaczałoby to, że średni wiek emerytalny musiałby zostać podniesiony o cztery lata i osiem miesięcy - z 65 lat do około 70 lat, aby Europejczycy nie spędzali na emeryturze więcej niż jednej trzeciej swego dorosłego życia. Zielona Księga KE ma być opublikowana w lecie.
^^^
Buzek: PE przeciw homofobii wewnątrz i poza Unią 17.05.2010
Bruksela. Europarlament powinien w dalszym ciągu sprzeciwiać się homofobii, bez względu na to, czy ma miejsce wewnątrz czy na zewnątrz Unii Europejskiej - oświadczył szef PE Jerzy Buzek na dzień przed obchodzonym w poniedziałek Międzynarodowym Dniem Walki z Homofobią. "Musimy upewnić się, że przyszłe pokolenia Europejczyków wyrosną przyzwyczajone do kultury otwartości, niedyskryminacji i tolerancji" - oświadczył Buzek drogą komunikatu prasowego w niedzielę z okazji obchodzonego w poniedziałek po raz szósty Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią. Jak podkreślił Buzek, homofobia jest rażącym naruszeniem godności ludzkiej i praw podstawowych, a więc musi być zdecydowanie potępiona. Przypomniał, że niektórzy ludzie są nie tylko pozbawieni podstawowych praw, ale także torturowani i karani z powodu orientacji seksualnej. W niektórych krajach za homoseksualizm grozi nawet kara śmierci, co stanowi oczywiste naruszenie, a nawet regresję praw człowieka. "Unia Europejska jest zobowiązana do walki z dyskryminacją na jakimkolwiek tle, a homofobia nie jest wyjątkiem. Zobowiązanie to jest zapisane w naszych podstawowych aktach prawnych: zarówno w Karcie Praw Podstawowych, jak i w Traktacie o UE - podkreślił Buzek. - Parlament Europejski powinien w dalszym ciągu silnie sprzeciwiać się homofobii. Bez względu na to, czy ma miejsce wewnątrz czy na zewnątrz UE". W kwietniu 2007 roku Parlament Europejski przyjął szeroko komentowaną w Polsce rezolucję o homofobii w UE, w której m.in. zaapelował do ówczesnych władz polskich o potępienie wypowiedzi wzywających do dyskryminowania homoseksualistów i o nieprzyjmowanie ustawy o zakazie propagandy homoseksualnej w szkołach. W rezolucji eurodeputowani apelowali też do władz w Warszawie o "powstrzymanie się od wdrażania środków mających na celu zastraszanie organizacji lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów", za jakie eurodeputowani uważali zlecone w czerwcu 2006 roku przez Prokuraturę Krajową kontrole finansowania tych organizacji. Niespełna rok wcześniej, w czerwcu 2006 PE przyjął inną rezolucję w sprawie homofobii w UE, w której także wyrażał "poważne zaniepokojenie" sytuacją w Polsce, wzywając UE do "zajęcia się kwestią udziału w rządzie LPR, której przywódcy nawołują do nienawiści i przemocy".
^^^

Europa będzie przyjmować masy uchodźców? 17.05.2010
Bruksela. Parlament Europejski poparł stworzenie unijnego programu, mającego na celu ułatwienie przesiedleń uchodźców przebywających w obozach w biednych państwach trzecich do państw UE. Chce, by za każdego przyjętego uchodźcę państwo dostawało 6 tys. euro. Program zaproponowała we wrześniu ubiegłego roku Komisja Europejska. Ówczesny komisarz UE ds. wewnętrznych Jacques Barrot tłumaczył, że mieliby nim zostać objęci przede wszystkim Irakijczycy przebywający w obozach w Jordanii i Syrii. Program ma mieć charakter dobrowolny i kosztować unijny budżet około 20 mln euro rocznie, o ile zgodzą się na niego, poza eurodeputowanymi, także rządy państw członkowskich. Na świecie - jak szacuje KE - jest obecnie około 10 mln uchodźców, z których ponad 200 tys. wymaga przesiedlenia. W 2008 roku państwa na całym świecie zaoferowały możliwość przyjęcia około 65 tys. uchodźców. USA przyjęły znaczną większość tych uchodźców, a UE niespełna 5 tys. (6,7 proc. w skali świata), w tym ogromną większość jeden kraj - Szwecja. W sumie tylko 10 państw UE przyjmuje obecnie takich uchodźców z państw trzecich - Szwecja, Dania, Finlandia, Holandia, Wielka Brytania, Irlandia, Portugalia, Francja, Rumunia i Czechy. Znaczna większość uchodźców przebywa w biednych krajach rozwijających się w Azji i Afryce, niezdolnych do absorpcji dużej liczby uchodźców. Zdaniem KE nie ulega wątpliwości, że w większości przypadków chcieliby oni powrócić do swego państwa pochodzenia. Jednak dla niektórych z nich rozwiązanie takie nie wchodzi w grę. Aby zachęcić państwa UE do przyjmowania większej liczby uchodźców z biedniejszych państw trzecich, KE zaproponowała unijny program finansowany z Europejskiego Funduszu na rzecz Uchodźców. Według szacunków KE, koszt przesiedlenia jednej osoby to 4 tys. euro. Europosłowie proponują większe środki. Państwo po raz pierwszy przystępujące do programu otrzymywałoby w pierwszym roku na każdą przesiedloną osobę 6 tys. euro, a w drugim roku - 5 tys. euro. W kolejnych latach kwota ta wynosiłaby 4 tys. euro. PE argumentuje, że dodatkowa kwota uzyskiwana w ciągu pierwszych dwóch lat przez nowych uczestników programu byłaby przeznaczona na opracowanie trwałego programu przesiedleń. Jak powiedziały PAP źródła dyplomatyczne, "na razie Rada UE (czyli rządy) zupełnie nie zgadza się z PE na ten wzrost". Nowy unijny program ma pomóc w koordynacji przesiedleń uchodźców z państw trzecich, gdzie już uzyskali oni azyl, do państw UE, które się zgłoszą. KE ma organizować misje rozpoznawcze (by przygotować przesiedlenia) i lekarskie, a następnie - wspólny transport. Roczny program przesiedleń ustanowi też wspólne dla wszystkich krajów UE priorytetowe kategorie szczególnie zagrożonych grup uchodźców. Należą do nich dzieci i kobiety zagrożone przemocą lub wykorzystywaniem seksualnym, pozbawieni opieki małoletni, osoby o specjalnych potrzebach medycznych, które można poddać leczeniu wyłącznie po przesiedleniu, ofiary przemocy i tortur, osoby potrzebujące awaryjnego lub pilnego przesiedlenia, na przykład z powodów prawnych lub w przypadku katastrofy. Ponadto PE poparł projekt utworzenia Europejskiego Urzędu Wsparcia w zakresie Polityki Azylowej. Siedzibą biura urzędu będzie stolica borykającej się z rosnącą liczbą imigrantów Malty, La Valletta. Rolą nowego urzędu będzie wsparcie eksperckie dla państw UE przyjmujących przesiedleńców i koordynacja współpracy i obiegu informacji między krajowymi administracjami w zakresie przesiedleń dokonywanych do państw członkowskich
^^^
UE szkoli powstającą policję palestyńską
Bruksela. UE szkoli i wspiera powstającą policję przyszłego państwa palestyńskiego, choć izraelska okupacja jego terytoriów bardzo utrudnia te działania - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik tej policji palestyński generał Jussef Ozreil. Występujący z nim na konferencji prasowej szef misji UE EupolCopps, Szwed Henrik Malmquist, poinformował, że Unia pomaga na terenie Zachodniego Brzegu w tworzeniu sił policyjnych składających się z 7 500 funkcjonariuszy. Misja EupolCopps, utworzona w 2006 roku, ma siedzibę w Ramallah i budżet w wysokości 6,6 miliona euro. Składa się z 63 instruktorów policyjnych i sędziów pochodzących z 19 państw UE. - Początkowo nasze zadanie wydawało się misją niemożliwą do wykonania, jednak udało się nam osiągnąć pewne wyniki - zapewnił komisarz Malmquist, nawiązując do niezwykle skomplikowanej sytuacji na terenie Zachodniego Brzegu. Władze palestyńskie kontrolują bowiem tylko 18 proc. tego terytorium (strefa A). Na jednej piątej terytorium policja palestyńska musi współdziałać z armią izraelską (strefa B). 62 proc terytorium jest pod wyłączną kontrolą wojska i policji izraelskiej (strefa C). - Jeśli sprawca przestępstwa bądź zbrodni ucieknie do strefy C, nie możemy go ścigać - wyjaśnił gen. Ozreil. - Tymczasem policja izraelska dokonuje wypadów na całym terytorium Zachodniego Brzegu, co jest fatalne dla naszej misji i dla naszego prestiżu jak Ponadto na drogach Zachodniego Brzegu wojsko i policja Izraela utrzymują ponad 100 punktów kontrolnych i zapór, a palestyńskim policjantom nie wolno nosić broni i uniformów przez całą noc, do godziny szóstej rano. W tym czasie izraelska policja i wojsko są bardzo aktywne. Jak podała w czwartek z Jerozolimy hiszpańska agencja EFE, wojskowi izraelscy aresztowali w nocy ze środy na czwartek w różnych punktach okupowanych terytoriów Zachodniego Brzegu 33 Palestyńczyków. Aresztowania przeprowadzono głównie w Ramallah, gdzie mieści się kwatera EupolCopps, i w Nablusie. Aresztowania wojsko izraelskie przeprowadza zwykle nad ranem - podkreśla EFE. Dodaje, że te ostatnie były liczniejsze niż zwykle.
^^^

UE szkoli powstającą policję palestyńską 07.05.2010
Bruksela. UE szkoli i wspiera powstającą policję przyszłego państwa palestyńskiego, choć izraelska okupacja jego terytoriów bardzo utrudnia te działania - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik tej policji palestyński generał Jussef Ozreil. Występujący z nim na konferencji prasowej szef misji UE EupolCopps, Szwed Henrik Malmquist, poinformował, że Unia pomaga na terenie Zachodniego Brzegu w tworzeniu sił policyjnych składających się z 7 500 funkcjonariuszy. Misja EupolCopps, utworzona w 2006 roku, ma siedzibę w Ramallah i budżet w wysokości 6,6 miliona euro. Składa się z 63 instruktorów policyjnych i sędziów pochodzących z 19 państw UE. - Początkowo nasze zadanie wydawało się misją niemożliwą do wykonania, jednak udało się nam osiągnąć pewne wyniki - zapewnił komisarz Malmquist, nawiązując do niezwykle skomplikowanej sytuacji na terenie Zachodniego Brzegu. Władze palestyńskie kontrolują bowiem tylko 18 proc. tego terytorium (strefa A). Na jednej piątej terytorium policja palestyńska musi współdziałać z armią izraelską (strefa B). 62 proc terytorium jest pod wyłączną kontrolą wojska i policji izraelskiej (strefa C). - Jeśli sprawca przestępstwa bądź zbrodni ucieknie do strefy C, nie możemy go ścigać - wyjaśnił gen. Ozreil. - Tymczasem policja izraelska dokonuje wypadów na całym terytorium Zachodniego Brzegu, co jest fatalne dla naszej misji i dla naszego prestiżu jak Ponadto na drogach Zachodniego Brzegu wojsko i policja Izraela utrzymują ponad 100 punktów kontrolnych i zapór, a palestyńskim policjantom nie wolno nosić broni i uniformów przez całą noc, do godziny szóstej rano. W tym czasie izraelska policja i wojsko są bardzo aktywne. Jak podała w czwartek z Jerozolimy hiszpańska agencja EFE, wojskowi izraelscy aresztowali w nocy ze środy na czwartek w różnych punktach okupowanych terytoriów Zachodniego Brzegu 33 Palestyńczyków. Aresztowania przeprowadzono głównie w Ramallah, gdzie mieści się kwatera EupolCopps, i w Nablusie. Aresztowania wojsko izraelskie przeprowadza zwykle nad ranem - podkreśla EFE. Dodaje, że te ostatnie były liczniejsze niż zwykle.
^^^

Komisja UE: Polska europejskim liderem 07.05.2010
Bruksela. Wiosenne prognozy Komisji Europejskiej brzmią optymistycznie. Spodziewane jest stopniowe wzmocnienie wzrostu PKB, tylko poprawa koniunktury ma mieć mniejszą skalę niż w przeszłości. Polska pozostaje liderem wzrostu w UE. Na pobudzenie gospodarki i zakończenie ubiegłorocznej największej w historii UE recesji wpłynęły głównie środki polityki budżetowej i pieniężnej. Pewną rolę odegrały w tym także "czynniki o charakterze tymczasowym" - jak wynika z najnowszej prognozy gospodarczej UE. Aktualnie spodziewany jest wzrost o 1 proc., czyli więcej, niż podawano w prognozie Komisji Europejskiej z jesieni. Wpłynęła na to m.in. poprawa koniunktury na świecie. W przyszłym roku wzrost PKB ma wynieść 1,75 proc. W poszczególnych państwach UE coraz wyraźniej widać różnice na skali ożywienia. Odzwierciedlają one wewnętrzne uwarunkowania w tych krajach i skutki prowadzonej tam polityki. Skutki kryzysu i następstwa. W mniejszym stopniu niż się spodziewano, wzrosła jesienią w państwach UE stopa bezrobocia. W tym roku bezrobocie w UE ma się ustabilizować na poziomie zbliżonym do 10 proc. Poważnie ucierpiały wskutek kryzysu finanse publiczne. Krajowe deficyty budżetowe wzrosną w tym roku średnio według prognoz KE do rekordowej wysokości 7,25 proc. PKB. Dług publiczny będzie dalej rósł w stosunku do PKB. Inflacja natomiast odnotowała nieznaczny wzrost w porównaniu z bardzo niskim poziomem w ubiegłym roku. Wskutek spowolnienia gospodarczego może nastąpić najprawdopodobniej zahamowanie wzrostu płac i cen. W tym roku inflacja ma osiągnąć w całej UE 1,75 proc., a w strefie euro 1,5 proc. Dobre prognozy dla Polski Bruksela musiała zrewidować, choć nieznacznie, swoje prognozy dotyczące rozwoju polskiej gospodarki. Jeszcze na początku roku prognozowała, że wzrost PKB wyniesie 2,6 proc. Według najnowszej prognozy polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie 2,7 procent. Tak więc w Unii Europejskiej polska gospodarka nadal rozwija się najlepiej. Choć pozycję lidera ma także w UE Słowacja. Ale są i złe wieści dla Polski – na przykład kiepski stan finansów publicznych. Polsce prognozuje się deficyt na poziomie 7,3 procent PKB (w strefie euro, do której Polska aspiruje dozwolony jest tylko trzyprocentowy limit). Komisja Europejska publikuje prognozy gospodarcze co kwartał –ogólne w lutym i we wrześniu, szczegółowe zaś wiosną i jesienią.
^^^
Wiadomo, ile można dostać za zgubiony bagaż 07.05.2010
Luksemburg. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że maksymalne odszkodowanie, należne pasażerowi od linii lotniczych za utracony bagaż może wynieść 1134,71 euro. Pułap ten może być przekroczony tylko w przypadku, gdy pasażer przed odlotem zgłosi większą wartość swego bagażu i uiści związaną z tym dodatkowa opłatę. Takie rozwiązanie jest zgodne z postanowieniami Konwencji Montrealskiej z 1999 roku, określającej odpowiedzialność cywilną przewoźników lotniczych. UE zaaprobowała tę konwencję w 2001 r Trybunał w Luksemburgu rozpatrywał, na wniosek hiszpańskiego sądu, sprawę pasażera, którego bagaż zaginął między Barceloną a Porto. Pasażer ten żądał 2700 euro i dodatkowo 500 euro za "straty niematerialne". Sędziowie Trybunału uznali, że roszczenia te są nieuzasadnione. Potwierdzili istnienie jednej górnej granicy odszkodowania, pokrywającego zarówno straty materialne, jak i niematerialne.
^^^
UE: można zachęcać lekarzy, by przepisywali tańsze leki 21.04.2010
BRUKSELA. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że władze mogą zachęcać lekarzy za pomocą korzyści finansowych do przepisywania tańszych leków zastępczych. To odpowiedź na pytanie brytyjskiego sądu o zgodność tamtejszego systemu zachęt z dyrektywą UE z 2001 r. Brytyjski sąd zwrócił się do Trybunału w Luksemburgu z pytaniem, czy zakaz stosowania zachęt finansowych zawarty w dyrektywie UE odnosi się do systemu stosowanego w Anglii i Walii. Tamtejszy system skłania lekarzy do przepisywania pacjentom tańszych leków zastępczych (z tej samej kategorii terapeutycznej i o tym samym działaniu), głównie statyn służących obniżeniu poziomu cholesterolu. Administracja publiczna w Anglii i Walii zdecydowała się takie rozwiązanie, by ograniczyć wydatki publiczne na leki. Oficjalnie systemu zachęt zabrania unijna dyrektywa dotycząca produktów leczniczych stosowanych u ludzi (2001/83/WE). Zakazuje ona dostarczania, oferowania lub obiecywania lekarzom lub farmaceutom jakichkolwiek korzyści pieniężnych lub w naturze przy okazji promowania leków. W uzasadnieniu wyroku Trybunał stwierdził, że zakaz, o którym mówi dyrektywa, dotyczy głównie promocyjnych działań koncernów farmaceutycznych. Ma zapobiegać sytuacjom, w którym przekupieni przez koncerny lekarze wypisywaliby recepty w zamian za własne korzyści. Zakaz nie dotyczy natomiast władz, których zadaniem jest m.in. czuwanie nad wydatkami przeznaczonymi na politykę ochrony zdrowia publicznego, a ta nie służy jakiemukolwiek celowi komercyjnemu. Organy administracji mogą więc decydować się na promowanie tańszych leków zastępczych, jeśli uznają to za słuszne z punktu widzenia finansów publicznych. Trybunał nie widzi też potencjalnego zagrożenia w stosowaniu leków zastępczych, uzasadniając, że wartość terapeutyczna promowanych leków znajduje się pod stałym nadzorem administracji publicznej.
^^^
Na początku czerwca Tusk pojedzie do Brukseli 21. 04.2010
BRUKSELA. Premier Donald Tusk złoży 9 czerwca wizytę w Brukseli, gdzie weźmie udział w cotygodniowym posiedzeniu unijnych komisarzy - poinformowały źródła w Komisji Europejskiej. Jak powiedziały źródła bliskie przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Barroso, wizyta premiera Tuska była planowana od dawna, a w ostatnich dniach została potwierdzona. Podczas wizyty w KE, premier Tusk ma wziąć udział w posiedzeniu kolegium komisarzy, które tradycyjnie odbywa się w środy. Jak podkreśliły źródła, tematem rozmów będą z pewnością przygotowania do polskiej prezydencji w UE w drugiej połowie 2011 r., czyli w połowie mandatu KE, kiedy wiele negocjacji będzie wchodziło w decydującą fazę. - Niezależnie od podziałów politycznych, Polska udowodniła zaangażowanie w UE i bardzo poważnie przygotowuje się do prezydencji - powiedziały źródła. Sekretarz stanu ds. europejskich w MSZ Mikołaj Dowgielewicz powiedział, że "jest poważnie rozważane" spotkanie premiera Tuska i ministrów z Komisją Europejską. - Nie mam ze strony pana premiera potwierdzenia, że na 100 proc. spotkanie się odbędzie. Będziemy to uzgadniać z Komisją - zaznaczył. Na razie nie wiadomo jeszcze, jacy ministrowie będę ewentualnie towarzyszyć premierowi w trakcie wizyty w Brukseli.
^^^
Premier Ukrainy chce liberalizacji ruchu wizowego z UE 21. 04.2010
KIJÓW. Unia Europejska ma wszelkie podstawy, by zliberalizować ruch wizowy z Ukrainą - oświadczył ukraiński premier Mykoła Azarow podczas spotkania w Kijowie z unijnym komisarzem ds. rozszerzenia Sztefanem Fuele. - Dla obywateli Ukrainy, którzy pozytywnie odnoszą się do idei integracji europejskiej i wiedzą, że (ukraińskie) wizy dla obywateli UE zostały skasowane jeszcze pięć lat temu, niezrozumiałe jest (...) utrzymywanie (przez UE) często poniżających procedur u Azarow zaznaczył przy tym, iż Kijów wykonał większość postulatów Brukseli, od których realizacji UE uzależniała wprowadzenie ułatwień dla Ukraińców, podróżujących do krajów unijnych. Fuele zapewnił ze swej strony, że UE zajmie się kwestią liberalizacji ruchu wizowego z Ukrainą już niebawem. - W przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie wspólnego komitetu ds. uproszczenia ruchu wizowego i na podstawie zapisów kodeksu wizowego, oraz na podstawie doświadczeń Ukrainy, będziemy rozpatrywać poprawki do porządku wizowego - oznajmił komisarz UE. Ukraina zniosła wizy dla obywateli państw unijnych w maju 2005 roku, natomiast Ukraińcy, którzy chcą podróżować do UE, za rozpatrzenie wniosku wizowego płacą obecnie 35 euro.
^^^
Ceremonia ku czci ofiar katastrofy w PE 14.04.2010
BRUKSELA. W siedzibie Parlamentu Europejskiego (PE) w Brukseli odbywa się ceremonia ku czci ofiar katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński. Ceremonia rozpoczęła się od wysłuchania hymnu europejskiego, a następnie hymnu Polski. W uroczystości oprócz eurodeputowanych bierze udział przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, 12 komisarzy, w tym Janusz Lewandowski, a także także marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, a także 21 ambasadorów oraz przedstawicieli 51 krajów. Po odczytaniu nazwisk wszystkich ofiar eurodeputowani uczczą ich pamięć minutą ciszy. - To nadzwyczaj bolesna próba dla naszego kraju. Solidarność, którą wszyscy nam okazują, to dla nas bardzo ważny sygnał. W Unii możemy czuć się bezpiecznie i pewnie, ponieważ jesteśmy członkami tej zbiorowej siły w skali świata. Chciałem wszystkim z polsk Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz podziękował Parlamentowi Europejskiemu za dzisiejszą uroczystość. - Nasz parlament i całą Polskę dotknęła olbrzymia tragedia. Istotne jest dla nas wsparcie i współczucie, wiem że będąc w Unii Europejskiej możemy liczyć na wszystkich. Chcę za to wszystkim jeszcze raz podziękować - powiedział senator. Marszałek Stefan Niesiołowski dodał, że Polacy czują poparcie Unii. - Stała się wielka tragedia, nieporównywalna. Wszystkim, którzy są z nami przyjechaliśmy podziękować - powiedział marszałek.
^^^
Jose Manuel Barroso wpisał się do księgi kondolencyjnej 14.04.2010
BRUKSELA. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso wpisał się do księgi kondolencyjnej wyłożonej w siedzibie KE w Brukseli po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginął m.in. prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Od minuty ciszy rozpoczęło się środowe posiedzenie kolegium komisarzy UE. Księga kondolencyjna została wyłożona w środę w głównej siedzibie Komisji Europejskiej na parterze. Wpisują się do niej od godz. 8 przychodzący do pracy urzędnicy KE. Przed godz. 9 była około dziesięcioosobowa kolejka. W KE odbywa się cotygodniowe posiedzenie kolegium komisarzy. Jak powiedziała rzeczniczka Barroso Pia Ahrenkilde Hansen, posiedzenie rozpoczęto minutą ciszy ku czci ofiar sobotniej katastrofy, w której życie straciło 96 Polaków. Składając kondolencje w sobotę z powodu tragicznej śmierci polskiego prezydenta RP, Barroso podkreślił, że Lech Kaczyński był prawdziwym polskim patriotą, jednocześnie oddanym Unii Europejskiej. Flagi Unii Europejskiej przed KE od soboty zostały opuszczone do połowy masztów.
^^^
Szefowie państw potwierdzają obecność na pogrzebie 13.04.2010
WARSZAWA. Kilkunastu szefów państw i rządów, m.in. prezydent USA Barack Obama, zapowiedziało już, że weźmie udział w uroczystościach żałobnych ku czci ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginęli m.in. prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Jak podał wczoraj Biały Dom, na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego przybędzie prezydent USA Barack Obama wraz z małżonką Michelle. Będzie to pierwsza wizyta prezydenta Obamy w Polsce. Niewykluczone, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew weźmie udział w pogrzebie polskiego prezydenta - poinformowała we wtorek sekretarz prasowa gospodarza Kremla Natalia Timakowa. Wyjaśniła, że wszystko zależy od tego, czy grafik prezydenta Rosji pozwoli mu przyjechać do Polski w odpowiednim czasie. Swój udział w uroczystościach zapowiedzieli już prezydent i kanclerz Niemiec - Horst Koehler i Angela Merkel. W dniu uroczystości także w Niemczech flagi na budynkach publicznych będą opuszczone do połowy masztu. Także prezydent Francji Nicolas Sarkozy poinformował, że weźmie udział w niedzielnych uroczystościach pogrzebowych prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Sarkozy poinformował też, że tego dnia wszystkie flagi na budynkach publicznych we Francji zostaną opuszczone do połowy masztu. Premier Kanady Stephen Harper weźmie udział w niedzielnych uroczystościach pogrzebowych prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki - powiedział jego rzecznik Dimitri Soudas. Harper postanowił ogłosić czwartek 15 kwietnia dniem żałoby narodowej w Kanadzie. Podkreślił, że prezydent Kaczyński był wielkim przyjacielem Kanady i wielkim obrońcą wolności i demokracji. Swoje przybycie potwierdził również prezydent Czech Vaclav Klaus. Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite na uroczystości uda się z nieliczną delegacją, w skład której wejdzie m.in. były prezydent Valdas Adamkus. W poniedziałek na Litwie rozpoczęła się trzydniowa żałoba. Żałoba będzie też obowiązywała w dniu ceremonii żałobnej. Swój udział w ceremonii żałobnej zapowiedzieli najwyżsi przedstawiciele UE i NATO: przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Do Polski mają również przyjechać prezydent Bułgarii Georgi Pyrwanow, prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves i premier Hiszpanii Jose Luis Zapatero. Na uroczystości żałobne ku czci tragicznie zmarłego prezydenta Kaczyńskiego przyjedzie także jego rodzina z Ukrainy - poinformował w poniedziałek PAP Wołodymyr Mochnaczow, jeden z ukraińskich kuzynów nieżyjącego prezydenta. 49-letni Mochnaczow mieszka w Połtawie, na wschodzie Ukrainy. Prócz niego na Ukrainie mieszka jeszcze trzech kuzynów zmarłego prezydenta, dwóch z nich w Odessie. W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia zginął prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria i 94 inne ważne dla Polski osobistości świata polityki, kultury, wojska, działacze społeczni, przedstawiciele duchowieństwa i załoga samolotu.
^^^
Szczyt UE: porozumienie ws. pomocy dla Grecji 26.03.2010
Bruksela. Na szczycie UE doszło wczoraj do porozumienia w sprawie mechanizmu pomocy dla Grecji z udziałem krajów strefy euro i MFW. Ponadto zdecydowano o rozpoczęciu prac nad wzmocnieniem dyscypliny budżetowej dla strefy euro i państw, które dopiero do niej aspirują. - Strefa euro nie pozostawi Grecji samej, jeśli będzie taka konieczność. Dajemy gwarancję, że będzie finansowanie - powiedział Herman Van Rompuy na konferencji prasowej na zakończenie pierwszego dnia szczytu. Jak wyjaśnił, przyjęty przez przywódców strefy euro na szczycie UE w Brukseli mechanizm jest łączony: "Z jednej strony mamy Międzynarodowy Fundusz Walutowy i z drugiej strony pożyczki bilateralne od krajów strefy euro. Ale większość finansowania będzie europejska" - zastrzegł. - Wszystkie kraje strefy euro zadeklarowały gotowość uczestnictwa w tym mechanizmie - dodał. Propozycję porozumienia wspólnie zgłosili francuski prezydent Nicolas Sarkozy i kanclerz Niemiec Angela Merkel jeszcze przed rozpoczęciem szczytu. Na koniec ich spotkania został zaproszony grecki premier Jeorjos Papandreu, by zapoznał się z propozycją. Potem zgodzili się na nią przywódcy 16 krajów strefy euro, na specjalnym posiedzeniu Eurogrupy, któremu też przewodniczył Van Rompuy. Dopiero potem uzgodniony przez nich tekst pt. "Deklaracja przywódców państw i rządów strefy euro" został przedstawiony szefom państw i rządów "27". Van Rompuy podkreślił, że już wszystkich 27 krajów dotyczy zapis deklaracji, iż należy wzmocnić instrumenty prewencyjne i nadzoru, które pomogą egzekwować od państw dyscyplinę budżetową, w tym przewidziane w Pakcie Stabilności i Wzrostu obniżanie deficytu. Wzmocnienie unijnej procedury nadmiernego deficytu miałoby zapobiec nieodpowiedzialnej polityce finansowej. - Grecki przypadek musi pozostać wyjątkowy i musimy podjąć te środki, by uniknąć powtórki w przyszłości. To sugestia strefy euro, ale zgodziła się na nią cała Rada Europejska (czyli 27 krajów) - powiedział van Rompuy. Dla krajów poza strefą euro może to oznaczać zmianę warunków przyjęcia wspólnej waluty. Deklaracja zapowiada, że Van Rompuy wraz z KE powoła grupę roboczą "task force" złożoną z przedstawicieli krajów członkowskich, prezydencji i Europejskiego Banku Centralnego, która do końca roku przedstawi raport o możliwościach wzmocnienia zarządzania ekonomicznego w strefie euro. Ustalone w przyszłości ramy radzenia sobie z kryzysem mają opierać się na zasadzie, że każdy kraj jest sam odpowiedzialny za swój budżet, o co także zabiegały Niemcy. Komentując decyzję o mechanizmie pomocy dla Grecji premier Papandreu zapewnił: "to bardzo satysfakcjonująca decyzja". Mechanizm (...) musi być uważany jako ultima ratio, co oznacza, że niewystarczające jest finansowanie przez rynek - zastrzegli przywódcy w dokumencie, odzwierciedlając twarde stanowisko Niemiec, powtórzone jeszcze w czwartek przez Angelę Merkel w parlamencie w Berlinie. Wysokość wsparcia nie została ujawniona. Wcześniej wysoki przedstawiciel KE ujawnił, że w sumie pomoc dla Grecji ma wynieść 22 mld euro. Część unijna ma być sfinansowana przez kraje członkowskie proporcjonalnie do ich udziałów w kapitale Europejskiego Banku Centralnego (obliczanych na podstawie liczby ludności i PKB). Van Rompuy zastrzegł, że uzgodnienie mechanizmu nie oznacza jego natychmiastowego uruchomienia. To kraje strefy euro mają jednomyślnie zadecydować o udzieleniu pożyczek w oparciu o ocenę i na surowych warunkach określonych przez Komisję Europejską i EBC. Formuła jednomyślności oznacza, że Niemcy, które dotąd wykluczały zgodę na mechanizm unijnej pomocy dla Grecji, zachowały prawo weta. 9 maja Merkel czekają kluczowe wybory w Nadrenii Północnej - Westfalii a większość opinii publicznej przeciwna jest finansowemu wsparciu Grecji przez Niemcy. Przede wszystkim, wymagana jest prośba zainteresowanego kraju. "Grecki rząd nie zwrócił się o żadne wsparcie finansowe" - podkreślono w deklaracji. Przywódcy liczą, że do uzdrowienia greckich finansów publicznych wystarczy wdrażany pod bezprecedensowym nadzorem ze strony KE program naprawczy, który ma zmniejszyć deficyt budżetowy w br. o 4 pkt proc. I że przyjęta deklaracja pozwoli uspokoić rynki finansowe i zapobiec rozprzestrzenieniu się greckiego kryzysu na kolejne kraje, takie jak Portugalia czy Hiszpania. - Sytuacja w Hiszpanii i Portugalii jest nieporównywalna do greckiej - uspokajał Van Rompuy. Postulowany przez Niemcy udział MFW, jako bezprecedensowa w 11-letniej historii strefy euro interwencja z zewnątrz, był dotąd przez wiele krajów z Francją na czele uważany za zamach na wiarygodność wspólnej waluty. Szef EBC Jean-Claude Trichet skrytykował w czwartek w Brukseli tę możliwość jako "bardzo, bardzo złą". Porozumienie odpowiada też na wywołane greckim kryzysem postulaty większej koordynacji polityk gospodarczych w UE. Uważamy, że Rada Europejska (czyli szczyt przywódców) powinien stać się gospodarczym rządem Unii Europejskiej i proponujemy wzmocnić jej rolę w nadzorze gospodarczym i określaniu strategii wzrostu UE - głosi deklaracja.
^^^
Tusk: opowiadam się za dyscypliną budżetową 26.03.2010
Warszawa. Przyszłe decyzje o zwiększeniu dyscypliny budżetowej w UE będą podejmowane przez wszystkie kraje członkowskie, w tym nienależące do strefy euro - zapewnił premier Donald Tusk na zakończenie pierwszego dnia szczytu w Brukseli. Odniósł się w ten sposób do uzgodnionych przez kraje strefy euro na szczycie w Brukseli i zatwierdzonych przez całą "27" zapowiedzi zwiększenia koordynacji gospodarczej w UE i dyscypliny budżetowej w unijnym Pakcie Stabilności i Wzrostu. To lekcja, jaką UE wyciąga z greckiego kryzysu i cena za zgodę Niemiec dla pomocy pogrążonej w tarapatach finansowych Grecji. - Musimy pilnować tego, żeby pomysły, które się rodzą, nie uderzały bezpośrednio w polski interes np. w politykę spójności, o którą tak walczymy do tej pory skutecznie - powiedział Tusk. Powiedział, że na szczycie rozgorzała gorąca dyskusja, o to, aby ważnych dla całej Europy decyzji wymuszających stabilność finansów publicznych nie podejmowała tylko grupa państw euro. Polska, która zamierza przyjąć wspólną walutę, zabiega o to, by brać udział w decyzjach, które mogą kształtować strefę euro i warunki jej rozszerzenia. Dlatego chce podejmowania decyzji w gronie 27 krajów. - Bardzo kategorycznie poprosiłem o to, aby stanowisko Rady Europejskiej było wypracowywane przez Radę Europejską, a nie przez grupę euro i efekt uzyskałem - podkreślił. - Ja się opowiadam za jak największą dyscypliną budżetową, ale chciałbym, żeby te mec Przyjęta deklaracja szefów państw i rządów strefy euro zapowiada wzmocnienie instrumentów prewencyjnych i nadzoru, które pomogą egzekwować od państw strefy euro dyscyplinę budżetową. Wzmocnienie unijnej procedury nadmiernego deficytu miałoby zapobiec nieodpowiedzialnej polityce finansowej. Ustalone w przyszłości ramy radzenia sobie z kryzysem mają opierać się na zasadzie, że każdy kraj jest sam odpowiedzialny za swój budżet. Te zapowiedzi znalazły się w deklaracji o mechanizmie pomocy dla Grecji, który przewiduje dwustronne, skoordynowane pożyczki od krajów strefy euro oraz udział Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Pomoc ma być uruchomiona, w razie konieczności, za jednomyślną zgodą strefy euro. Tusk powiedział, że premier Grecji Jeorjos Papandreu "nie jest w dobrym humorze, bo trudno w jego sytuacji być w dobrym humorze, ale jest chyba usatysfakcjonowany". Odnosząc się do tego, że odpowiedzialność za pomoc Grecji wzięła na siebie strefa euro wraz z MFW, szef rządu powiedział, że to właśnie państwa posiadające wspólną walutę mają powody bardziej się troszczyć o Grecję niż Polska. Ale ponowił zapewnienie, że gdyby pojawiła się taka potrzeba i prośba, to Polska rozważy uczestniczenie w bilateralnych pożyczkach. - Na razie jesteśmy gotowi do takiej solidarności, jak zawsze w takich przypadkach, ale też nie pchamy się na siłę, bo wiadomo, że my za dużo tych pieniędzy nie mamy - zaznaczył premier. Na piątek została przeniesiona dyskusja przywódców o nowej unijnej strategii gospodarczej Europa 2020, gdzie Polska zabiega o uwzględnienie polityki spójności i rozwoju infrastruktury, w trosce o środki z unijnego budżetu po roku 2012. Tusk ocenił, że "ta dyskusja nie będzie zbyt gorąca, bo nie ma tam jakiś szczególnych sporów".
^^^
Polityka rolna i spójności w strategii UE 2020 19.03.2010
Bruksela. Wspólna polityka rolna i spójności będą wspierać nową gospodarczą strategię Europa 2020, a projekty infrastrukturalne będą jednym z jej elementów - brzmi projekt wniosków końcowych ze szczytu UE w Brukseli, co odpowiada zgłaszanym przez Polskę postulatom. Wszystkie polityki, a w szczególności wspólna polityka rolna i polityka spójności, będą wspierać nową strategię.(...) Rada Europejska podkreśla wagę popierania gospodarczej, społecznej i terytorialnej spójności, jak również rozwój infrastruktury, tak, aby przyczynić się do sukcesu nowej strategii - brzmi uzyskany przez PAP dokument. Nowa unijna strategia gospodarcza na najbliższą dekadę była już omawiana pierwszego dnia szczytu przywódców państw i rządów w czwartek. "Jest szerokie poparcie dla strategii Europa 2020, w której koncentrujemy się na wzroście gospodarczym" - cieszył się szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso w czwartek wieczorem na konferencji prasowej. Jednak przywódcy nie zaaprobowali jeszcze wszystkich zaproponowanych przez Barroso w wyjściowej propozycji z 3 marca celów strategii. Komisja Europejska skoncentrowała się na inwestycjach w badania i innowacje oraz na promowaniu przyjaznej środowisku gospodarki. Polska od początku zgłaszała zastrzeżenia do strategii, podkreślając, że projekty infrastrukturalne wygenerują więcej wzrostu i zatrudnienia niż inwestycje w badania, na których Barroso skoncentrował swoją propozycję. - Naszym celem jest uzyskanie w konkluzjach Rady Europejskiej takiego zapewnienia, że polityka spójności, która jest głównym instrumentem, jeśli chodzi o infrastrukturę, będzie obecna w strategii Europa 2020. Dla Polski wzrost zatrudnienia to przede wszys Budzący najwięcej kontrowersji cel walki z biedą, ma być - zgodnie z projektem wniosków końcowych - dopracowany do czerwca, czyli kolejnego szczytu UE, tak, by opracować "bardziej adekwatne wskaźniki". Przywódcy na razie odrzucili liczbowe zalecenia KE, by z 80 do 60 mln ograniczyć liczbę osób biednych i zagrożonych biedą. Odrzucono także wskaźniki proponowanego przez KE ograniczenia do 10 procent odsetka osób przedwcześnie kończących edukację oraz wzrost do 40 proc. odsetka osób kończących wyższe studia. Przywódcy mają ustalić nowe cele edukacyjne do czerwca tego roku. Podobnie dopracowany ma być cel przeznaczania 3 proc. unijnego PKB na badania i rozwój. Kraje członkowskie UE chcą osiągnąć ostateczne porozumienie w sprawie nowej strategii na szczycie w czerwcu. Tak, by "jesienią 2010 roku kraje zaprezentowały narodowe programy reform, wymieniające w szczegółach działania, jakie zostaną podjęte w celu wdrożenia strategii" - wynika z wniosków końcowych. Zgodnie z projektem, unijne flagowe cele zostaną przetłumaczone na specyficzne i zróżnicowane cele narodowe, które biorą pod uwagę zróżnicowaną pozycję startową i sytuację danego kraju członkowskiego. Zostaną one ustalone przez kraje członkowskie "w dialogu z Komisją Europejską", która sprawdzi zgodność krajowych celów z unijnymi. KE zaproponowała wzmocnioną metodę monitorowania postępu reform w krajach członkowskich, ale nie ma mowy o sankcjach czy karach finansowych dla krajów, które nie realizowałyby wspólnie uzgodnionych celów. Projekt wniosków ze szczytu też nie wspomina słowem o karach.
^^^
Topolanek zrezygnował ze startu w wyborach 19.03.2010
Praga. B. czeski premier, przywódca prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) Mirek Topolanek zrezygnował w czwartek z kandydowania w majowych wyborach w następstwie ujawnienia jego kontrowersyjnych wypowiedzi, dotyczących gejów, Żydów i chrześcijaństwa. Wypowiedzi te, udzielone podczas sesji zdjęciowej dla magazynu homoseksualistów LUI, opublikował jako pierwszy bulwarowy dziennik "Blesk". Topolanek wystąpił z krytyką dwóch członków obecnego ponadpartyjnego rządu - premiera Jana Fischera, z pochodzenia Żyda i ministra transportu Gustava Slameczki, jawnego homoseksualisty. - Gustav Slameczka, gdy dochodzi naprawdę do konfrontacji, to mam wrażenie, że jako minister mięknie. A ten Fischer to po prostu Żyd, nie jest gejem, a mięknie jeszcze wcześniej - powiedział b. premier. Wracając do Slameczki dodał: "To znaczy, to po prost Zadeklarował również, że "dzięki ogłupianiu mas, dzięki totalnemu brainwashingowi Kościół zapanował nad ludźmi i ich mózgami". Wypowiedzi te spotkały się z powszechną krytyką, której nie złagodziły publiczne przeprosiny Topolanka. Wybory do czeskiej Izby Poselskiej odbędą się w dniach 28-29 maja. Topolanek oświadczył, iż rozważy, czy będzie nadal kierował partią.
^^^
Buzek krytycznie o ofercie Ashton 12.03.2010
Bruksela. Przewodniczący PE Jerzy Buzek skrytykował propozycję Catherine Ashton ws. korpusu dyplomatycznego UE (ESDZ) za brak kwot narodowych oraz gwarancji kontroli politycznej PE nad nową służbą. Przypomniał, że PE ma kompetencje, by odrzucić propozycję. - Żałuję, że ta propozycja nie uwzględnia ważnych z punktu widzenia PE spraw, przede wszystkim odpowiedzialności tej służby przed europarlamentem - powiedział Buzek na konferencji prasowej tuż po wyjściu ze szczytu przywódców państw i rządów "27". - Uważa Buzek opowiedział się nawet za wprowadzeniem kwot narodowych, by zapewnić w ESDZ sprawiedliwą reprezentację wszystkich państw. - Jestem przekonany, że kwoty narodowe powinny być, bo są też w innych instytucjach - powiedział. Na szczycie Buzek przypomniał przywódcom, że eurodeputowani mają kompetencje, by nawet odrzucić propozycję Ashton. "Dysponujemy współdecyzją (na równi z rządami), gdyż Parlament Europejski musi zaaprobować rozporządzenie dotyczące personelu i finansów - wskazał Buzek. - Dziś nie chcę myśleć o takiej ewentualności, bo chcemy w negocjacjach uzyskać rozwiązania, tak by na koniec powstał wspólny dobry projekt, który będzie UE służył przez dziesięciolecia. Także główne frakcje polityczne PE skrytykowały przedstawioną w czwartek propozycję szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashotn w sprawie ESDZ. Krytyka odnosi się jednak nie do braku kwot narodowych, ale niewystarczających gwarancji kontroli politycznej PE nad nową służbą. Dokument przygotowany przez sprawozdawców PE w sprawie ESDZ Niemca Elmara Broka i Belga Guy Verhofstadta bardzo ogólnie wspomina o kryterium geograficznym przy nominacjach do ESDZ. Tak jak w propozycji Ashton nie ma w nim postulatu, by wyznaczone zostały kwoty narodowe. Nabór do ESDZ powinien być dokonywany z uwzględnieniem "zasady zasług, równowagi geograficznej i płciowej" - czytamy. Sprawozdawcy nie przewidują jednak żadnych mechanizmów weryfikujących, że postulat równowagi geograficznej został spełniony. Propozycja Ashton idzie nawet dalej. "Wszystkie nominacje do Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) będą odbywać się na podstawie zasług i możliwie jak najszerszej podstawie geograficznej, tak aby w personelu ESDZ była (zapewniona) znaczna obecność obywateli wszystkich krajów członkowskich" - brzmi propozycja. Na konferencji prasowej Ashton zapewniła, że "osiągnie równowagę geograficzną (...) dzięki monitoringowi, ale to zajmie jakiś czas". - Co roku sporządzany będzie raport na temat równowagi geograficznej - wyjaśniły źródła z otoczenia Ashton.
^^^
Saryusz-Wolski: to lepsza propozycja, ale brakuje kwot 12.03.2010
Bruksela. Eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski ocenił, że przedstawiona przez Catherine Ashton w czwartek propozycja korpusu dyplomatycznego UE "idzie w dobrym kierunku", ale wciąż nie uwzględnia postulatu kwot narodowych. Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton zaprezentowała swą ostateczną propozycję w sprawie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ). Zapewniła w niej, że "nominacje do ESDZ będą odbywać się na podstawie zasług i możliwie jak najszerszej podstawie geograficznej, tak aby w personelu ESDZ była (zapewniona) znaczna obecność obywateli wszystkich krajów członkowskich". Obiecała, że co roku będzie w raportach sprawdzać równowagę geograficzną, tak by wszystkie kraje były obecne w nowej służbie - To znacznie skorygowane +na plus+ stanowisko; idzie w dobrym kierunku, ale nadal tam nie ma zapisanego mechanizmu prawnie wiążącego. Potrzebny jest prawnie wiążący mechanizm ustanawiający docelowe kwoty narodowe, co by zapewniało reprezentatywność tej n Propozycja Ashton nie zawiera kwot narodowych dotyczących udziału poszczególnych państw w nowej quasi-instytucji, jaką będzie ESDZ. Przewiduje natomiast, jak zapowiedziała Ashton, monitoring równowagi geograficznej. "Co roku sporządzany będzie raport na temat równowagi geograficznej" - wyjaśniły źródła z otoczenia Ashton. Ponadto propozycja przewiduje, że przy nominacjach komisarz doradzać będzie komitet selekcyjny. - W jego składzie będzie przedstawiciel każdego państwa członkowskiego, który będzie mógł proponować środki korygujące - powiedziały źródła. - Moja propozycja zawiera równowagę geograficzną. Osiągnę ją, bo poprosiłam wszystkich o przysyłanie mi jak najlepszych kandydatów. Dzięki monitoringowi zapewnię, że będzie to służba dla całej Europy, ale to zajmie jakiś czas - powiedziała Ashton na konfe Ashton ma nadzieję, że porozumienie w sprawie ESDZ rządy UE osiągną do 26 kwietnia, kiedy odbędzie się następne posiedzenie szefów MSZ "27". Jak zapewniła, otrzymała już poparcie przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Barroso i pozostałych komisarzy na posiedzeniu kolegium w środę. Propozycja będzie też musiała zdobyć poparcie Parlamentu Europejskiego w części dotyczącej budżetu. Tymczasem Ashton nie uwzględniła głównego postulatu PE, by powołać jej politycznych zastępców. Zamiast nich proponuje powołanie jednego silnego sekretarza generalnego, który będzie odpowiadał za całą ESDZ. - To jest postulat całego PE i PE bardzo trudno będzie z tego zrezygnować. Chodzi o to, by ta służba była poddana demokratycznej kontroli, żeby PE mógł z nią rozmawiać na poziomie politycznym. Nikt nie ma nic przeciwko sekretarzowi generalnemu, ale to nie
^^^
KE za zakazem handlu drogocennymi tuńczykami 24.02.2010
Bruksela. Komisja Europejska zaproponowała w poniedziałek, by uznać tuńczyka błękitnopłetwego za gatunek zagrożony wyginięciem i w związku z tym zakazać na świecie handlu tymi cenionymi rybami, które stanowią przysmak w Japonii. - Troska o przyszłe pokolenia zobowiązuje nas do podjęcia zdecydowanych działań w obliczu prawdopodobnego wyginięcia gatunku. Ponieważ istnieje duże ryzyko, że tuńczyk błękitnopłetwy wkrótce zniknie na zawsze, nie mamy innej możliwości niż podjąć natychmi Tuńczykowi grozi zagłada ze względu nas popularność, jaką cieszy się w Japonii. W formie sushi albo sashimi zjada się tam 80 proc. światowych połowów tych szlachetnych ryb, a cena za sztukę przekracza czasem 100 tys. euro - nieporównanie więcej niż za inne gatunki tuńczyka popularne na całym świecie. Intratny eksport do Japonii na dużą skalę doprowadził do dramatycznego przełowienia. Od 1957 roku światowe zasoby tuńczyków błękitnopłetwych spadły o 75 proc. - alarmują obrońcy środowiska. Propozycję KE mają teraz przyjąć kraje członkowskie, tak by potem zgodnie domagać się wprowadzenia zakazu na następnym spotkaniu w ramach Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem (CITES), które odbędzie się w stolicy Kataru, Dausze, 13-25 marca br. Zgoda krajów UE jest spodziewana, gdyż już wcześniej zielone światło dla zakazu, pod warunkiem odłożenia go w czasie, dały trzy czołowe kraje łowiące tuńczyki: Francja, Hiszpania i Włochy. Działająca w ramach ONZ CITES jest jedyną organizacją, która może próbować w skuteczny sposób ochronić na świecie ginące gatunki. Uznanie przez nią, że tuńczyk błękitnopłetwy jest zagrożony wyginięciem, będzie się w praktyce sprowadzało do zakazu połowów i handlu tymi rybami. KE proponuje, by decyzja została podjęta na podstawie dalszych ekspertyz w ciągu 12 miesięcy od spotkania w Dausze, czyli jeszcze przed rozpoczęciem kolejnego sezonu połowów w 2011 r. Jednocześnie KE zapowiada, że na skutek zakazu nie ucierpią amatorzy tuńczyków w Unii Europejskiej, nadal bowiem mają być dozwolone połowy tradycyjne na małą skalę na wodach UE do 12 mil morskich. Francja wita tę propozycję z zadowoleniem, ale domaga się rozszerzenia możliwości połowów na całą wyłączną strefę ekonomiczną zainteresowanych krajów. Japonia już zapowiedziała, że będzie starała się zapobiec przyjęciu zakazu na forum CITES.
^^^
Sikorski: Ukraina ma prawo zgłaszać europejskie aspiracje 24.02.2010
Bruksela. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski opowiedział się w Brukseli za przyjęciem przez Unię Europejską "mapy drogowej" ustanowienia systemu bezwizowego z Ukrainą, podobnej jaką oferuje się Rosji. - Jeśli rozważamy mapę drogową dla większego sąsiada UE, czyli Rosji (w sprawie systemu bezwizowego), to także Ukraina, będąc uprzywilejowanym partnerem w ramach Partnerstwa Wschodniego, też powinna się do takiej mapy drogowej kwalifikować - powiedział Si Spotkanie poświęcone będzie m.in. sytuacji na Ukrainie po prezydenckich wyborach w tym kraju, wygranych w drugiej turze 7 lutego przez ocenianego jako prorosyjskiego Wiktora Janukowycza. Jak podkreślił Sikorski, te "wolne wybory" są "ważnym aktem kontynuującym pomarańczową rewolucję" na Ukrainie, która dziś jest krajem demokratycznym. - Ja te wybory osobiście śledziłem z podnieceniem, gdyż nie znałem wyników wcześniej, czego nie da się powiedzieć o wszystkich krajach w regionie - powiedział. - Więc Ukraina jest demokratycznym i europejskim krajem i zgodnie z Traktatem Rzymskim ma prawo zgłaszać swe europejskie aspiracje. Ponowił zgłaszany od dawna przez Polskę postulat, by Ukraińcom ułatwić możliwość podróżowania do państw UE. Jak dotychczas na rozpoczęcie negocjacji o wprowadzeniu systemu bezwizowego z Ukrainą nie chciały się jednak zgodzić inne kraje UE, w tym przede wszystkim Niemcy, wskazując na ryzyko nielegalnej imigracji czy przemytu ze wschodu. Na szczycie UE - Ukraina jesienią 2008 roku, kiedy rozpoczęto negocjowanie umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą, Kijów otrzymał jedynie obietnicę systemu bezwizowego "w długiej perspektywie". - Wierzę, że powinniśmy wzmocnić tych na Ukrainie, którzy chcą stawać się coraz bardziej europejscy - oferując Ukrainie mapę drogową w kierunku systemu bezwizowego. To ważna część Partnerstwa Wschodniego - powiedział Sikorski. Zastrzegł jednocześnie, że s Dyskusja na temat Ukrainy w gronie ministrów spraw zagranicznych państw UE ma się odbyć podczas obiadu. Nie przewidziano formalnej deklaracji. Przywódcy najważniejszych unijnych instytucji pogratulowali już Wiktorowi Janukowyczowi zwycięstwa w wyborach prezydenckich, a przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy zaprosił nowego prezydenta do Brukseli.
^^^
UE zaniepokojona irańskim programem nuklearnym 16.02.2010
Bruksela. Unia Europejska wyraziła zaniepokojenie irańskim programem nuklearnym, ale też zapowiedziała zdanie się w tej kwestii na przewodnictwo Rady Bezpieczeństwa ONZ, pośrednio wykluczając - jak pisze AP - jednostronne nakładanie sankcji na Iran. Szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton powiedziała, że Unia jest w dalszym ciągu bardzo zaniepokojona działaniami nuklearnymi Iranu, a zwłaszcza zapowiedzianym ostatnio przez Teheran rozpoczęciem wzbogacania jego zapasów uranu do 20 proc. Ashton podkreśliła po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw UE, że społeczność międzynarodowa nieufnie podchodzi do tych działań, a kierownictwo irańskie nie uczyniło nic, aby tę nieufność rozwiać. Powiedziała, że UE będzie kontynuowała swe dwutorowe podejście - będzie gotowa negocjować z Iranem, ale jeśli dialog nie przyniesie rezultatów, sprawą irańską powinna się zająć Rada Bezpieczeństwa ONZ. Jej zdaniem to "najlepszy, najwłaściwszy sposób na posunięcie naprzód spraw z Iranem". AP pisze, że takie stanowisko znacznie różni się od bardziej konfrontacyjnego podejścia przyjętego przez Waszyngton, który nałożył już jednostronne sankcje na Iran. USA, Izrael i większość państw zachodnich podejrzewają, że Teheran wykorzystuje swój cywilny program nuklearny do potajemnego prowadzenia prac nad bronią atomową. Teheran zdecydowanie temu zaprzecza. Rada Bezpieczeństwa ONZ trzykrotnie nakładała już sankcje na Iran za odmowę wstrzymania programu wzbogacania uranu. USA, W. Brytania i Francja opowiadają się za kolejnymi sankcjami. Rosja jest niezdecydowana, a piąty stały członek Rady Bezpieczeństwa - Chiny - jest sankcjom przeciwny
^^^
Unia Europejska kusi prezydenta Ukrainy 16.02.2010
Bruksela. By skłonić Ukrainę i jej nowego prezydenta Wiktora Janukowycza do reform, Unia Europejska chce go kusić m.in. "mapą drogową" ustanowienia systemu bezwizowego w dalekiej perspektywie - powiedział w poniedziałek szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Po raz pierwszy od wyborów prezydenckich na Ukrainie, wygranych w drugiej turze 7 lutego przez ocenianego jako prorosyjski Wiktora Janukowycza, ministrowie spraw zagranicznych państw UE dyskutowali w poniedziałek o dalszych relacjach z tym krajem. Nowa szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton potwierdziła, że będzie obecna na inauguracji prezydenta Janukowycza w czwartek w Kijowie. - Są zaawansowane rozmowy o tym, aby prezydent Janukowycz ze swoją pierwszą wizytą przybył tu, do Brukseli, co byłoby istotnym sygnałem politycznym i potwierdzeniem słuszności naszej polityki także wobec tego kraju. Byłem jednym z niewielu kolegów, którzy Podczas posiedzenia Sikorski ponowił zgłaszany od dawna polski postulat, by Ukraińcom ułatwiać możliwość podróżowania do państw UE, znosząc w dalszej perspektywie obowiązek wizowy. - Zaapelowałem i sądzę, że duże wrażenie wywarł mój apel, w sprawie przyznania Ukrainie, i to już podczas wizyty prezydenta Janukowycza (w Brukseli), mapy drogowej dojścia do ruchu bezwizowego - powiedział. - To najwyraźniejszy sygnał polityczny, jaki możemy wysłać Ukraińcom i prezydentowi Ukrainy, że widzimy ich przyszłość w Europie" - podkreślił. "Wszyscy wypowiadający się byli za i nikt przeciw - dodał. Zastrzegł jednocześnie, że samo przyjęcie mapy drogowej nie jest gwarancją zniesienia wiz dla Ukraińców. - Żebyśmy mieli jasność. Mapa drogowa to nie ruch bezwizowy. Nie chcemy składać Ukrainie obietnic, których nie możemy dotrzymać; mapa tylko stwierdza, że jeśli podążasz drogą, to dojedziesz do celu, ale jeśli się zatrzymasz, to nie - dodał. Jak dotychczas na rozpoczęcie negocjacji o wprowadzeniu systemu bezwizowego z Ukrainą nie chciały się jednak zgodzić inne kraje UE, w tym przede wszystkim Niemcy, wskazując na ryzyko nielegalnej imigracji czy przemytu ze wschodu. Na szczycie UE-Ukraina jesienią 2008 roku, kiedy rozpoczęto negocjowanie umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą, Kijów otrzymał jedynie obietnicę systemu bezwizowego "w długiej perspektywie". Jak relacjonował Sikorski, Ashton zobowiązała się w poniedziałek do zlikwidowania "anomalii w cenach wiz, które już zaistniały albo mogą się pojawić zanim dojdziemy do ruchu bezwizowego". - Ukraina jako członek Partnerstwa Wschodniego ma prawo być uprzywilejowana w traktowaniu wizowym, a więc powinna mieć nie gorsze warunki niż Federacja Rosyjska - powiedział. Pochwalił KE za przygotowanie dokumentu z zestawem zachęt dla Ukrainy w zamian za realizację wymaganych reform. Oprócz "mapy drogowej" w sprawie ustanowienia ruchu bezwizowego znalazła się w nim też obietnica wsparcia UE dla zatwierdzenia przez MFW pakietu pomocowego w wysokości 610 mln euro, a także przywrócenia pakietu wsparcia dla Ukrainy na program modernizacji systemu przesyłu gazu, możliwe członkostwo Ukrainy w Europejskim Traktacie Energetycznym, wejście Ukrainy do "głębokiej strefy handlu" oraz możliwość otrzymania znaczącego wsparcia finansowego i technicznego w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedzkiej, w wysokości 435 mln euro. Jak podkreślił Sikorski, wybory prezydenckie były "ważnym aktem kontynuującym pomarańczową rewolucję" na Ukrainie, która dziś jest krajem demokratycznym. - Ja te wybory osobiście śledziłem z podnieceniem, gdyż nie znałem wyników wcześniej, czego nie da się powiedzieć o wszystkich krajach w regionie - powiedział. "Więc Ukraina jest demokratycznym i europejskim krajem i zgodnie z Traktatem Rzymskim ma prawo zgłaszać swe europejskie aspiracje".
^^^
Litwin przedstawicielem UE w Afganistanie 10.02.2010
Bruksela. Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton zarekomendowała krajom członkowskim byłego szefa litewskiej dyplomacji Vygaudasa Uszackasa na przedstawiciela UE w Afganistanie. Ashton wybrała Uszackasa spośród czterech kandydatów zgłoszonych jej przez Litwę, Węgry, Włochy i Polskę. Polskim kandydatem był Andrzej Ananicz, dyplomata, były szef Agencji Wywiadu, dyrektor Akademii Dyplomatycznej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W Brukseli od wielu dni mówiło się, że faworytem jest Uszackas - z racji na swoją rangę byłego szefa dyplomacji. Przeciwko jego nominacji protestuje jednak trzecia pod względem wielkości frakcja liberałów w Parlamencie Europejskim. - Nie jestem przekonany, że pan Uszackas ma wymaganą wiedzę i kwalifikacje do podjęcia się tego zadania" - powiedział w ubiegłym tygodniu włoski liberał i sprawozdawca PE ds. Afganistanu Pino Arlacchi. "Co więcej, jego reputacja i niezależność mogą być za PE nie ma jednak kompetencji w procesie nominowania ambasadorów UE w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.
^^^
W Brukseli otwarto Dom Polski Wschodniej 10.02.2010
Bruksela. Pięciu marszałków wschodnich województw otworzyło w Brukseli Dom Polski Wschodniej, dzięki któremu chcą pogłębić współpracę i koordynację działań regionów: lubelskiego, podkarpackiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego na scenie europejskiej. - Dzisiaj decyzje ważne dla naszych regionów zapadają nie tylko na Wiejskiej, nie tylko w siedzibie Rady Ministrów, ale również tutaj, w Brukseli: w Parlamencie Europejskim, w Komisji Europejskiej. Stąd nasz głos, pięciu województw Polski Wschodniej, musi Przedstawiciele pięciu regionów nie kryli, że czasem konkurują o te same unijne fundusze strukturalne, ale współpraca ma się opłacać, bo łączą je wspólne interesy, np. w rozwoju turystyki. Dlatego, prowadząc nadal działalność w imieniu swoich województw, chcą też promować Polskę Wschodnią jako całość i lobbować na rzecz rozwiązań korzystnych dla najbardziej zapóźnionych w rozwoju europejskich regionów, np. w nowym budżecie UE po roku 2013. Pięć wschodnich województw Polski znajduje się w pierwszej dwudziestce najbiedniejszych regionów Unii Europejskiej (obok regionów Rumunii, Bułgarii i Węgier). Nowo otwarty Dom Polski Wschodniej to okazała, niemal stuletnia kamienica przy jednej z eleganckich arterii w pobliżu instytucji europejskich. Ale składka na dom, gdzie każde z województw będzie miało swoje biuro, ma być tańsza niż utrzymanie dotychczasowych osobnych przedstawicielstw. Kosztu wynajmu nie ujawniono. Przedstawiciele województw podają, że na funkcjonowanie placówki każde z województw zarezerwowało w tym roku 300 tys. złotych. W reprezentacyjnych salonach mają się odbywać seminaria, wystawy, konferencje. Koordynatorem Domu Polski Wschodniej został Marek Orzechowski, niegdyś wieloletni korespondent TVP w Brukseli. - Interesujące w tej kamienicy jest to, że przez ostatnie kilkanaście lat była domem wokalisty grupy Boney M. Jak weszliśmy tutaj po raz pierwszy, nie widzieliśmy, że są marmury, witraże, parkiety. Wszystko było pokryte wykładzinami koloru jaskrawo różowego, cały dom był w kolorze pink. Dużym wysiłkiem było usunięcie tego i odzyskanie tego wszystkiego, co pięknego ten dom ma w sobie - opowiadał Orzechowski
^^^
Bruksela: Sikorski przedstawił nową propozycję Polski 17.11.2009
Bruksela. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił w Brukseli poprawioną polską propozycję, w której rząd domaga się specjalnej procedury selekcyjnej już tylko dla kandydatów na szefa unijnej dyplomacji, a nie - jak postulował wcześniej - także przewodniczącego Rady Europejskiej. Sikorski powiedział na konferencji prasowej, że uznał argumenty szwedzkiego przewodnictwa. Stąd "doprecyzowanie" polskiej propozycji. - Przewodnictwo ma trochę racji, że niezręcznie jest urzędującemu (premierowi czy) prezydentowi wystawić się jako kandydat, gdyż to go pali u siebie. (...) Natomiast te obiekcje nie stosują się do wysokiego przedstawiciela (ds. polityki zagranicznej). Min Dlatego Polska proponuje trzyetapową procedurę wyboru szefa unijnej dyplomacji na szczycie w czwartek: po konsultacjach dwustronnych z krajami przewodnictwo ujawnia listę kandydatów, każdy z nich prezentuje siebie i swoją wizję sprawowania urzędu, a potem po dyskusji następuje głosowanie większością kwalifikowaną. - Tak, aby nawet najmniejsze państwo mogło zgłosić swoich kandydatów - powiedział Sikorski. Jego zdaniem taka demokratyczna procedura pozwoli potem "rozliczyć" kandydata z jego programu. Zapewniał, że za polską propozycją nie kryje się poparcie dla konkretnego kandydata czy polskiej kandydatury. Polska proponuje wpisanie tych przejrzystych zasad obsady najwyższych stanowisk do regulaminu Rady Europejskiej. - Działamy tutaj altruistycznie: bez własnego kandydata, bez zabiegania o jakieś konkretne rozstrzygnięcie personalne - przekonywał Sikorski. - Ustanowienie precedensu jasnych kryteriów wyboru będzie dobrze służyło nie tylko Polsce, ale całej Unii Europej Wyboru nowego, przewidzianego w Traktacie z Lizbony stałego przewodniczącego Rady Europejskiej oraz wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej, a także nowego sekretarza generalnego Rady UE, szefowie państw i rządów UE dokonają na czwartkowym nieformalnym szczycie w Brukseli. Sikorski nie chciał ujawnić faworytów Polski. - Byłoby miło, gdyby jeden z tych trzech był z naszego regionu - powiedział minister. Nie chcąc mówić o nazwiskach, nakreślił profil idealnego z punktu wiedzenia Polski szefa unijnej dyplomacji. - To powinien być ktoś, kto będzie miał wizję służby zagranicznej UE (...), kto będzie miał rzadką kombinację cech: będzie umiał zapanować nad biurokracją, będzie miał głowę do spraw budżetowych (...), ktoś, kto będzie umiał agregować interesy krajów czło Faworyci na stanowisko wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej to szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt oraz były premier Włoch Massimo D'Alema; na liście są też m.in. unijna komisarz ds. handlu Brytyjka Catherine Ashton, a także była komisarz i obecna minister ds. edukacji Grecji Anna Diamantopulu. Wcześniej mówiło się też o fińskim komisarzu ds. rozszerzenia Olli Rehnie i byłym sekretarzu generalnym NATO Jaapie de Hoop Schefferze.
^^^
Unia zrobiła pierwszy krok w stronę przyjęcia Albanii 17.11.2009
Bruksela. Unia Europejska uczyniła niewielki krok w stronę przyjęcia Albanii do wspólnoty 27 państw. Unijni ministrowie spraw zagranicznych wezwali Komisję Europejską do przeanalizowania sytuacji tego bałkańskiego kraju. Komisja Europejska przygotuje teraz ocenę gotowości Albanii do rozpoczęcia rozmów stowarzyszeniowych. Jeśli wypadnie ona pomyślnie, Albania stanie się oficjalnym kandydatem i będzie musiała przeprowadzić szeroko zakrojone reformy polityczne i gospodarcze, dostosowujące kraj do unijnych standardów. Do najważniejszych wyzwań należą: umacnianie praworządności i zapewnienie prawidłowego funkcjonowania instytucji państwowych i administracji oraz wzmocnienie niezawisłości systemu sądowniczego i niezależności mediów Zdaniem dyplomatów, kluczowe znaczenie mają reformy polityczne. Przedłużający się bojkot parlamentu przez opozycję polityczną postrzegany jest tu jako główna przeszkoda. Socjalistyczna opozycja zbojkotowała we wrześniu inauguracyjne posiedzenie parlamentu, twierdząc, że premier Sali Berisha zapewnił sobie reelekcję 28 czerwca fałszując wynik wyborów. Unijny komisarz ds. rozszerzenia Olli Rehn przestrzegał, że przed Albanią jeszcze daleka droga do Unii. Trzymilionowa Albania starania o status kandydata do UE rozpoczęła na wiosnę na zaproszenie ówczesnej czeskiej prezydencji.
^^^
Premier Danii chce efektywnego porozumienia w sprawie klimatu 19.10.2009
Kopenhaga. Premier Danii Lars Lokke Rasmussen wezwał w sobotę w Kopenhadze przywódców świata do dołożenia wszelkich starań, aby na grudniowym szczycie można było dojść do porozumienia w sprawie sposobów walki ze zmianami klimatu i by już od przyszłego roku można było je zastosować. W dniach 7-18 grudnia odbędzie się w stolicy Danii szczyt światowych przywódców, którzy mają wypracować nowe porozumienie w sprawie walki z ocieplaniem się klimatu, zastępujące wygasający w 2012 roku protokół z Kioto. Szef duńskiego rządu powiedział na spotkaniu z parlamentarzystami z różnych krajów, że rozmowy w sprawie klimatu "toczą się od dwóch lat boleśnie powoli" i ostrzegł, że osiągnięcie porozumienia może się przeciągnąć. Rasmussen zwrócił uwagę, że im bliżej terminu spotkania w Kopenhadze, tym bardziej czas nagli, a porozumienie powinno być ambitne, wiążące, konkretne i dać światowym przywódcom podstawę do bezpośrednich działań już od stycznia 2010 roku. Jego zdaniem osiągnięto postęp w kilku kwestiach, m.in. w sprawie sposobów przystosowania się do zmian klimatycznych, technologii i działań związanych z wylesianiem. Ale najważniejsze polityczne kwestie wciąż pozostają nierozwiązane, w tym stosunek krajów uprzemysłowionych i rozwijających się do docelowego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Za niecały tydzień w Barcelonie mają spotkać się ministrowie ds. środowiska, a na połowę listopada zaplanowano w Kopenhadze kolejne spotkanie przed grudniowym szczytem. Część komentatorów sugeruje, że szczyt w Kopenhadze powinien skupić się na wypracowaniu choćby częściowego porozumienia i odłożenia na później sprawy globalnego traktatu. Jednak duńska minister ds. klimatu i energetyki Connie Hedegaard uważa, że porozumienie częściowe nie wchodzi w grę, ponieważ wszystkie jego aspekty, takie jak finansowanie i sposoby adaptacji są wzajemnie ze sobą powiązane. Musimy zmusić polityków do wypracowania wiążącego porozumienia już teraz - powiedziała Hedegaard na spotkaniu z parlamentarzystami z 16 najbardziej rozwiniętych krajów świata.
^^^
Europol: Bułgaria odgrywa ważną rolę w przemycie narkotyków 19.10.2009
Bruksela. Bułgaria odgrywa ważną rolę w przemycie narkotyków na południowym wschodzie Europy, na rynku fałszywych pieniędzy i kart kredytowych - wynika z raportu Europolu, poświęconego przestępczości zorganizowanej w UE w 2009 r., o którym informuje w niedzielę agencja BTA. Przemyt heroiny stanowi podstawę działalności południowo-europejskiego ośrodka przestępczego. Przemyt idzie tzw. bałkańskim szlakiem narkotykowym i jest realizowany przez gangi tureckie we współpracy z bułgarskimi. Tureckie i bułgarskie grupy przestępcze przemycają heroinę z Afganistanu do Europy Zachodniej. Z drugiej strony bułgarskie i serbskie gangi odgrywają kluczową rolę w przemycie syntetycznych narkotyków w kierunku wschodnim, do państw Bliskiego Wschodu - napisano w raporcie. Także przebywający w Bułgarii obywatele Nigerii, utrzymujący kontakty z rodakami we Włoszech, dostarczają przez Bułgarię kokainę na włoski rynek. Europol ocenił też jako "centralną dla Europy" rolę Bułgarii na rynku fałszywych euro i kart bankowych. W analizie Europę podzielono na 5 ośrodków przestępczych - północno-zachodni z centrum w Holandii, północno-wschodni, w którym centralna rola przypada państwom bałtyckim, południowo-zachodni (Hiszpania), południowy (Włochy) oraz południowo-wschodni, przez który przechodzi przemyt z Azji. Szersze otwarcie gospodarki europejskiej i jej liberalizacja, wzrost aktywności tanich linii lotniczych a także niskie koszty pracy w takich krajach jak Chiny są czynnikami sprzyjającymi szybkiemu rozwojowi przemytu i "przestępczej gospodarki" nawet w dobie kryzysu gospodarczego - napisano w analizie.
^^^
Białorusini "chcą do UE z Łukaszenką" 06.10.2009
Białoruś. 42,3 procent Białorusinów popiera integrację z Unią Europejską, podczas gdy za zjednoczeniem z Rosją opowiada się 38,3 procent - wynika z sondażu przeprowadzonego przez Niezależny Instytut Badań Społecznych, Gospodarczych i Politycznych (NISEPI). Jednocześnie poparcie dla prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki wynosi 39,4 procent. Rezultaty badania, przeprowadzonego we wrześniu, podało w poniedziałek Radio Swaboda, opatrując je tytułem "Białorusini chcą do Unii Europejskiej z Łukaszenką".Wskazane wyniki dotyczą pytania: "Jeśli miałby pan/pani wybrać między zjednoczeniem z Rosją i wstąpieniem do Unii Europejskiej, co by pan/pani wybrał(a)?". We wcześniejszym sondażu NISEPI opublikowanym w lipcu tego roku 42,1 procent Białorusinów opowiedziało się za związkiem z Rosją, a 41,4 proc. wolało być członkiem Unii. Wówczas liczba zwolenników UE spadła o 7 pkt proc. w porównaniu z badaniem z maja.W najnowszym, wrześniowym badaniu, zadano też odrębne pytanie: "Gdyby obecnie na Białorusi odbywało się referendum z pytaniem, czy Białoruś ma wstąpić do UE, jaki byłby pana/pani wybór?". Odpowiedź "za" wybrało 39,1 procent a "przeciw" 40,6 procent Identyczny odsetek głosów "za" i przeciw" padło na analogiczne pytanie o referendum na temat zjednoczenia z Rosją.Przy pytaniu, jak głosowałby respondent, "gdyby jutro odbywały się wybory prezydenta Białorusi", obecnego szefa państwa Alaksandra Łukaszenkę wskazało 39,4 procent ankietowanych, a opozycjonistę Alaksandra Milinkiewicza - 3,4 procent Innego polityka opozycji, Alaksandra Kazulina, wybrało 2 procent uczestników sondażu.
^^^
Marek Safjan sędzią Trybunału w Luksemburgu 06.10.2009
Luksemburg. Podczas wtorkowej uroczystej sesji inauguracyjnej Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w Luksemburgu były prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan złożył ślubowanie jako nowy sędzia ETS, zastępując na tym stanowisku dotychczasowego sędziego z Polski Jerzego Makarczyka. Safjan został mianowany na 6-letnią, odnawialną kadencję w lutym br.Marek Safjan ma 60 lat. To profesor prawa cywilnego; poza Uniwersytetem Warszawskim wykładał m.in. na Uniwersytecie Europejskim we Florencji, w ramach prestiżowego Fernand Braudel Senior Fellowship. W 1998 r. prof. Safjan - będąc od roku sędzią Trybunału Konstytucyjnego - objął funkcję prezesa TK (po prof. Andrzeju Zollu), którą pełnił przez osiem lat. W okresie swej kadencji pełnił też funkcję przewodniczącego Europejskiej Konferencji Sądów Konstytucyjnych. Był też przedstawicielem Polski w Komitecie ds. Bioetyki Rady Europy, uczestniczy w pracach Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk. Jest członkiem-korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności i francuskich stowarzyszeń prawniczych: m.in. Association Internationale de Droit, Ethique et Science, Academie Internationale de Droit Compare. Jest autorem ok. 200 publikacji naukowych oraz autorem lub współautorem 18 publikacji książkowych z zakresu prawa cywilnego, prawa medycznego, europejskiego i konstytucyjnego. Jest też członkiem Komitetu Helsińskiego w Polsce.ETS, którego oficjalna nazwa to Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, z siedzibą w Luksemburgu, to główna instancja sądowa Unii Europejskiej. W skład Trybunału wchodzi 27 sędziów, mianowanych przez każde państwo członkowskie. Osoby te muszą spełniać w swym kraju przesłanki powołania na najwyższe stanowiska sędziowskie i są najwybitniejszymi autorytetami w dziedzinie prawa, o nieskazitelnej opinii. Sędziowie Trybunału są z zasady przedstawicielami Unii Europejskiej i nie mogą orzekać w sprawach, których stroną jest państwo, które ich nominowało.Jerzy Makarczyk, znany profesor prawa międzynarodowego publicznego, był pierwszym polskim sędzią w ETS, pełniąc tę funkcję od 11 maja 2004
^^^
UE: opony z etykietkami jak na pralkach 16.09.2009
Bruksela. W ciągu trzech lat nowe opony sprzedawane w Unii Europejskiej będą musiały być zaopatrzone w etykietki informujące o ich wpływie na zużycie paliwa, przyczepności do wilgotnego podłoża oraz hałasie - wynika z zawartego porozumienia między eurodeputowanymi a krajami członkowskimi. Oznacza to, że na oponach obowiązkowo pojawią się etykietki znane już np. ze sprzętu gospodarstwa domowego, gdzie sygnalizują zużycie energii. Z oponami jest podobnie - używając odpowiednich, można oszczędzić do 10 proc. paliwa. Najlepsze opony zyskają prawo do klasy A (zielonej), najgorsze zaś będą oznakowane literą G (czerwoną). Hałas wywoływany przez opony będzie sygnalizowany piktogramem w kształcie głośnika i liczbą decybeli. Oznakowanie będzie obowiązkowe od 1 listopada 2012 roku i będzie dotyczyło większości sprzedawanych nowych opon (poza przeznaczonymi do specjalistycznego sprzętu niejeżdżącego po drogach publicznych czy do samochodów wyścigowych). Opony bieżnikowane nie podlegają nowej unijnej legislacji, choć stanowią poważny odsetek w segmencie samochodów ciężarowych. Obowiązkowe informacje z etykiety będą także musiały się znaleźć w materiałach promocyjnych czy na stronach internetowych. Wszystko po to, by klient mógł porównać parametry opon przed zakupem i wybrać najlepsze w danej cenie. Ponieważ w przeciwieństwie do pralek i lodówek opony rzadko wystawiane są w sklepie na widoku, sprzedawca będzie miał obowiązek pokazać etykietę kupującemu. To kolejny krok UE, który ma pozwolić na zwiększenie do 2020 r. efektywności energetycznej o 20 proc.
^^^
Los UE w rękach Irlandii 16.09.2009
Bruksela. Od wyniku irlandzkiego referendum w sprawie Traktatu z Lizbony zależy, czy Unia Europejska zakończy trwającą od siedmiu lat reformę instytucjonalną, powoła swego prezydenta i rozwinie własną służbę dyplomatyczną. Eksperci i politycy są zgodni, że jeśli Traktat z Lizbony nie wejdzie w życie, to na długie lata UE nie podejmie próby uzgodnienia w gronie 27 krajów nowego traktatu i pogrąży się w impasie. Najwięksi pesymiści dodają, że nie tylko nie będzie mowy o dalszym rozszerzeniu UE, ale i proces integracji europejskiej zostanie zahamowany, bo rządy w naturalny sposób powrócą do rozwiązań krajowych, a nie wspólnotowych. Trudno też oczekiwać, by w takiej sytuacji Niemcy czy Francja hojnie zasilały dalej unijną kasę. Znowu powrócą stare pomysły na budowanie Europy, tyle, że w mniejszym składzie. - Instytucjonalny los 500 mln Europejczyków jest w rękach 3-4 mln Irlandczyków. To bardzo niezdecydowany kraj - powiedział kilka dni temu francuski minister ds. europejskich Pierre Lellouche. Historia się bowiem powtarza. Irlandczycy drugi raz głosują w s - Jeśli Irlandia zagłosuje po raz drugi na "nie" w sprawie Traktatu z Lizbony, konsekwencje w dłuższej perspektywie będą znacznie gorsze dla UE niż samej Irlandii" - ocenił w rozmowie z PAP ekspert londyńskiego Center for European Reform (CER) Hugo Brady. - Po Lizbonie nie będzie już więcej rewolucji instytucjonalnej - podziela to zdanie ekspert z brukselskiego European Policy Center Antonio Missiroli. - Europa się nie rozpadnie, jeśli wygra +nie+, ale utraci wiarygodność na scenie międzynarodowej - przyzn Od 2002 roku, kiedy powołano Konwent przygotowujący projekt eurokonstytucji, UE próbuje zreformować swe instytucje i obecne traktaty, by usprawnić UE i pogłębić integrację europejską w warunkach coraz liczniejszej Wspólnoty. Po kolejnych wieloletnich negocjacjach i renegocjacjach w wyniku porażek kolejnych referendów (najpierw w 2005 roku eurokonstytucji we Francji i Holandii, potem w 2008 roku Traktatu z Lizbony w Irlandii) wydaje się, że obecnie nie ma entuzjazmu, by w przypadku kolejnego "nie" 2 października w Irlandii natychmiast rozpocząć nowe rozmowy. Zdaniem Brady'ego pierwszą konsekwencją "nie" będzie wstrzymanie dalszego rozszerzenia (może ewentualnie za wyjątkiem najbardziej zaawansowanej Chorwacji i ewentualnie Islandii, która już jest członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego), zważywszy kategoryczne wypowiedzi w tej sprawie prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego i kanclerz Niemiec Angeli Merkel. - Kraje Bałkańskie jak Bośnia, Macedonia czy Serbia utracą tak bardzo potrzebne im do politycznych i gospodarczych reform zakotwiczenie, a co gorsza mogą ucierpieć z powodu powrotu do politycznej niestabilności - ocenia Brady. To, że UE nie ma "planu B" na wypadek odrzucenia Traktatu z Lizbony przez Irlandczyków, przyznał premier kierującej obecnie Unią Szwecji Fredrik Reinfeldt. - Jeśli Irlandczycy powiedzą "nie", będziemy musieli dalej żyć z Traktatem z Nicei" - mówił niedawno. "Nie ma planu B" - zapewnił też szef dyplomacji następnej rotacyjnej prezydencji, którą od stycznia sprawować będzie Hiszpania, Miguel Angel Moratinos. Jedyny możliwi plan "B", o jakim mówi się nieśmiało w Brukseli, to próba włączenia części postanowień Traktatu z Lizbony do traktatu akcesyjnego Chorwacji, a zwłaszcza uproszczonego systemu głosowania podwójną większością w Radzie UE oraz wzmocnienia polityki zagranicznej, za czym opowiedzą się zapewne Paryż i Niemcy. Traktat z Lizbony wprowadzał tu wiele nowego: przede wszystkim tworzy stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej (nazwanego nieco na wyrost prezydentem UE), które ma pozwolić UE walczyć z powszechną krytyką, iż obecnie nie mówi ona jednym głosem w stosunkach z USA czy Rosją, co sześć miesięcy zmieniając przewodnictwo. Ponadto traktat wzmacnia stanowisko wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej (dziś Javier Solana), umieszczając go w Komisji Europejskiej w roli wiceprzewodniczącego, który odpowiadać będzie za nową unijną służbę dyplomatyczną, dysponując znacznie większym budżetem niż obecnie. Ale na włączenie tych postanowień do traktatu akcesyjnego Chorwacji, w przypadku porażki Lizbony, nigdy - jak zauważa Brady - nie zgodzi się Wielka Brytania rządzona przez konserwatystów. Wynegocjowane w traktacie wzmocnienie polityki zagranicznej UE z trudem przełknął podczas negocjacji zdecydowanie bardziej proeuropejski ówczesny rząd laburzystowski Tony'ego Blaira. Konserwatyści, którzy najpewniej wygrają przyszłoroczne wybory w Wielkiej Brytanii są przeciwni Traktatowi z Lizbony i już zapowiedzieli w tej sprawie referendum, o ile zdążą przed jego wejściem w życie, bowiem traktat ratyfikował już brytyjski parlament i podpisała królowa. Dlatego najbardziej realistyczne są pomysły na pogłębienie integracji europejskiej w ograniczonym składzie tych państw, które chcą iść dalej, ale ich realizacja będzie trudna i zapewne zajmie wiele czasu. Już zaapelował o to na początku miesiąca premier Włoch Silvio Berlusconi. - Jeśli reformujący UE Traktat z Lizbony nie przejdzie, będziemy musieli kompletnie zrewidować funkcjonowanie Europy, tak, by powstał trzon krajów współpracujących bez prawa weta - powiedział Berlusconi. Także minister Lellouche zapewnił w poniedziałek, że "rozwiązanie" zostanie znalezione, gdyż "co by się nie stało, Europa musi iść do przodu, nie mamy wyboru". - UE nie posiada żadnych form zastępczych i jeśli Traktat z Lizbony zostanie uśmiercony, wówczas bez wątpienia kilka krajów zacznie tworzyć formę "twardego jądra", a inne kraje pozostaną na marginesie - przekonuje komentator "Agence Europe" Ferdinando Ric Póki co sondaże są dość optymistyczne, dając przewagę zwolennikom Traktatu z Lizbony na poziomie 55 proc. Eksperci i politycy w Irlandii są zgodni, że na zmianie nastawienia zaważył przede wszystkim łatwy do przekazania w kampanii argument, że Irlandia głosując na "tak" utrzyma komisarza w KE. - Ludzie zrozumieli, że właśnie głosując na "nie", potwierdzą, że Irlandia straci stanowisko w Komisji Europejskiej - powiedział PAP irlandzki eurodeputowany z opozycyjnej Partii Pracy Proinsias De Rossa. To Traktat z Nicei wymusza bowiem redukcję liczby komisarzy w stosunku do liczby krajów już od powołania nowej KE. Lider chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul zaproponował już, by to kraj, który nie zakończy ratyfikacji Traktatu z Lizbony, został ukarany pozbawieniem go unijnego komisarza. To dotyczyłoby nie tylko Irlandii, ale też dwóch pozostałych krajów, których prezydenci nie podpisali ratyfikacji: przede wszystkim Czech, a także Polski. - Ten, kto nie podpisze, nie dostanie komisarza. To maja propozycja, jeśli będziemy musieli dalej żyć z Niceą - powiedział Daul. - Dlatego tak ważne jest, co zrobią na drugi dzień prezydenci Czech i Polski, nawet jeśli Irlandia odrzuci Traktat. Niepodpisanie ratyfikacji może postawić Polskę i Czechy w tej samej pozycji co Irlandię - zauważył w rozmowie z PAP profesor Uniwersytetu R - Czeski prezydent Vaclav Klaus i jego polski partner Lech Kaczyński, mimo że ich parlamenty ratyfikowały dokument, nie będą czuli potrzeby, by go podpisać, jeśli Irlandia odrzuci traktat - ocenił ekspert Brady. Dodał, że liderzy UE podzieleni w sprawie t
^^^
KE szuka lepszego wskaźnika niż PKB 08.09.2009
Bruksela. Gospodarka to nie wszystko, a produkt krajowy brutto (PKB) nie wystarcza, by opisać świat - przekonuje Komisja Europejska. Zapowiedziała, że z czasem będzie uwzględniać w danych o rozwoju, zamożności i wzroście gospodarczym takie czynniki jak czyste środowisko, zdrowie i jakość życia mieszkańców. Unijny komisarz ds. środowiska Stawros Dimas tłumaczył, że to niezbędne, by odpowiedzieć na oczekiwania obywateli. - By lepiej nakreślić nasze polityki, musimy być w stanie lepiej ocenić, gdzie jesteśmy, czego chcemy i jak to możemy osiągnąć. By zmienić świat, potrzebujemy zmienić sposób, w jaki go pojmujemy, i wyjść poza PKB - powiedział Dimas. Stosowany od kilkudziesięciu lat PKB jest głównym wskaźnikiem używanym w ekonomii do opisania rozwoju gospodarczego czy stopnia bogactwa danego kraju i siły jego gospodarki. Składa się nań wartość wszystkich wyprodukowanych dóbr i usług (w ciągu roku, kwartału etc). KE nie ma nic przeciwko dalszemu używaniu tego wskaźnika, ale podkreśla, że ma on swoje wady, bo np. w przeliczeniu na jednego mieszkańca może wcale nie odzwierciedlać dochodu jakiejkolwiek grupy społecznej w danym kraju. Nic nie mówi bowiem o faktycznym podziale zamożności między obywatelami ani o poziomie biedy. Nie uwzględnia niszczącego wpływu rozwoju gospodarczego na środowisko, uwzględnia natomiast wydatki na zbrojenia, od których ludziom wcale nie żyje się lepiej. Poza tym, nie bierze pod uwagę - bo nie sposób ich wycenić - np. czasu wolnego, rozrywek czy prac domowych. Koncentruje się raczej na krótkoterminowych wynikach gospodarczych niż na długoterminowym rozwoju. Komisarz Dimas podał przykład kraju, który decyduje się wyciąć swoje lasy i sprzedać drewno. - Oczywiście natychmiast wzrasta PKB, ale taki kraj niszczy środowisko, ze szkodą dla poziomu życia ludzi - zauważył. Przypomniał, że PKB wzrósł znacząco na skutek odbudowy po huraganie Katrina w USA w 2005 roku - ale przecież nic to nie mówi o ponad 1800 ofiarach śmiertelnych, 700 zaginionych i dramatach tysięcy rodzin pozbawionych dachu nad głową. - W przyszłości pewnego dnia będziemy wiedzieć, jak uzupełnić PKB o inne czynniki, takie jak jakość i zadowolenie z życia - powiedział Dimas. Na razie nie potrafił sprecyzować, jak poziom szczęścia można obliczyć i "wycenić". - Czeka nas jeszcze wiele pra Poza różnymi czynnikami społecznymi, KE chce w nowym, "zielonym" wskaźniku zrównoważonego rozwoju uwzględniać wpływ na zmiany klimatyczne i zużycie energii, stopień zachowania bioróżnorodności, zanieczyszczenie powietrza oraz wód i ich wpływ na zdrowie ludzi, gospodarkę wodną i wykorzystanie zasobów naturalnych... Zanim ten nowy wskaźnik ujrzy światło dzienne, KE obiecuje m.in. szybciej publikować dane dotyczące wpływu człowieka na środowisko: dziś zwykle są one ogłaszane z opóźnieniem rocznym albo dwuletnim, tymczasem podstawowe dane gospodarcze publikuje się najwyżej kilka tygodni po zakończeniu danego okresu. By zobrazować problem, KE opublikowała zestawienie obejmujące 27 krajów członkowskich UE. Wynika z niego np., że pierwszy pod względem PKB na jednego mieszkańca Luksemburg (75 tys. euro w 2008 r.) jest też niechlubnym liderem w emisji CO2 w przeliczeniu na mieszkańca (27 ton na rok). Pod tym względem najlepsza jest Łotwa (5,3 tony), ale to z kolei kraj, gdzie mieszkańcy mogą liczyć na najmniej "szczęśliwych lat życia" - tylko 39 oraz najmniej lat zdrowia - mniej niż 54. Polska w tym porównaniu wypada średnio. Co prawda PKB per capita należy do najniższych w UE (9,5 tys. euro), ale pod względem realnego dochodu gospodarstw domowych plasuje się na 21. miejscu. Tzw. ekologiczny ślad (ang. ecological footprint, który pokazuje stopień wykorzystania ekosystemu przez człowieka) należy do najniższych w UE - Polska jest na 7. miejscu. Z zestawienia wynika też, że Polacy mogą liczyć średnio na 61 lat zdrowego życia (17. miejsce w UE) i niecałe 49 lat szczęścia (19. miejsce w UE).
^^^
Buzek promuje Traktat Lizboński w Irlandii 08.09.2009
Dublin. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek zaapelował w Dublinie do irlandzkich wyborców, by w referendum 2 października poparli przyjęcie przez ich kraj Traktatu Reformującego Unię Europejską. Buzek wskazał, iż obawy, którym dali wyraz Irlandczycy, odrzucając Traktat Lizboński w referendum 12 czerwca 2008 roku, zostały rozwiane przez gwarancje rangi traktatowej, uzyskane przez Irlandię na grudniowym szczycie UE. Potwierdzają one swobodę Irlandczyków w kształtowaniu polityki podatkowej, rodzinnej i obronnej oraz przyznają im prawo delegowania własnego komisarza na każdą kadencję Komisji Europejskiej, a nie - tak jak przewidziano w Traktacie - przez dwie kadencje spośród trzech. Cytowany przez telewizję RTE Buzek polemizował z wysuwanymi przez irlandzkich przeciwników Traktatu zastrzeżeniami, w myśl których dokument ten podkopuje prawa pracowników i toruje drogę do "ryanizacji służb publicznych" (od linii lotniczych Ryanair, kojarzonych z obniżaniem standardu usług w pościgu za zmniejszaniem kosztów). - Traktat Lizboński nie podkopuje praw pracowniczych. Przeciwnie, umacnia je. Ruch Solidarności w Polsce popiera Kartę Praw Podstawowych (dokument będący załącznikiem do Traktatu - PAP) w przekonaniu, że umacnia ona podstawowe prawa pracownicze i jest zgo Wizyta Jerzego Buzka zbiegła się z inauguracją działalności nowej grupy przeciwników ratyfikacji Traktatu, złożonej ze 135 działaczy samorządowych. Ich głównym zastrzeżeniem wobec Traktatu jest to, iż toruje drogę do prywatyzacji sektora publicznego, która według nich spowoduje zwiększenie kosztów i obniżkę standardów jego funkcjonowania. Buzek powiedział Irlandczykom, że prezydent Lech Kaczyński zapewnił go, iż podpisze Traktat Reformujący z chwilą ratyfikowania go przez Irlandię. W wywiadzie dla dziennika "The Irish Times" Buzek ostrzegł, iż ewentualne odrzucenie Traktatu Lizbońskiego podkopałoby irlandzkie wpływy w Europie. - Irlandii byłoby trudniej niż dotąd dyskutować i osiągać jakieś rezultaty, które są bardzo ważne dla narodu irlandzkiego - powiedział. Dodał, iż mogłoby to być podobne do tego, z czym Polska miała do czynienia za rządów Jarosława Kaczyńskiego. - Nikt nie mówił, że Polska powinna opuścić UE, ale muszę państwu uczciwie powiedzieć, że było znacznie trudniej rozpoczynać dyskusję i dyskutować - podkreślił. Jak zaznaczył, celem jego wizyty w Irlandii nie jest ingerowanie w kampanię przed referendum, ale odpowiadanie na pytania, stawiane przez młodych ludzi i dziennikarzy. Chce także powiedzieć ludziom, by nie wykorzystywali swego prawa głosu po prostu do karania rządu. Najnowszy sondaż wskazuje, iż za przyjęciem Traktatu Lizbońskiego opowiada się 46 proc. irlandzkiego elektoratu, 29 proc. jest przeciw, a resztę stanowią niezdecydowani.
^^^
TK potwierdza wynik wyborów w Mołdawii 12.08.2009
Kiszyniów. Mołdawski Trybunał Konstytucyjny potwierdził w piątek wyniki lipcowych wyborów parlamentarnych, które dały partiom prozachodnim przewagę nad partią komunistyczną. Trybunał zalecił ustępującemu prezydentowi Vladimirowi Voroninowi, by wyznaczył termin pierwszego posiedzenia parlamentu, które jest spodziewane jeszcze w tym miesiącu. Partie prozachodnie - koalicja Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdawii (PLDM), Partii Liberalnej (PL), Demokratycznej Partii Mołdawii (PDM) oraz Sojuszu "Nasza Mołdawia" - mają 53 miejsca w 101-osobowym parlamencie, ale brakuje im 8 głosów, by mogły wybrać następcę Voronina. Partia Komunistów Republiki Mołdawii (PCRM), którą kieruje Voronin, zdobyła w wyborach z 29 lipca najwięcej mandatów - 48, ale żadne ugrupowanie nie chciało z nią utworzyć rządu.
^^^
Wtrącanie się w nasze sprawy jest niedopuszczalne 12.08.09 K
ijów. Ukraina będzie kształtować swą politykę samodzielnie, bez ingerencji z zewnątrz - oświadczyła premier Julia Tymoszenko w reakcji na dyskusję wokół niedawnego listu prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa do ukraińskiego prezydenta Wiktora Juszczenki. - Zawsze gotowi jesteśmy wysłuchać opinii naszych partnerów na Wschodzie i Zachodzie (....), lecz wtrącanie się w nasze sprawy wewnętrzne jest niedopuszczalne - podkreśliła Tymoszenko, cytowana na rządowej stronie internetowej. Zdaniem pani premier podstawą stosunków ukraińsko-rosyjskich powinno być partnerstwo. - Sami będziemy wyznaczać swe stanowisko wobec przeszłości, sami poradzimy sobie z teraźniejszością i sami będziemy budować własną przyszłość - zaznaczyła. Tymoszenko zaapelowała jednocześnie, by problemy w relacjach między Ukrainą a Rosją rozwiązywać za stołem rozmów, a nie drogą "konfrontacji i publicznej polemiki". Jakiekolwiek pauzy w rozwoju współpracy między Ukrainą i Rosją uważam za niedopuszczalne - czytamy w oświadczeniu ukraińskiej premier. Tymoszenko wyjaśniła jednocześnie, dlaczego reaguje na list Miedwiediewa do Juszczenki dopiero po trzech dniach od jego publikacji. "Poczucie odpowiedzialności za państwo jest dobrym środkiem na powstrzymanie emocji" - powiedziała. We wtorek Miedwiediew opublikował w internecie utrzymane w agresywnym tonie oświadczenie, w którym oskarżył prezydenta Juszczenkę o uprawianie polityki, która wymierzona jest w Moskwę. Rosyjski prezydent poinformował także, że w związku z "antyrosyjskim kursem władz ukraińskich" Kreml odroczy przyjazd swego nowego ambasadora do Kijowa. Ambasadorem tym ma być Michaił Zurabow, który zastąpi Wiktora Czernomyrdina. Jestem rozczarowany nieprzyjaznym charakterem listu prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa - odparł na to w czwartek Juszczenko. Jestem przekonany co do dobrej przyszłości relacji ukraińsko-rosyjskich, opartych na głębokich tradycjach przyjaźni i dobrych stosunkach sąsiedzkich między naszymi narodami, które z całą pewnością są silniejsze od interesów niektórych kręgów politycznych i nie zależą od chwilowej koniunktury politycznej - napisał Juszczenko. Komentatorzy zwrócili uwagę, że krytyka Miedwiediewa nastąpiła na pół roku przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie. Faworytem w zaplanowanej na styczeń elekcji jest Wiktor Janukowycz, szef prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy. Juszczenko, który będzie ubiegał się o drugą kadencję, ma obecnie zaledwie czteroprocentowe poparcie.
^^^
Niemcy: bliskie porozumienie kompetencyjne 12.08.2009
Berlin. Główne niemieckie partie polityczne porozumiały się w poniedziałek co do podstawowych zapisów ustawowych dotyczących kompetencji parlamentu w sprawach Unii Europejskiej - poinformowali politycy uczestniczący w pracach nad projektem nowego prawa. Zakończenie negocjacji możliwe jest we wtorek. Uchwalenie nowych przepisów kompetencyjnych, planowane na 8 września, otworzy drogę do zakończenia przez Niemcy ratyfikacji unijnego Traktatu Lizbońskiego. Federalny Trybunał Konstytucyjny nakazał wzmocnienie uprawnień Bundestagu i Bundesratu w polityce europejskiej. Przewodniczący frakcji CDU Volker Kauder powiedział w poniedziałek, że w wielkiej koalicji chadeków i socjaldemokratów panuje daleko idąca jedność w sprawie nowych regulacji. - Uprawnienia Bundestagu i Bundesratu zostaną wzmocnione - zapewnił. Także cytowani przez agencję dpa politycy Zielonych i FDP ocenili, że rozmowy są na dobrej drodze. Według polityka CDU Norberta Roettgena nowa ustawa kompetencyjna miałaby zobowiązywać rząd federalny do "wyczerpującego oraz możliwie wczesnego" informowania parlamentu o negocjacjach na forum UE, a także przedkładania wszystkich koniecznych dokumentów. Bundestag będzie mógł przyjąć stanowisko w sprawach, których dotyczą unijne negocjacje. Powinno ono być podstawą działań rządu, ale nie będzie dla niego wiążące. Dzięki temu rząd zachowa "pełną i nieograniczoną zdolność prowadzenia rokowań" - ocenił Roettgen. Rząd będzie też zobowiązany do przedkładania parlamentowi sprawozdań na temat wyniku unijnych negocjacji, także o różnicach pomiędzy końcowymi decyzjami a wcześniejszym stanowiskiem Bundestagu. Podobne uprawnienia ma uzyskać Bundesrat, druga izba parlamentu Niemiec, w której zasiadają przedstawiciele krajów związkowych. Z wypowiedzi niemieckich polityków wynika, że bawarska chadecja CSU nie zdołała przeforsować swoich postulatów, by stanowisko Bundestagu było wiążące dla rządu oraz by Federalny Trybunał Konstytucyjny miał ostatnie słowo w kwestii interpretacji Traktatu Lizbońskiego.
^^^
UE: Kosowo nie jest gotowe na podróże bez wiz 14.07.2009
BRUKSELA. Wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw wspólnej polityki zagranicznej, Javier Solana powiedział wczoraj, że Kosowo nie spełnia wymagań, które pozwoliłyby na przyznanie jego obywatelom prawa do ruchu bezwizowego w UE. Solana powiedział, że Kosowo musi zaprowadzić kontrole graniczne oraz wydać dokumenty podróżne, które spełnią unijne wymogi i kryteria bezpieczeństwa, zanim obywatele tego nowego kraju będą mogli podróżować bez wiz.Szef europejskiej dyplomacji poinformował o tym po wczorajszym spotkaniu z premierem Kosowa, Hashimem Thaci i prezydentem Fatmirem Sejdiu. Solana dodał, że 2000 unijnych doradców prawnych pracujących w Kosowie pomoże młodemu państwu zbliżyć się do UE.Większość państw unijnych uznała niepodległość Kosowa, choć niektóre, jak Hiszpania i Grecja nie zdecydowały się na ten krok z obawy, że będzie to zachętą do działania dla innych ruchów separatystycznych w Europie.
^^^
Media litewskie: "człowiek z naszego regionu" 14.07.2009
WILNO. Za sterem PE - Polak, "Polak szefem Europarlamentu", "Człowiek z naszego regionu" - pod takimi tytułami litewskie dzienniki informują o wyborze Jerzego Buzka na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego (PE). - Po raz pierwszy w historii PE, szefem tej instytucji został przedstawiciel państwa postkomunistycznego, były premier polskiego rządu - akcentują litewskie media, zaznaczając, że ten wybór jest korzystny dla Litwy.- Wybór Buzka jest korzystny dla Litwy,
^^^
Pierwszy wschodni Europejczyk na czele PE 14.07.2009
BERLIN. Informując o wyborze Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego (PE) niemieckie gazety podkreślają symboliczny wymiar tej decyzji eurodeputowanych. - Pierwszy wschodni Europejczyk na czele parlamentu UE - pisze dziennik "Sueddeutsche Zeitung". - Większość eurodeputowanych miało świadomość, jak historyczną chwilę przeżywali. W osobie Jerzego Buzka, sojusznika Lecha Wałęsy w ruchu Solidarność, najwyższy urząd w parlamencie UE obejmuje człowiek, który jest nie tylko symbolem demokratycznej walki,
^^^
Dowgielewicz: Buzek będzie przewodniczył PE w trudnym okresie 14.07.2009
WARSZAWA. Według ministra ds. europejskich Mikołaja Dowgielewicza, Jerzy Buzek będzie przewodził Parlamentowi Europejskiemu w bardzo trudnym okresie. - Myślę przede wszystkim o kryzysie gospodarczym i finansowym, o niepewności dotyczącej Traktatu Lizbońskiego i myślę o bardzo trudnych negocjacjach, które w najbliższych latach będziemy w Unii Europejskiej toczyć - chociażby na temat unijnego budżetu na
^^^
UE sfinansuje Ukrainie gaz 22.06.2009
Bruksela. Na poniedziałek Komisja Europejska zwołała "techniczne spotkanie wysokiego szczebla" z udziałem instytucji finansowych w sprawie pomocy dla Ukrainy, by uniknąć ponownego gazowego sporu ukraińsko-rosyjskiego, na którym ucierpią odbiorcy w UE. - To kontynuacja dyskusji, które toczą się już od stycznia - powiedział rzecznik KE Johannes Laitenberger. Zaznaczył, że w budżecie UE nie ma środków na pokrycie ukraińskich należności za gaz, których domaga się Rosja, ale KE wzięła na siebie zadanie "uła Poza przedstawicielami UE, planowany jest udział przedstawicieli władz Rosji i Ukrainy, ich koncernów gazowych: Gazpromu i Naftohazu, a także Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz Europejskiego Banku Inwestycyjnego. - To format, który pozwoli uczestnikom spotkać się przy jednym stole i podzielić się aktualnymi informacjami, a także zastanowić się nad tym, jak najlepiej zapewnić płynność dostaw rosyjskiego gazu do UE tranzytem przez Ukrainę - powiedział Laitenberger. Ukraina potrzebuje ok. 3 mld euro, by zapłacić Rosji za jej gaz; termin mija 7 lipca. Laitenberger powiedział, że KE jest świadoma zarówno tych pilnych potrzeb, jak i konieczności znalezienia długoterminowego rozwiązania, które uchroni UE od powtórki kryzysu, jaki spowodowało odcięcie dostaw rosyjskiego gazu do niektórych krajów członkowskich minionej zimy. Przebywający w Berlinie przewodniczący KE Jose Barroso przyznał, że Ukraina ma trudności z zapłatą rachunków, zaś jeśli Rosja zrealizuje groźby zakręcenia kurka, to UE znowu ucierpi. Sytuację ocenił jako "potencjalnie poważną". Jedna czwarta konsumowanego w UE gazu pochodzi z Rosji, przy czym 80 proc. tych dostaw trafia przez Ukrainę. Szefowie państw i rządów UE we wnioskach z zakończonego w piątek szczytu w Brukseli wyrazili zaniepokojenie "potencjalnymi problemami dotyczącymi zaopatrzenia w rosyjski gaz przechodzący (tranzytem) przez Ukrainę". Potwierdzając, że "bezpieczeństwo dostaw energetycznych pozostaje priorytetem dla UE", podkreślili, że czekają na nową regulację prawną, której celem jest jego zwiększenie. W projekcie dyrektywy, który ma być dokończony w połowie lipca, Komisja Europejska domaga się dla siebie nowych uprawnień, by w większym stopniu koordynować działania w Europie w przypadku kryzysu gazowego. Zabiegi Kijowa o pomoc finansową na zakup gazu związane są z ostrzeżeniami Moskwy przed możliwą powtórką kryzysu gazowego z początku roku, gdy Rosja wstrzymała dostawy gazu dla Ukrainy, a potem dla odbiorców w państwach europejskich. Rosja uprzedza, że jeśli Ukraina w najbliższych miesiącach nie zapełni swoich podziemnych magazynów, to w sezonie zimowym nie tylko zabraknie jej gazu dla własnych konsumentów, ale i nie wystarczy go, by zapewnić stabilne funkcjonowanie gazociągów tranzytowych. Gaz do zbiorników Ukraina powinna kupić od Rosji.
^^^
UE chce się zabezpieczyć przed brudną bombą 22.06.2009
Bruksela. Pomiędzy ugrupowaniami terrorystycznymi trwa wyścig o dostęp do "brudnej bomby" i naszym celem jest zabezpieczenie się przed tego typu atakiem - zapowiedziała dzisiaj Komisja Europejska. - Zakup (przez nich) broni masowego rażenia, w tym materiałów chemicznych, biologicznych i nuklearnych to najstraszniejszy scenariusz - podkreślił komisarz ds. wewnętrznych i sprawiedliwości Jacques Barrot w komunikacie, wydanym z okazji spotkania w Bruks Eksperci zastanawiali się nad trzema aspektami: jak utrudnić dostęp do materiałów chemicznych, biologicznych i nuklearnych, stworzyć możliwości ich wykrywania i skutecznie reagować, jeśli dojdzie bądź do wypadku, bądź do ataku. - Nie można jednak podchodzić do zagadnienia w sposób alarmistyczny, ani stwarzać psychozy strachu - uważają współpracownicy Barrota, wyjaśniając, że "jest bardzo trudno przekształcić materiały te w broń". Podkreślają jednocześnie, że "konsekwencje ataku Przypominają też, że japońska sekta użyła w 1995 roku sarinu w zamachu, w wyniku którego śmierć poniosło 12 osób, a 5 tysięcy zostało rannych. Innych ataków dokonywano za pomocą wąglika. Komisja Europejska naciska na kraje unijne, gdyż ujawniono "poważne różnice" w możliwościach reagowania na ewentualne zagrożenia. Jednym ze słabych punktów są na przykład zapasy szczepionek, co ujawniła pandemia grypy A1/H1N1. Eksperci jednak nie doszli w środę do porozumienia co do zapasów szczepionek. - Wystarczy pomyśleć o pandemii, aby wyobrazić sobie sytuację w przypadku ataku biologicznego - podkreślili eksperci.
^^^
Szanse Buzka na fotel przewodniczącego PE coraz większe 14.06.2009
Warszawa. Chadecy wybiorą swojego kandydata na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego 7 lipca - powiedział dziś polskim dziennikarzom eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski. Ocenił, że szanse Jerzego Buzka są wyższe niż włoskiego kandydata Mario Mauro. Według Saryusz-Wolskiego, który uczestniczył wczoraj i dzisiaj w spotkaniach prezydium i biura chadeckiej frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL), Buzek ma we frakcji większe poparcie niż Mauro.Gdyby dziś odbyło się, głosowanie to na Buzka głosowałoby - według niego - 120 eurodeputowanych z 13 krajów) a na Mauro - 79 z sześciu krajów z liczącej po czerwcowych wyborach do PE 264 eurodeputowanych frakcji EPL. - Pozostali eurodeputowani (ok. 65) z siedmiu krajów są raczej za Buzkiem - oszacował Saryusz-Wolski. Wśród tej trzeciej grupy są m.in. Francuzi, Belgowie, Austriacy, Słoweńcy i Luksemburczycy.
^^^
Czesi popierają reelekcje Jose Barroso na szefa KE 14.06.2009
Praga. Przewodzące obecnie Unii Europejskiej Czechy popierają kandydaturę obecnego szefa Komisji Europejskiej Jose Barroso, który ubiega się o reelekcję - powiedział czeski premier Jan Fischer po spotkaniu w Paryżu z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym. Przywódcy obu krajów rozmawiali dzisiaj w Pałacu Elizejskim w ramach przygotowań do szczytu Rady Europejskiej organizowanego 18-19 czerwca.Fischer podkreślił po spotkaniu, że w czasie nadchodzącej Rady Europejskiej "trzeba dać jasny i wyraźny sygnał we wszystkich dziedzinach, czy to w kwestii gospodarki, finansów i klimatu". Czeski premier dołączył do wspólnego niemiecko-francuskiego poparcia dla przedłużenia mandatu Barroso. - Powinien on (najpierw) przedstawić swój program - zastrzegł przy tym Fischer. Zgodził się w ten sposób z przywódcami Francji i Niemiec, którzy, popierając Portugalczyka, stawiają mu warunek, by sprecyzował już teraz program na kolejną kadencję i by stał na straży "regulacji finansowych przyjętych przez państwa UE".Przewodniczący KE wybierany jest przez rządy, ale zgodnie z Traktatem z Nicei musi uzyskać aprobatę większości eurodeputowanych w PE. Jose Barroso ma duże szanse na reelekcję, gdyż zakończone w niedzielę eurowybory wygrały sprzyjające mu partie prawicowe i centroprawicowe, skupione w największej, chadeckiej frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
^^^
Unia Europejska zaniepokojona sytuacją w Iranie 14.06.2009
Praga. Czeskie przewodnictwo Unii Europejskiej wyraziło zaniepokojenie "domniemanymi nieprawidłowościami" w czasie wyborów prezydenckich w Iranie, a także powyborczymi niepokojami w Teheranie. Wybory prezydenckie w Iranie wygrał dotychczasowy konserwatywny prezydent Mahmud Ahmadineżad, zdobywając - według oficjalnych danych - około 63 proc. poparcia Irańczyków. Jego główny rywal, również konserwatysta, otrzymał ponad 33 proc. głosów. Ogłoszenie wyników wywołało największe od 1979 roku protesty na ulicach Teheranu.- Przewodnictwo Rady UE skwapliwie przyglądało się wyborom prezydenckim w Iranie, przeprowadzonym 12 czerwca i zauważyło reelekcję Mahmuda Ahmadineżada na urząd prezydenta Islamskiej Republiki Iranu - brzmiało unijne oświadczenie. Czeska prezydencja wyraziła nadzieję, że "rezultat wyborów prezydenckich da szanse na wznowienie dialogu z Iranem w kwestii nuklearnej i rozjaśni irańskie stanowisko w tej sprawie". Ponadto Czesi zaznaczyli, że UE spodziewa się od Iranu odpowiedzialnego podejścia do społeczności międzynarodowej i przestrzegania międzynarodowych zobowiązań.Iran podejrzewany jest przez Zachód o potajemne dążenia do budowy broni atomowej. Teheran temu zaprzecza i podkreśla, że prowadzony od lat irański program nuklearny ma charakter cywilny.
^^^
Rośnie liczba Polaków deklarujących udział w wyborach do PE 27.05.2009
Bruksela. 33 proc. Polaków deklaruje, że na pewno zagłosuje w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego - wynika z najnowszego wewnętrznego sondażu Parlamentu Europejskiego. To znaczny wzrost, bo w lutym taką deklarację składało tylko 13 proc. ankietowanych Polaków, najmniej w UE. Jednocześnie sondaż pokazuje, że Polacy mają wraz z Irlandczykami i Cypryjczykami najbardziej pozytywny obraz UE.Z najnowszego sondażu przedwyborczego przeprowadzonego między 4 a 15 maja wynika, że 49 proc. Europejczyków na pewno lub prawie na pewno zagłosuje, a 10 proc. zdecydowanie nie weźmie udziału w wyborach. To lepsze wyniki niż te, które wykazywał ostatni Eurobarometr przeprowadzony w lutym - wówczas 34 proc. respondentów w UE deklarowało, że na pewno zagłosuje, a 15, że z pewnością nie. "Te wyniki są lepsze niż Eurobarometr z lutego, ale wciąż nie ma gwarancji, że rzeczywista frekwencja będzie równa tej z 2004 roku, kiedy wyniosła 45,47 proc." - ostrzega dołączony do sondażu komentarz PE. Zwraca on uwagę, że Eurobarometr był przeprowadzony na grupie osób powyżej 15. roku życia, a najnowszy sondaż przedwyborczy na osobach powyżej 18. roku życia.W Polsce wyniki się poprawiły w porównaniu z lutowym Eurobarometrem, ale wciąż należą do najgorszych w UE. Na pewno zagłosuje 33 proc. (w Eurobarometrze z lutego 13 proc.), natomiast 14 proc. respondentów odpowiedziało, że na pewno nie zagłosuje w wyborach (więcej tylko w Wielkiej Brytanii, bo 16 proc., i na Łotwie - 15 proc.; w Bułgarii też 14 proc.).Najbardziej skłonni głosować w wyborach do PE są Irlandczycy (66 proc.), Belgowie (64 proc.) i Maltańczycy (60 proc.).Ogólnie z Eurobarometru wynika, że Europejczycy są coraz bardziej świadomi zbliżających się wyborów. Połowa ankietowanych wie, że odbędą się w czerwcu. Przed rokiem termin znało zaledwie 4 proc.53 proc. Europejczyków deklaruje też, że jest zainteresowanych wyborami do PE (w lutym było to 44 proc.), w przeciwieństwie do 46 proc., których one nie interesują (w lutym - 53 proc.). Największe zainteresowanie deklarują Irlandczycy i Maltańczycy (po 72 proc.). W Polsce zainteresowanie wyborami deklaruje 48 proc. ankietowanych Polaków (w lutym 30 proc.).Aż 54 proc. Polaków deklaruje, że w wyborach będzie się kierować doświadczeniem kandydata na eurodeputowanego w sprawach europejskich (unijna średnia wynosi 42 proc.).Z sondażu wynika, że Polacy mają pozytywny obraz Unii Europejskiej. Podczas gdy średnio w UE 48 proc. osób deklaruje, że ma pozytywny obraz UE, w Polsce taką deklarację składa 61 proc. ankietowanych, tyle samo co w Irlandii. Więcej tylko na Cyprze - 63 proc.
^^^
Rumunia zapewnia o poparciu dla członkostwa Mołdawii w UE 27.05.2009
Ateny. Prezydent Rumunii Traian Basescu zapewnił, że jego kraj chce, aby Mołdawia znalazła się wśród kandydatów do członkostwa w Unii Europejskiej. - Rumunia chciałaby widzieć Republikę Mołdawii wśród kandydatów do wejścia do Unii Europejskiej - powiedział Basescu w Atenach, gdzie przebywa z oficjalną wizytą.Relacje między Bukaresztem a Kiszyniowem bardzo się pogorszyły po wyborach parlamentarnych w Mołdawii z 5 kwietnia i zamieszkach, które po nich nastąpiły. Władze mołdawskie oskarżyły Rumunię o udział w protestach opozycji. Zabroniły wjazdu do kraju rumuńskim dziennikarzom i wprowadziły wizy dla Rumunów. Przed kilkoma dniami władze Mołdawii zaapelowały do UE o reakcję w obliczu - jak twierdzą - chęci aneksji ich kraju przez Rumunię. Nastąpiło to, gdy Basescu uznał za "bezsensowne" zawarcie traktatu ustalającego granicę z Mołdawią, przypominając, że Bukareszt uznał granice byłego Związku Radzieckiego, którego była ona częścią.Mołdawia znajduje się wśród krajów Europy Wschodniej uczestniczących w unijnym programie Partnerstwa Wschodniego. W jego ramach Unia oferuje tym krajom utworzenie strefy wolnego handlu, zawieranie umów stowarzyszeniowych oraz zniesienie obowiązków wizowych w długoterminowej perspektywie. Partnerstwo nie oferuje perspektywy członkostwa w UE.
^^^
Merkel przeciwna "rządowi gospodarczemu" UE 27.05.2009
Berlin. Kanclerz Niemiec Angela Merkel zdecydowanie wypowiedziała się przeciwko francuskiej koncepcji rządu gospodarczego w Unii Europejskiej. - Tworzenie podziałów w Europie, to nie ze mną - oświadczyła kanclerz w przemówieniu na temat polityki europejskiej, wygłoszonym na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie. Mimo kryzysu finansowego Merkel wypowiedziała się też przeciwko zmianom kompetencji w UE - relacjonuje agencja dpa.- Podział pracy między państwami członkowskimi a Unią funkcjonuje w zasadzie dobrze - powiedziała kanclerz. Dodała, że nie bez racji kompetencje w takich dziedzinach, jak polityka budżetowa, podatkowa i socjalna należą do państw UE. Zdaniem szefowej niemieckiego rządu "kryteriów członkostwa w strefie euro nie wolno tykać, tak samo jak niezależności Europejskiego Banku Centralnego".Merkel wezwała do jak najszybszego zakończenia procedury ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Wyraziła nadzieję, że poprą go w drugim referendum Irlandczycy, aby Traktat mógł wejść w życie jeszcze w tym roku.Kanclerz nie wykluczyła przyjmowania kolejnych krajów do UE, ale też podkreśliła, że "poszerzanie nie będzie się dokonywało w takim tempie, jakie sobie niektórzy wyobrażają".
^^^
Dalia Grybauskaite zwyciężyła w wyborach prezydenckich 17.05.2009
Wilno. Unijna komisarz ds. budżetu Dalia Grybauskaite zdystansowała pozostałych kandydatów w niedzielnych wyborach prezydenckich na Litwie i zapewniła sobie zwycięstwo już w pierwszej turze - podała agencja BNS. Jak powiadomiła Główna Komisja Wyborcza po przeliczeniu 96 proc. głosów, na 53-letnią Grybauskaite zagłosowało 69 proc. wyborców. Jej główny rywal, przewodniczący Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej Algirdas Butkeviczius, uzyskał 12 proc. głosów. Żaden z pozostałych siedmioro kandydatów nie zdobył więcej niż 7 proc. głosów.- Nie będzie drugiej tury, bowiem prezydent Litwy został wybrany już dziś - oświadczył przewodniczący GKW Zenonas Vaigauskas. - Smak zwycięstwa to ciężar odpowiedzialności - powiedziała Grybauskaite ogłaszając swoją wygraną. Podziękowała także wszystkim, którzy na nią głosowali.Frekwencja wyniosła najprawdopodobniej 51 proc. Gdyby jednak ostatecznie potwierdziły się wcześniejsze komunikaty GKW, jakoby frekwencja wynosiła 49,5 proc., zwycięstwo unijnej komisarz i tak jest przesądzone. W myśl litewskiego prawa, wygrana w pierwszej turze wyborów prezydenckich jest bowiem możliwa także w przypadku, gdy frekwencja jest niższa niż 50 proc., lecz kandydat zdobędzie głosy co najmniej 1/3 wszystkich uprawnionych do głosowania. Ten warunek Grybauskaite również spełniła.Uroczystości inauguracyjne pierwszej prezydent Litwy odbędą się 12 lipca. Do tego czasu Grybauskaite musi ustąpić ze stanowiska w KE.
^^^
Irlandia: wzrosło poparcie dla Traktatu Lizbońskiego 15.05.2009
Dublin. Irlandczycy skłonni byliby dziś większością 52 proc. poprzeć unijny Traktat Lizboński, odrzucony w referendum w czerwcu ub. roku przez 53,4 proc. wyborców - wynika z sondażu ośrodka TNS mrbi opublikowano na stronie internetowej dziennika "The Irish Times". Wskaźnik poparcia dla Traktatu wzrósł o 1 pkt proc. w porównaniu do analogicznego badania opinii publicznej przeprowadzonego w lutym. Jeszcze w listopadzie ub. r. za Traktatem opowiadało się tylko 43 proc. ankietowanych.Gdyby zaplanowane na jesień drugie referendum w sprawie Traktatu reformującego struktury UE odbywało się dziś, na "nie" zagłosowałoby 29 proc. Irlandczyków. W porównaniu do lutego odsetek ten spadł o 4 pkt proc. Liczba niezdecydowanych wzrosła natomiast o 3 pkt proc., do 19 proc. Jak podkreśla "The Irish Times", poparcie dla Traktatu zwiększyło się w ciągu ostatnich trzech miesięcy pomimo niepopularności rządu w Dublinie.Opublikowane w piątek na łamach tego dziennika wyniki sondażu wskazywały, że aż 86 proc. Irlandczyków jest niezadowolonych z koalicji rządowej partii Fianna Fail premiera Briana Cowena i Zielonych. Zaledwie 10 proc. ankietowanych wyraziło satysfakcję z polityki obecnych władz.Tymczasem to właśnie wyborcy Fianna Fail są największymi entuzjastami Traktatu. Aż 65 proc. spośród nich opowiada się za jego przyjęciem.Sondaż przeprowadzono w dniach 12-14 maja na reprezentatywnej próbie 2000 osób. Margines błędu statystycznego wynosi 2 proc.Na początku maja minister ds. europejskich Irlandii Dick Roche powiedział w Berlinie, że na wynik referendum istotny wpływ może mieć recesja.
^^^
UE potępia wszelkie przejawy homofonii 15.05.2009
Bruksela. Unia Europejska z okazji międzynarodowego dnia przeciwko homofobii, obchodzonego w ponad 50 krajach na świecie, potępiła w niedzielę wszelkie formy dyskryminowania gejów i lesbijek. Unia Europejska odrzuca i potępia wszelkie przejawy homofobii jako zjawiska stanowiącego oczywisty zamach na godność ludzką - oświadczyła UE w komunikacie wydanym przez czeskie przewodnictwo.UE potępia stosowanie kary śmierci, tortur i arbitralnego zatrzymywania homoseksualistów wszędzie, gdzie do nich dochodzi - głosi oświadczenie. Unia domaga się od państw, by podjęły wszelkie środki konieczne do zagwarantowania, że orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie będą, w żadnych okolicznościach, podstawą sankcji karnych, a w przypadkach naruszeń, by przeprowadzano dochodzenia i stawiano przed wymiarem sprawiedliwości ich sprawców.
^^^
Klaus nie poda ręki Łukaszence 18.04.2009
Praga. Jeśli prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka przybędzie do Pragi na zaplanowany na 7 maja inauguracyjny szczyt unijnego Partnerstwa Wschodniego, to czeski prezydent Vaclav Klaus nie poda mu ręki i nie przyjmie go na praskim Zamku - oświadczył rzecznik Klausa. Jak oświadczył rzecznik Radim Ochvat, prezydent jest "w pewnym sensie" zaskoczony zaproszeniem przywódcy Białorusi."Prezydenta zaskakuje podwójna moralność, którą się stosuje i informuje on, że panu Łukaszence nie poda ręki i nie będzie go przyjmował na praskim zamku" - głosi wydany przez urząd prezydenta komunikat. Zaproszenie dla Łukaszenki przekazał w piątek w Mińsku w imieniu Unii Europejskiej czeski minister spraw zagranicznych Karel Schwarzenberg. Nie jest jednak pewne czy białoruski prezydent, nazywany do niedawna "ostatnim dyktatorem w Europie", skorzysta z zaproszenia.Partnerstwo Wschodnie to inicjatywa przewidująca zacieśnienie stosunków między Unią Europejską a jej wschodnimi sąsiadami. Białoruś została zaproszona do niej obok Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy.
^^^
Niemcy: mimo becikowego rodzi się coraz mniej dzieci 18.04.2009
Berlin. W Niemczech rodzi się coraz mniej dzieci, pomimo wysiłków władz mających na celu zwiększenie przyrostu naturalnego. Eksperci ostrzegają, że kryzys gospodarczy jeszcze pogłębi tę niekorzystną tendencję. - Niektóre pary odkładają obecnie decyzję o dziecku o jeden czy dwa lata - ocenia Harald Michel z Instytutu Demografii Stosowanej w Berlinie, cytowany w internetowym wydaniu tygodnika "Stern".Według najnowszych danych w 2008 roku w Niemczech urodziło się
^^^
Włochy zapoczątkowały w UE bojkot konferencji nt. rasizmu 19.04.2009
Rzym. Bojkot przez niektóre kraje, w tym Polskę i Niemcy, rozpoczynającej się w poniedziałek w Genewie Konferencji Przeglądowej Światowej Konferencji ONZ przeciwko Rasizmowi, Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii oraz Związanej z Nimi Nietolerancji (Durban II) zapoczątkowały wśród państw Unii Europejskiej Włochy na początku marca. Władze Włoch ogłosiły wówczas, że nie wezmą udziału w obradach na znak protestu przeciwko projektowi dokumentu końcowego obrad, w którym znalazły się według nich treści antysemickie.Następnie szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini apelował do wszystkich krajów UE, by uczyniły podobny krok. Gdy tak się nie stało, Frattini oświadczył: "Niestety jeszcze raz Europa nie trzyma się razem". - Nie zamierzam milczeć, kiedy sprawa dotyczy fundamentalnych zasad Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej - dodał włoski minister spraw zagranicznych w wywiadzie prasowym. Przypomniał, że jedną z tych zasad jest "totalne odrzucenie antysemityzmu".Tymczasem w pierwotnie przygotowanym projekcie dokumentu znalazło się między innymi następujące stwierdzenie: "Polityka Izraela na terytoriach palestyńskich stanowi pogwałcenie praw człowieka, zbrodnię przeciwko ludzkości i współczesną formę apartheidu".Kolejny sporny akapit brzmiał: "Wyrażamy zaniepokojenie dyskryminacją rasową ze strony Izraela wobec Palestyńczyków i obywateli syryjskich na okupowanych Wzgórzach Golan (...). Izrael zagraża międzynarodowemu pokojowi i bezpieczeństwu".Z udziału w konferencji wycofały się także Stany Zjednoczone, Izrael, Kanada, Australia i Nowa Zelandia. Krytycy spotkania twierdzili od początku, że państwa arabskie wykorzystają je jako forum do ataków na Izrael.Choć projekt dokumentu końcowego został przeredagowany, włoskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło w niedzielę, że nie ma przesłanek do zmiany decyzji i wycofania się z bojkotu.Jeszcze większą irytację wywołała zapowiedź przyjazdu do Genewy prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada, najostrzejszego w swych wypowiedziach negacjonisty.W niedzielę podczas spotkania z wiernymi na południowej modlitwie w Castel Gandolfo Benedykt XVI "pobłogosławił" - jak to oceniły włoskie media - genewską konferencję.Papież nazwał ją "ważną inicjatywą", ponieważ - jak stwierdził - "dziś jeszcze, mimo nauki płynącej z historii, odnotowuje się pożałowania godne zjawiska" rasizmu i nietolerancji.Deklaracja z Durbanu z 2001 roku, która będzie przedmiotem obrad - mówił papież - "uznaje, że wszystkie narody i osoby tworzą jedną rodzinę ludzką, bogatą w różnorodność".- Promocja tolerancji, pluralizmu i szacunku może doprowadzić do społeczeństwa bardziej otwartego - zauważył.- Wychodząc od tych stwierdzeń żąda się zdecydowanego i konkretnego działania na szczeblu krajowym i międzynarodowym na rzecz zapobiegania i eliminowania wszelkiej formy dyskryminacji i nietolerancji - powiedział papież.- Składam moje najserdeczniejsze życzenia, aby delegaci obecni na konferencji w Genewie pracowali razem, w duchu dialogu i wzajemnego otwarcia, nad położeniem kresu wszelkiej formie rasizmu, dyskryminacji i nietolerancji, czyniąc tym samym fundamentalny krok w kierunku potwierdzenia uniwersalnej wartości godności człowieka i jego praw w perspektywie szacunku i sprawiedliwości dla każdej osoby i narodu - podkreślił Benedykt XVI.Jednocześnie rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi potwierdził w niedzielę, że Stolica Apostolska weźmie udział w obradach, które potrwają od 20 do 24 kwietnia.
^^^
KE chce ułatwić leczenie w innych krajach UE 13.04.2009
Bruksela. Refundacja leczenia w państwach UE bez zgody krajowego ubezpieczyciela - to główne założenie projektu dyrektywy w sprawie stosowania praw pacjenta w transgranicznej opiece zdrowotnej przygotowanego przez Komisję Europejską. W Parlamencie Europejskim trwają jeszcze prace dotyczące dyrektywy.KE chce, by w sytuacji, gdy dany rodzaj leczenia jest dostępny w krajowym systemie ubezpieczenia zdrowotnego, pacjenci z tego kraju mieli również prawo do takiego leczenia w innym państwie bez konieczności uzyskania zgody. Obecnie - w przypadku Polski - do skorzystania z opieki medycznej w którymś z państw UE wymagana jest zgoda prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Dyrektywa ma to zmienić. Pacjenci mają płacić za leczenie, a następnie uzyskają zwrot kosztów do kwoty, jaką dany zabieg kosztowałby w ich kraju. Jednak w szczególnych przypadkach - wymagających opieki szpitalnej - zgoda może być wymagana.Za bezpieczeństwo i jakość leczenia będzie odpowiadał kraj, w którym leczenie przeprowadzono. W przypadku problemów pacjenci będą poinformowani, w jaki sposób domagać się zadośćuczynienia i odszkodowaniaJak podkreśla KE, co roku z opieki lekarskiej w innym kraju UE korzysta niewiele osób. Zasady refundacji leczenia nie są obecnie do końca jasne. W wielu spornych przypadkach Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekał, że pacjenci mieli prawo zwrotu kosztów.Rada Europejska i Parlament Europejski wezwały KE do uściślenia sytuacji prawnej i opracowania konkretnych ram prawnych dotyczących transgranicznej opieki medycznej. Dyrektywa ma ułatwić rozwiązywanie kwestii praktycznych, poprawić bezpieczeństwo i jakość tej opieki.Jak informuje portal "Rynek Zdrowia", w roku 2008 do NFZ wpłynęły 152 wnioski o leczenie poza granicami kraju. Prezes NFZ wydał 114 zgód, 26 decyzji odmownych (gdyż świadczenia takie są wykonywane w kraju) oraz 12 umorzeń z tego powodu, że świadczenia zostały wykonane przed wydaniem decyzji przez prezesa. 108 zgód zostało wydanych na leczenie w krajach UE/EFTA, 6 wydano na leczenie w innych krajach takich jak USA, Tajlandia, Serbia, Chiny.NFZ podaje, że zdecydowana większość wniosków zarówno w 2008 r., jak i w 2009 r. (57 proc.) dotyczy przeprowadzenia planowego leczenia w Niemczech, następnie w Belgii (13 proc.) i Wielkiej Brytanii (8 proc.). Największą liczbę wniosków stanowiły świadczenia z zakresu ortopedii, chirurgii, okulistyki, położnictwa i ginekologii oraz badań genetycznych.
^^^
Iran zadowolony z propozycji Zachodu 13.04.2009
Bruksela. Główny irański negocjator w sprawach atomowych Sajed Dżalili w rozmowie telefonicznej z szefem unijnej dyplomacji Javierem Solaną z zadowoleniem powitał zaproszenie do konstruktywnego dialogu z Zachodem - podała państwowa telewizja irańska. Solana wezwał do kontynuacji rozmów na temat programu atomowego - poinformowała TV, nie podając jednak żadnych terminów.W minioną środę sześć mocarstw - USA, Rosja, Chiny, Francja, Niemcy i Wielka Brytania - poinformowało w opublikowanym w Londynie oświadczeniu, iż zapraszają Iran na rozmowy w sprawie programu atomowego, realizowanego przez ten kraj. Realizowany przez Teheran program wzbogacania uranu ze względu na swoje zaawansowanie bardzo niepokoi Zachód.W przeciwieństwie do prezydenta George'a W. Busha, który prowadził politykę izolacji Iranu, administracja Baracka Obamy usiłuje zaangażować Teheran w proces rozwiązywania międzynarodowych problemów, w tym kwestii afgańskiej.
^^^
Szef KE złożył kondolencje w związku z tragedią w Kamieniu Pomorskim 14.04.2008
Bruksela. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso złożył na ręce premiera Donalda Tuska kondolencje w związku z pożarem, jaki wybuchł po północy w hotelu socjalnym w Kamieniu Pomorskim. Przewodniczący Barroso składa na ręce premiera Donalda Tuska kondolencje w swoim i w Komisji Europejskiej imieniu z powodu tragicznej śmierci w pożarze hotelu w Kamieniu Pomorskim w Polsce - napisano w komunikacie Komisji.Za pośrednictwem polskiego premiera szef KE chce "wyrazić - jak dalej czytamy - głębokie współczucie rodzinom zmarłych oraz polskiemu narodowi".
^^^
Rosja łagodzi stanowisko ws. deklaracji gazowej Ukraina-UE 30.03.2009
Moskwa. Wicepremier Rosji Igor Sieczin w niedzielę wyraził wątpliwość, by podpisana przez Ukrainę i Unię Europejską deklaracja o modernizacji ukraińskiej sieci przesyłu gazu doprowadziła do zmiany konstrukcji współpracy jego kraju z UE w sferze energetycznej. - Myślę, że do podejmowania działań jest daleko -oświadczył rosyjski wicepremier, zapytany przez telewizję NTV, czy Rosja zrewiduje swe relacje z krajami UE i europejskimi koncernami energetycznymi.- Wydaje się, że powinien zwyciężyć zdrowy rozsądek. Co w
^^^
Topolanek ma nadzieję na zatwierdzenie Traktatu z Lizbony do czerwca 30.03.2009
Praga. Premier Czech Mirek Topolanek wyraził nadzieję, że wyższa izba czeskiego parlamentu zaaprobuje do czerwca Traktat z Lizbony mimo upadku centroprawicowego rządu. Zapytany w debacie w Czeskiej Telewizji, czy wierzy w to, że Traktat Reformujący UE zostanie ratyfikowany przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, Topolanek odpowiedział twierdząco.- Będę nalegał na przyjęcie Traktatu, starając się, by podziały w ODS (Obywatelska Partia Demokratyczna Topolanka) były jak najmniejsze - powiedział premier, który złożył dymisję na ręce prezydenta Vaclava Klausa po uchwaleniu przez Izbę Poselską wotum nieufności wobec centroprawicowego rządu. Dotychczas Traktat z Lizbony przyjęła tylko niższa izba czeskiego parlamentu. Wciąż nie wypowiedział się Senat, który kwestionował zgodność Traktatu z czeską konstytucją. Choć Trybunał Konstytucyjny stwierdził zgodność z ustawą zasadniczą, Senat kilkakrotnie odkładał głosowanie. Przeciwnikiem dokumentu jest też prezydent Klaus.
^^^
Moratinos: UE chce normalizacji stosunków z Białorusią 30.03.2009
Madryt. Minister spraw zagranicznych Hiszpanii Miguel Angel Moratinos, który jest również przewodniczącym Komitetu Ministrów Rady Europy wyraził pragnienie Unii Europejskiej normalizacji stosunków z Białorusią. Moratinos spotkał się w Mińsku z białoruskim ministrem spraw zagranicznych Siarhiejem Martynauem i zaprosił go do złożenia wizyty w Hiszpanii. Rozmawiał także z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką.- Moratinos wyraził pragnienie 27 krajów UE normalizacji stosunków z Białorusią. Poruszono też temat przyszłego przewodnictwa hiszpańskiego w UE w pierwszym półroczu 2010 roku - podała agencja EFE, powołując się na hiszpańskie źródła dyplomatyczne. Prezydent Łukaszenka powiedział podczas spotkania z szefem hiszpańskiej dyplomacji, że Białoruś chce mieć "jak najlepsze stosunki" z krajami Unii Europejskiej.Podkreślił, że wartość obrotów handlowych między Białorusią a Hiszpanią wynosi ponad 200 mln dolarów, co nie jest wielkością satysfakcjonującą, bo potencjał tej współpracy jest znacznie większy. Łukaszenka podziękował Hiszpanii za pomoc Białorusi w przezwyciężeniu skutków katastrofy w Czarnobylu.Hiszpański minister nazwał swoją wizytę w Mińsku "historyczną". Podkreślił znaczenie Białorusi jako kraju, który ma bardzo dobre stosunki z Rosją. - Jest bardzo wielka szansa, byście mieli tak samo dobre stosunki z Unią Europejską - zaznaczył.W trakcie wizyty hiszpański minister spotka się też z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego i będzie promować otwarcie Biura Informacji Rady Europy. W tym celu odwiedzi wydział dziennikarstwa na Uniwersytecie Mińskim.Biuro powstaje w rezultacie porozumienia podpisanego w maju 2008 roku między Białorusią a europejską instytucją. Białoruś jest jedynym krajem Europy, który nie należy do Rady Europy.Ponadto Moratinos stara się dać impuls do wewnętrznych reform na Białorusi, uważanej za ostatnią gospodarkę planową w Europie.Hiszpania jest jednym z ośmiu krajów UE, które ratyfikowały porozumienie o stowarzyszeniu i współpracy między Białorusią a krajami UE podpisane w 1995 roku.
^^^
Ile papierosów wypala Europa? - nowy sondaż 30.03.2009
Bruksela. Trzech na 10 mieszkańców Unii Europejskiej powyżej 15. roku życia przyznaje się do palenia papierosów - wynika z nowego sondażu Komisji Europejskiej. 26 procent mieszkańców państw UE pali codziennie, a 5 procent od czasu do czasu.Sondaż przeprowadzono w dniach 13-17 grudnia na próbie 26,5 tys. osób ze wszystkich państw członkowskich UE oraz Norwegii. Największy odsetek palaczy ma Grecja (42 procent ankietowanych), Bułgaria (39 procent) i Łotwa (37 procent). Najmniejszy natomiast Słowenia (22 procent) i Szwecja (25 procent).W Polsce 28 procent respondentów zadeklarowało, że pali codziennie, a 4 procent - że od czasu do czasu. Nasz kraj plasuje się mniej więcej w środku zestawienia.Blisko połowa mieszkańców UE (46 procent) twierdzi, że nigdy nie wypalili papierosa, a 22 proc. - że rzucili palenie. W Polsce odsetek ten wynosi odpowiednio 46 i 22 proc.Chociaż coraz więcej państw unijnych wprowadza zakaz palenia w miejscach pracy, blisko jedna piąta ankietowanych (19 procent) twierdzi, że w pracy padają ofiarą biernego palenia.W Polsce 7 procent respondentów twierdzi, że przez ponad pięć godzin dziennie są narażeni na bierne palenie w pracy, 13 procent - że od godziny do pięciu godzin i także 13 proc., że przez niecałą godzinę. Zajmujemy tym samym piąte miejsce wśród państw, których mieszkańcy są najbardziej narażeni na bierne palenie w pracy.Zdecydowana większość mieszkańców państw unijnych popiera zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc pracy (84 procent), restauracji (79 procent) i barów oraz klubów (65 procent). W Polsce jest to odpowiednio 82 procent, 75 procent i 66 procent.
^^^
Francja zakazuje przyznawania szefom firm gigantycznych premii 30.03.2009
Paryż. Francuski rząd wydał dekret zakazujący przyznawania szefom firm, które uzyskały pomoc od państwa, ogromnych premii i specjalnych wynagrodzeń. Dekret ten nie przekonał jednak ani związków zawodowych ani lewicowej opozycji, oburzonych ujawnionymi ostatnio wielkimi gratyfikacjami, jakie otrzymali prezesi firm wspomaganych przez państwo.Nową regulację, która będzie obowiązywać od 31 marca do końca 2010 roku, przedstawił premier Francois Fillon. Dekret ten zabrania przyznawania premii oraz tzw. stock options (specjalnych wynagrodzeń w postaci wieloletniego prawa do kupowania akcji przez pracowników po niskich cenach) szefom dużych firm, które w czasie kryzysu finansowego korzystają z pomocy państwa. Są to głównie wielkie banki i koncerny samochodowe. Premier Fillon skrytykował "nieodpowiedzialne zachowanie szefów firm" osłabionych kryzysem i wspartych przez państwo, którzy w ostatnich tygodniach zszokowali opinię publiczną swymi wysokimi ponad wszelką miarę apanażami. Jednocześnie wykluczył możliwość arbitralnego wyznaczania dochodów prezesów wielkich firm, gdyż - jak powiedział - system ten istniał "w całkiem innym modelu ekonomicznym".Laurence Parisot, szefowa głównej organizacji francuskich pracodawców Medef, choć przyznała, że "państwo ma prawo stawiać warunki przedsiębiorstwom, które wspiera i którym udziela pożyczek", uważa, że "prawo nie może uregulować wszystkiego" w kwestii zarobków szefów firm, i odesłała do kodeksu etycznego wprowadzonego przez jej organizację od 1 stycznia 2009 roku.Lewicowe związki zawodowe oceniły dekret jako niewystarczający. Uważają, że powinien on obowiązywać dłużej i nie ograniczać się do firm otrzymujących wsparcie ze strony państwa.Opozycja socjalistyczna uważa, że jest to dekret-alibi, który odnosi się jedynie do nielicznych szefów nielicznych przedsiębiorstw.
^^^
Po masakrze w szkole UE może się zająć przemocą wśród młodzieży 16.03.2009
Berlin. Unia Europejska powinna zająć się tematem przemocy wśród młodzieży - uzgodnili w Berlinie ministrowie spraw wewnętrznych sześciu państw UE (tzw. G6). W nieformalnym spotkaniu wziął udział szef polskiego MSWiA Grzegorz Schetyna oraz ministrowie z Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.Jak poinformowano w komunikacie niemieckiego MSW, podczas spotkania doszło do wymiany poglądów na temat skutecznych strategii zapobiegania przemocy wśród młodzieży, które mogłyby być wdrażane na płaszczyźnie UE.- Celem jest wzajemnie uczenie się od siebie na podstawie doświadczeń innych krajów - oświadczył gospodarz spotkania Wolfgang Schaeuble.Agencja dpa poinformowała, że niemiecki minister wystosuje list do czeskiego przewodnictwa w UE oraz odpowiedniego komisarza Unii z postulatem, by tematem przemocy wśród młodzieży został poruszony na spotkaniu przedstawicieli wszystkich 27 państw Wspólnoty.Impulsem do rozmowy o tej sprawie podczas niedzielnego spotkania w Berlinie były wydarzenia minionej środy, kiedy to w Winnenden koło Stuttgartu 17-latek zastrzelił 15 osób i popełnił samobójstwo.Ministrowie zgodzili się, że należy zająć się głębiej przyczynami przemocy wśród młodych ludzi, w tym rolą internetu. Najważniejszym czynnikiem w walce z tym zjawiskiem jest właściwa prewencja.Na spotkanie tzw. G6 w Berlinie zaproszono też przebywającą w Niemczech nową minister bezpieczeństwa narodowego USA Janet Napolitano. Dyskutowano o współpracy transatlantyckiej w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego, w tym o walce z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością, ochronie danych osobowych i ułatwieniach w podróżowaniu.
^^^
Sikorski za utrzymaniem zawieszenia sankcji wobec Białorusi 16.03.2009
Bruksela. Pozytywnie oceniając przebieg niedzielnego zjazdu Związku Polaków na Białorusi (ZPB), minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski opowiedział się w Brukseli za utrzymaniem zawieszenia unijnych sankcji wobec Białorusi. Uważamy, że fakt odbycia się zjazdu Związku Polaków na Białorusi jest faktem pozytywnym. Oby tak dalej - powiedział minister dziennikarzom tuż przed rozpoczęciem spotkania szefów dyplomacji "27", na którym mają oni zdecydować, czy UE wznowi sankcje wizowe wobec przedstawicieli reżimu w Mińsku czy na kolejne pół roku utrzyma ich zawieszenie."Rzeczywiście nie widzimy powodu, aby zaostrzać kurs wobec Białorusi. Będzie to przedmiotem naszej dyskusji i decyzji" - dodał Sikorski.Wyraził nadzieję, że do utrzymania zawieszenia sankcji uda się przekonać inne kraje UE z Holandią na czele, która ma najwięcej wątpliwości wobec polityki zbliżania z Białorusią. "W tym kierunku będę argumentował" - zadeklarował minister. Bowiem - jak tłumaczył szef polskiej dyplomacji - celem unijnej polityki wobec Białorusi powinno być z jednej strony m.in. zagwarantowanie poszanowania praw mniejszości narodowych, a z drugiej - "perspektywa bliższych związków" tego kraju z UE.Sikorski dołączył się do skierowanych w niedzielę przez premiera gratulacji dla wybranej podczas zjazdu w Grodnie na kolejną kadencję prezes ZPB Andżeliki Borys.Większość krajów UE zajmuje podobne stanowisko co Polska i popiera utrzymanie sankcji w zawieszeniu, choć dyplomaci nie ukrywają, że wznowione w październiku ubiegłego roku kontakty na linii Mińsk-Bruksela (wraz z decyzją o tymczasowym półrocznym zawieszeniu sankcji wizowych) nie przyniosły tak wielu pozytywnych konsekwencji, jak Unia oczekiwała.Reżim prezydenta Alaksandra Łukaszenki wysłał co prawda kilka pozytywnych sygnałów - m.in. zaprosił członków opozycji do kilku rad doradczych, a także zezwolił na dystrybucję dwóch dotychczas zakazanych dzienników opozycyjnych. Trzynaście innych niezależnych dzienników wciąż ma jednak zakaz korzystania z narodowego systemu dystrybucji.Ponadto - jak wskazuje białoruska opozycja - władza, choć uwolniła więźniów politycznych, stosuje nowe formy represji, jak np. przymusowy pobór do wojska młodych opozycjonistów czy areszty domowe. W dodatku ostatnio doszło do nowych politycznych aresztowań i rozpędzenia dwóch pokojowych manifestacji.UE wznowiła polityczne kontakty z Białorusią, zawieszając sankcje wizowe wobec przedstawicieli reżimu, w tym samego Łukaszenki, w październiku 2008 roku. Uznała bowiem, że miał miejsce pewien pozytywny postęp w procesie wyborczym w ubiegłym roku. Ponieważ właśnie mija sześć miesięcy od tej decyzji, szefowie dyplomacji muszą zdecydować co dalej.Ponadto w poniedziałek będą uzgadniać zapisy dotyczące Partnerstwa Wschodniego (PW), które zostaną przyjęte na szczycie przywódców w czwartek i piątek w Brukseli w formie tzw. wniosków Rady Europejskiej. Zgodnie z polsko-szwedzką inicjatywą oraz formalną propozycja Komisji Europejskiej, Mińsk zostanie do PW zaproszony warunkowo, w zależności od postępów w demokratyzacji.Holandia nawet bardziej niż decyzji o utrzymaniu sankcji w zawieszeniu sprzeciwia się właśnie zapraszaniu Białorusi do PW. Domaga się, by we wnioskach ze szczytu Białoruś nie pojawiała się obok pięciu innych republik poradzieckich (Ukraina, Gruzja, Mołdawia, Azerbejdżan i Armenia), z myślą o których powstaje Partnerstwo Wschodnie.
^^^
Brytyjska prasa o "głębokich" podziałach w UE 02.03.2009
Wielka Brytania - Mimo prób zamanifestowania jedności w obliczu największego kryzysu, między 27 państwami UE pozostają głębokie podziały - napisał "Guardian" w komentarzu nt. niedzielnego nieformalnego szczytu UE. - W sytuacji, gdy poszczególne rządy mają rozbieżne priorytety narodowe, pogłębienie kryzysu może zagrozić niektórym spośród największych osiągnięć UE z ostatnich 30 lat: ustanowieniu wspólnego rynku, zainaugurowaniu wspólnej waluty i integracji obu częśc
^^^
Rząd Czech przyjął projekt zmian proceduralnych dot. Traktatu Lizbońskiego 02.03.2009
Praga - Rząd Czech zaaprobował wprowadzenie tzw. specjalnego mandatu, wykluczającego przekazywanie Unii Europejskiej uprawnień narodowych bez zgody parlamentu. Jest to istotnym krokiem na drodze do ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Projekt mandatu, zainicjowany przez Obywatelską Partię Demokratyczną (ODS), został przedstawiony przez przedstawicieli wszystkich pięciu partii. jak pisze agencja CTK, określono w nim rodzaje "zasadniczych decyzji" UE, których bez zgody obu izb parlamentu nie będzie mógł zaaprobować ani rząd, ani prezydent.W projekcie zapisano też, że wyższa i niższa izba parlamentu będą miały prawo, w przypadku stwierdzenia naruszenia zasady subsydiarności, zaskarżania ustawodawstwa unijnego w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Subsydiarność to zasada, zgodnie z którą na szczeblu unijnym powinny być podejmowane tylko te działania, których przeniesienie na wyższy szczebel oznacza większą efektywność niż w przypadku, gdyby pozostawić je w wyłącznej kompetencji rządów poszczególnych państw członkowskich.Od strony formalnej specjalny mandat ma być wprowadzony przez nowelizację procedur obu izb parlamentu. CTK zwraca uwagę, że bez tego mandatu mógłby się nie powieść proces ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Od tego mandatu pewna liczba senatorów, głównie z rządzącej ODS, uzależnia poparcie Lizbony.Izba niższa zaaprobowała Traktat Lizboński 18 lutego; izba wyższa odłożyła głosowanie do czasu wprowadzenia owego specjalnego mandatu.
^^^
Węgry i Austria przeciw genetycznie modyfikowanej kukurydzy 02.03.2009
Bruksela - Wbrew Komisji Europejskiej kraje członkowskie UE zgodziły się, by Austria i Węgry utrzymały zakaz uprawy genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810. Ministrowie ds. ochrony środowiska przegłosowali odrzucenie stanowiska Komisji Europejskiej. Tylko cztery kraje: Wielka Brytania, Szwecja, Finlandia i Holandia popierały KE i opowiedziały się w głosowaniu za zniesieniem tzw. klauzul bezpieczeństwa, wprowadzonych przez Austrię i Węgry.Pozostałe 23 kraje, w tym Polska, dysponujące większością kwalifikowaną, głosowały przeciw.- Polska wskazywała w przeszłości i podkreśla nadal brak kompleksowej oceny produktów genetycznie modyfikowanych. Nie powinno się odrzucać wniosków tych krajów, które we wyniku prowadzonych przez siebie badań uzyskały dowody wskazujące na możliwość niekorzystnego wpływu GMO na środowisko - powiedział polski dyplomata.Wynik wtorkowego głosowanie jest istotny także dla innych krajów, które wprowadziły zakaz uprawy genetycznie modyfikowanej kukurydzy (jak Francja czy Grecja) i ich zakazy także zostały zakwestionowane przez Komisję Europejską.
^^^
Rozszerzać UE mimo kryzysu 02.03.2009
Bruksela - Unia Europejska nie ma żadnego powodu, by spowalniać lub zawieszać swe dalsze rozszerzanie, także w związku z kryzysem - oświadczył czeski wicepremier Alexandr Vondra na zorganizowanej w Pradze konferencji, która dokonała oceny skutków ostatnich rozszerzeń UE. Zdaniem Vondry, to właśnie przyjęcie do Unii nowych państw członkowskich i zwiększenie wolnego rynku mogłoby przyspieszyć gospodarcze odrodzenie.- Nie ma żadnych powodów dla spowalniania rozszerzenia, i to również ze względu na kryzys. Może być raczej odwrotnie, ponieważ powiększenie wolnego rynku jest warunkiem odbicia się gospodarki od dna - powiedział czeski wicepremier. Wyraził jednocześnie nadzieję na rychłe rozwiązanie sporu o granicę morską, jaki prowadzą obecnie Słowenia i Chorwacja, czego skutkiem jest faktyczne zablokowanie rozmów akcesyjnych z tym ostatnim państwem. - Chorwacja będzie mieć swą przyszłość w UE i nie dojdzie do istotnych opóźnień - zadeklarował Vondra.
^^^
Serbia: Nie ma państwa Kosowo 13.02.2009
Serbia / Belgrad- Nie ma państwa Kosowo, a po roku ogłoszenia przez władze w Prisztinie niepodległości ochrona praw mniejszości "jest tam minimalna" - ocenił prezydent Serbii Boris Tadić w poniedziałek, dzień przed rocznicą secesji tej serbskiej prowincji. - Dla wszystkich, którzy chcą realistycznie postrzegać sytuację w Kosowie, jest jasne, że nie ma tam państwa - podkreślił serbski prezydent. Data proklamowania niepodległości przez Kosowo jest dla Serbii "dniem, w którym władze w Prisztinie nielegalnie z punktu widzenia prawa międzynarodowego ogłosiły swoją niepodległość. Belgrad nie zaakceptuje tej niepodległości i jej nie uzna" - mówił Tadić. Zdaniem Tadicia w Kosowie ochrona praw człowieka jest "minimalna", o czym świadczy bardzo mała liczba Serbów i innych mniejszości na tym terenie. Szacuje się, że po walkach w latach 1998-99 Kosowo opuściło ponad 200 tysięcy Serbów i innych mniejszości. - Serbia, podobnie wiele krajów Unii Europejskiej, odczuwa skutki działalności albańskiej mafii w Kosowie, bardzo aktywnej w przemycie narkotyków, głównie heroiny - kontynuował Tadić. Pytany z kolei o perspektywy europejskie dla Serbii, zauważył, że światowy kryzys i nieratyfikowanie jeszcze Traktatu Lizbońskiego wpływają na postawę Europejczyków wobec rozszerzenia Unii Europejskiej. Tadić zapowiedział konsultacje z UE na temat możliwości zgłoszenia akcesu Serbii do Unii jeszcze w trakcie czeskiego przewodnictwa, które kończy się w czerwcu. - Najbardziej zależy nam na jak najszybszym statusie kandydata do UE i na tym, aby został on jak najszybciej zaakceptowany - podkreślił. Serbski minister spraw zagranicznych Vuk Jeremić przedstawił w styczniu ambitny kalendarz dla Serbii, zakładający złożenie akcesji do UE do końca czerwca i otrzymanie statusu kandydata do końca bieżącego roku, a następnie rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych na początku 2010 roku. Tadić podkreślił, że Serbia została "bez żadnego powodu" ukarana z powodu Ratko Mladicia, byłego szefa Serbów bośniackich, oskarżonego o ludobójstwo przez trybunał ds. zbrodni w b. Jugosławii. Serbski prezydent odmówił podania jakiegokolwiek terminu aresztowania Mladicia. - Nie zlokalizowaliśmy go. Gdyby to się udało, byłby dzisiaj aresztowany - zapewnił. Przypomniał też, że Serbia "zrobiła wszystko, co było w jej mocy", aby zatrzymać Gorana Hadżicia, byłego przywódcę Serbów chorwackich, również oskarżonego przez trybunał.
^^^
Sarkozy krytykowany za powrót Francji do NATO 16.02.2009
Swiat/Francja (PAP) We Francji nasila się polemika wokół forsowanego przez prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego powrotu kraju do struktur dowódczych NATO. Była socjalistyczna kandydatka na prezydenta Segolene Royal oskarżyła szefa państwa o chęć "zamknięcia Francji w zachodniej sferze interesów". Deklaracja Sarkozy'ego, że pragnie objęcia przez Francję "pełnej roli w NATO", wywołała w kraju falę polemiki. Przeciwnicy przypominają, że ta decyzja zagrozi szczególnej pozycji Francji, datującej się od 1966 roku, gdy generał Charles de Gaulle wycofał siły francuskie z dowództwa NATO. Ze zdecydowaną krytyką dążeń do ponownego wprowadzenia Francji do Sojuszu Północnoatlantyckiego wystąpiła dawna rywalka Sarkozy'ego w wyborach prezydenckich Segolene Royal. W artykule opublikowanym na łamach poniedziałkowego "Le Monde" popularna socjalistka podkreśliła, że wracając do Sojuszu, "Francja wysyła sygnał zamknięcia się w zachodniej sferze interesów, na przekór strategii otwarcia forsowanej przez Baracka Obamę". - Powrót Francji do Sojuszu zawiera potrójną sprzeczność: dotyczącą ewolucji dzisiejszego świata, roli Francji i Europy w stosunkach międzynarodowych oraz gwarancji naszego wspólnego bezpieczeństwa - uważa Royal. Jej zdaniem, wbrew obecnej tendencji do światowego "otwarcia" NATO wciąż pozostaje organizacją "naznaczoną przez zimną wojnę" i "wydaje się zbrojnym ramieniem Zachodu na świecie". Socjalistka dowodzi ponadto, że wejście Francji do NATO grozi utratą jej szczególnej pozycji "mediatora" między Wschodem a Zachodem. Zwraca uwagę, że pełny udział w NATO może mieć dla jej kraju trudne konsekwencje moralne, przypominając interwencję amerykańską w Iraku. Dramat iracki dowiódł, iż Francja miała rację (sprzeciwiając się tej interwencji) - pisze Royal. Zaznacza też, że powrót kraju do Sojuszu zagrozi planom stworzenia europejskiego systemu obronnego. Nie można chcieć rozwoju Europy obronnej, poświęcając jednocześnie NATO coraz więcej środków finansowych i ludzkich - podkreśla Royal, widząc w tym "rażącą sprzeczność". W ostatnim tygodniu decyzję Sarkozy'ego skrytykowała niemal cala opozycja, ale także niektórzy członkowie rządzącej prawicy. Główna siła opozycyjna - Partia Socjalistyczna (PS) zażądała, by decyzję o ewentualnym powrocie Francji do struktur dowódczych NATO poprzedziła debata i głosowanie w parlamencie. Według PS, Sarkozy "nie przedstawił żadnego możliwego do akceptacji wyjaśnienia, jaką korzyść będzie miała Francja z tego powrotu", a także jakie są warunki i zobowiązania z tego tytułu. Także wśród deputowanych rządzącej Unii na rzecz Ruchu Ludowego pojawiły się głosy zwątpienia i oporu wobec inicjatywy Sarkozy'ego, zwłaszcza u polityków uważających się za "gaullistów".
^^^
Historycznie słaby forint 13.02.2009
Węgry / Budapeszt(PAP) -Węgierska waluta forint osiągnęła w poniedziałek rekordowo niski kurs wobec euro - za unijną walutę trzeba było płacić 304,60 ft. - Poprzednie historyczne minimum forint osiągnął na początku lutego, gdy euro przekroczyło psychologiczną barierę 300 forintów. W ciągu ostatnich dwóch lat przeciętny kurs euro wynosił 260 ft, a latem ubiegłego roku nawet 220 ft. Eksperci węgierscy są zdania, że obecne osłabienie forinta jest skutkiem poniedziałkowej wypowiedzi premiera Ferenca Gyurcsanya, który oświadczył, że deficyt finansów publicznych może w tym roku wynieść 2,6-2,9 proc. PKB, czyli więcej niż przewidziane w budżecie 2,6 proc. PAP
^^^